Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia zakończył się proces Łukasza Żaka i jego kolegów. Sprawa dotyczy wypadku z nocy z 14 na 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie.
Mowa końcowa prokuratora w procesie Łukasza Żaka
Według ustaleń biegłych Łukasz Żak prowadził Volkswagena Arteona po alkoholu i jechał z prędkością około 225 km/h. Uderzył w tył Forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Zginął 37-letni pasażer Rafał P. Ranna została jego żona Ewelina, a do szpitala trafiły także ich dwoje dzieci. Po wypadku Żak uciekł z Polski i został zatrzymany w Niemczech.
W mowie końcowej prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka przekonywała, że w tej sprawie nie widzi żadnych okoliczności łagodzących. Przypomniała, że oskarżony był wcześniej wielokrotnie skazywany, między innymi za przestępstwa narkotykowe, jazdę po alkoholu i łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Zwróciła uwagę, że zaledwie kilka miesięcy przed wypadkiem opuścił zakład karny, gdzie odbywał karę właśnie za prowadzenie samochodu mimo zakazu.
Gryps z aresztu
Jednym z najważniejszych elementów wystąpienia był przechwycony gryps z aresztu. Prokuratura przekazała, że Żak miał prosić znajomych o dostarczenie narkotyków określanych slangowo jako „Antek” i „Pszczółka”. Na sali sądowej odczytano jego treść: − Ogarnij mi to, o co cię prosiłem, przez adwokatkę, tego antka i pszczółkę.
Prokuratura wskazywała także, że po zatrzymaniu Żak próbował wpływać na świadków. Według śledczych wobec części z nich stosował groźby, a do byłej partnerki kierował zapewnienia o miłości. Przypomniano również, że podczas pobytu w areszcie otrzymywał nagany.
Wniosek prokuratury. Maksymalna kara 20 lat więzienia
− Aktualne przepisy pozwalają na 20 lat pozbawienia wolności. I o wymierzenie tej maksymalnej kary wnoszę. Ta kara jawi się jako jedyna adekwatna wobec jego zachowania przed i po popełnieniu przestępstwa, a także kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Nie ma zgody na obecność w społeczeństwie pijanych piratów drogowych − powiedziała prokurator.
Dodała również, że wcześniejsze wyroki nie przyniosły żadnego efektu. − A wręcz przeciwnie, pogłębiały jego degenerację. Jedyną decyzją może być długotrwałe izolowanie takiego przestępcy od społeczeństwa. To nie przywróci życia Rafałowi P., nie przywróci dzieciom ojca, pani Ewelinie zdrowia, ale będzie mogło zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości − podsumowała.
Prokuratura wniosła także, aby Łukasz Żak mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 15 lat z orzeczonej kary 20 lat pozbawienia wolności.