Ostatnia droga 13-letniej Roksany. Wzruszający gest przyjaciół
To było niezwykle smutne pożegnanie. W środę, 4 listopada, na warszawskim Cmentarzu Północnym odbył się pogrzeb 13-letniej Roksany J.. Jeszcze kilka tygodni temu dziewczynka chodziła do szkoły, spotykała się z przyjaciółmi i chodziła na treningi. Teraz jej najbliżsi musieli towarzyszyć jej w ostatniej drodze.
Na cmentarzu zebrało się kilkadziesiąt osób. Obok pogrążonej w rozpaczy rodziny stanęli szkolni przyjaciele i koledzy z drużyny piłkarskiej, w której grała Roksana. Nastolatka uwielbiała sport, trenowała piłkę nożną i judo. W domu miała medale zdobywane podczas zawodów.
Szczególnie poruszający był gest jej przyjaciół. Przy grobie ustawili wspólne zdjęcie drużyny piłkarskiej. Na fotografii widać młodych sportowców obserwujących mecz. To pamiątka chwil, których już nigdy nie będzie im dane przeżyć wspólnie z Roksaną.
Podczas uroczystości panowała przejmująca cisza. Bliscy po raz ostatni pożegnali dziewczynkę, której jeszcze niedawno szukała cała Warszawa.
O pogrzebie poinformował również profil „Podejrzani”, którego autorzy od początku angażowali się w wyjaśnienie zaginięcia nastolatki.
„Wciąż stoi bowiem przed nami wiele pytań i wątków bez odpowiedzi” – napisali, podkreślając, że nadal zamierzają zajmować się tą sprawą.
„Masz dziesięć minut”. Roksana nigdy nie wróciła do domu
Historia Roksany wstrząsnęła Polską. 13-latka zaginęła w sobotę, 10 października. Wyszła z mieszkania przy ulicy Raszyńskiej na warszawskiej Ochocie. Rodzicom powiedziała, że zamierza odwiedzić koleżankę. Wieczorem okazało się jednak, że przebywa na Bulwarach Wiślanych.
Zaniepokojony ojciec natychmiast zadzwonił do córki. Dziewczynka zapewniała, że wraca już do domu.
– Powiedziałem, że ma dziesięć minut. Ona mówiła, że już idzie do metra. Za dziesięć minut miałem zadzwonić i sprawdzić, gdzie jest – opowiadał nam wówczas Norbert, tata Roksany.
Kiedy ponownie próbował się z nią skontaktować, telefon już nie odpowiadał. Dziewczynka zniknęła bez śladu.
Rozpoczęły się dramatyczne poszukiwania. Roksany szukali policjanci, strażacy, płetwonurkowie, bliscy oraz prywatni detektywi. Sprawdzano brzegi Wisły, okolice mostów i samo koryto rzeki. Rodzice przez kolejne dni żyli nadzieją, że ich córka wróci do domu.
Niestety, 27 października doszło do tragicznego odkrycia. Daniel Dymiński, ojciec zaginionego w 2023 roku Krzysztofa Dymińskiego, wraz ze swoim zespołem odnalazł w Wiśle ciało młodej osoby. Znajdowało się ono w rejonie Mostu Świętokrzyskiego, zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którego pobliżu po raz ostatni widziano Roksanę.
Przy zwłokach odnaleziono rzeczy należące do dziewczynki, w tym legitymację szkolną, kartę bankomatową i klucze z charakterystycznym breloczkiem. Pomimo tych dowodów prokuratura przez kolejne dni nie potwierdzała oficjalnie tożsamości zmarłej.
Rodzina rozpoznała ciało Roksany. Prokuratura potwierdza
Dopiero w środę, 4 listopada, nadeszło oficjalne potwierdzenie tragicznych informacji. Osoby z najbliższej rodziny rozpoznały ciało zaginionej 13-latki.
– Została już przeprowadzona identyfikacja ciała z udziałem członków rodziny, acz bez samych rodziców. Zwłoki zostały rozpoznane jako należące do 13-letniej Roksany J. Prokuratura otrzymała także wstępne wyniki sekcji zwłok. O ich szczegółach nie będziemy na razie informować – przekazał „Super Expressowi” prok. Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Śledztwo prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci nadal trwa. Wciąż nie wiadomo, co dokładnie wydarzyło się nad Wisłą i w jakich okolicznościach dziewczynka znalazła się w rzece. Prokuratura czeka na szczegółowe wyniki badań.
Dla bliskich Roksany zakończył się etap dramatycznego oczekiwania i niepewności. Mogli pożegnać ukochaną dziewczynkę i odprowadzić ją na miejsce wiecznego spoczynku. Pozostał jednak ból po stracie dziecka i pytanie, na które wciąż nie ma odpowiedzi: co naprawdę wydarzyło się tamtego październikowego wieczoru?