Przeszli ulicami Warszawy w obronie najsłabszych. "Dla zwierząt, dla wartości, dla Łukasza"

2026-04-27 9:00

W niedzielę w Warszawie odbył się marsz „Zerwijmy łańcuchy”, podczas którego uczestnicy domagali się wprowadzenia zakazu trzymania psów na łańcuchach. Wydarzenie połączono z upamiętnieniem tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki, znanego z zaangażowania w obronę praw zwierząt i działalności społecznej.

Super Express Google News
  • W Warszawie odbył się marsz „Zerwijmy łańcuchy” na rzecz wprowadzenia zakazu trzymania psów na uwięzi.
  • Wydarzenie połączono z upamiętnieniem posła Łukasza Litewki, aktywnego obrońcy praw zwierząt.
  • Część polityków skrytykowała formę upamiętnienia posła Litewki, zarzucając instrumentalne wykorzystanie tragedii.

Marsz „Zerwijmy łańcuchy”

Ulicami Warszawy przeszedł marsz pod hasłem „Zerwijmy łańcuchy”, którego uczestnicy zwrócili uwagę na przeciągający się brak decyzji w sprawie nowych przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Demonstranci podkreślali, że mimo wcześniejszego przyjęcia ustawy przez Sejm, zakazującej trzymania psów na łańcuchach, realne zmiany wciąż nie zostały wdrożone.

Organizatorem wydarzenia był Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ), który od miesięcy alarmuje o stagnacji legislacyjnej. Jak wskazują działacze, od momentu zawetowania nowelizacji przez prezydenta minęło już ponad 200 dni, a projekt utknął w sejmowych procedurach. W tym czasie organizacje prozwierzęce interweniowały w setkach przypadków skrajnego zaniedbania zwierząt, z których część zakończyła się ich śmiercią.

Miejsce śmierci Łukasza Litewki

Poszli dla Łukasza Litewki

Marsz miał jednak również wymiar symboliczny. Został połączony z oddaniem hołdu zmarłemu tragicznie posłowi Łukaszowi Litewce, który aktywnie wspierał inicjatywy na rzecz ochrony zwierząt. Uczestnicy rozpoczęli zgromadzenie przed budynkiem parlamentu, gdzie złożyli kwiaty i zapalili znicze, a następnie przeszli w kierunku Pałacu Prezydenckiego.

Nie wszyscy jednak poparli formę upamiętnienia. Przedstawiciele Lewicy, w tym Anna Maria Żukowska, skrytykowali organizatorów, zarzucając im instrumentalne wykorzystanie tragedii do promocji protestu: „Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi do promowania siebie, a nie do upamiętnienia Łukasza. Nie ma zgody na Litewka Washing”. 

Śmierć Łukasza Litewki była wynikiem wypadku drogowego, do którego doszło w Dąbrowie Górniczej. Kierowca samochodu podczas przesłuchania stwierdził, że mógł stracić przytomność lub zasnąć za kierownicą, co doprowadziło do czołowego zderzenia z rowerzystą. Sprawca uslyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i został tymczasowo aresztowany, z możliwością zwolnienia po wpłaceniu kaucji.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki