Pił piwo nad zwłokami Romana. Potem zadał mu 40 ciosów tasakiem. „Pamiętam tylko trzy”

Pił piwo nad umierającym Romanem. Później zadał mu czterdzieści ciosów tasakiem. Andrij S. przedstawił kolejną wersję wydarzeń tego, co wydarzyło się dwa lata temu w pustostanie przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. − Pamiętam tylko trzy − mówił o zadanych ciosach. Swoją niepamięć zasłaniał alkoholem. Teraz, tuż przed zamknięciem rozprawy, obrońca mężczyzny zdecydował się na ostatni krok. Chce uzupełnienia opinii biegłego, która ma odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy część obrażeń powstała już po śmierci Romana, czy jeszcze przed nią. To może bowiem zadecydować o wysokości kary.

Proces dotyczący tego, co wydarzyło się w pustostanie przy ul. Grzybowskiej w Warszawie trwa od długich miesięcy. Przypomnijmy, w 2024 roku znaleziono tam cztery ciała mężczyzn. W sprawie nie przesłuchano prawie żadnego świadka, a to tylko dlatego, że dotyczy ona osób bezdomnych. Służby mają problemy z ustaleniem miejsca ich zamieszkania. I tak też było na poniedziałkowej rozprawie (14 września). Sądowi udało się odnaleźć jedynie Mateusza C. Mężczyznę doprowadzono z aresztu. Paweł M., Lesia P. i Oleksandr P., pomimo tego, że zostali zawiadomieni listownie, nie stawili się na sali rozpraw. Sędzia Monika Niezabitkowska-Nowakowska poinformowała, że policja sprawdzała już wszystkie znane im miejsca pod kątem osób przebywających w kryzysie bezdomności. Poszukiwania nie przyniosły przełomu

Doprowadzony przez policję świadek... nie chciał jednak zeznawać. Ze względu na to, że przeciwko niemu toczy się postępowanie związane z tą sprawą, miał takie prawo. Sąd odczytał więc jego wcześniejsze wyjaśnienia złożone w 2024 roku. C. opowiadał wtedy, że po przeprowadzce do pustostanu poznał Andrija. Według jego relacji oskarżony miał zaatakować jednego z mężczyzn śrubokrętem, a później odciąć mu ręce i wyrzucić je do śmietnika. Do tej historii odniósł się sam oskarżony. S. ponownie przedstawił swoją wersję.

„Zadałem mu 40 ciosów tasakiem”

Twierdził, że wcześniej pokłócił się z Romanem, a następnie ugodził go nożem w brzuch oraz w szyję. Później miał wrócić do niego także z tasakiem. Jak zeznał, Roman leżał na materacu, nie reagował. − Zrozumiałem, że on się wykrwawił i nie żyje − mówił przed sądem. I wtedy, według jego własnych słów, doszło do kolejnego dramatu. − Zadałem mu 40 ciosów tasakiem. Pamiętam tylko trzy − powiedział. Następnie odciął Romanowi ręce, ciało owinął i ukrył na strychu pod ubraniami i śmieciami. A wszystko to miał zrobić z powodu nienawiści do Romana.

Jednym z najbardziej szokujących fragmentów jego wyjaśnień była opowieść o chwili, gdy Roman miał już nie żyć. Andrij relacjonował, że podszedł do niego, potrząsnął za nogi i próbował nawiązać kontakt. − Chodź, jest piwo − mówił. Roman już wtedy nie reagował. Andrij mimo to dopił alkohol nad truchłem kolegi.

Ion: „Ja nikogo nie zabiłem”

Inaczej całą sytuację przedstawił drugi oskarżony, Ion B. (drugi z oskarżonych). Stanowczo zaprzeczył, by zabił Romana. − Bardzo żałuję, co się tam stało. Ja nikogo nie zabiłem − mówił przed sądem. Mężczyzna przyznał jednak, że pomagał Andrijowi przenieść Romana z czwartego piętra na strych. Przekonywał też, że ślady znalezione na przedmiotach nie świadczą o jego winie. Tłumaczył, że mieszkał w tym miejscu, więc jego odciski mogły znajdować się praktycznie wszędzie. Na koniec zwrócił się bezpośrednio do sądu. Prosił o danie mu szansy i twierdził, że jego życie jest w Polsce zniszczone, podczas gdy rodzina została za granicą.

Obrona chce odpowiedzi na jedno pytanie

Po rozprawie zapytaliśmy prok. Aleksandrę Piastę-Pokrzywę o wyjaśnienia oskarżonego. − To jest już ósma czy dziewiąta wersja wydarzeń, którą usłyszałam − powiedziała reporterowi „SE”. Prokurator zwróciła uwagę na stan zwłok Romana, które odnaleziono dopiero po około dwóch miesiącach. − Zwłoki zostały znalezione w śpiworze i ukryte pod śmieciami. Obrona będzie teraz celować w to, by udowodnić, że wszystkie te obrażenia powstały już po śmierci − mówiła. Jej zdaniem wersja Iona jest znacznie mniej spójna niż wyjaśnienia Andrija. Obrońca S., mec. Marcin Mendrek, tłumaczył z kolei, że taki wniosek nie jest przypadkowy. To może mieć znaczenie dla oceny tego, co rzeczywiście wydarzyło się w pustostanie dwa lata temu.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?
Porachunki bezdomnych w Warszawie! Śledczy znaleźli cztery ciała w kamienicy. Pokój Zbrodni

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki