Przyjechała do Warszawy, została zamordowana. Tajemnicze zaginięcie i fałszywe wiadomości: „Ktoś pisał to za nią”

2026-04-17 16:08

Wyjechała do Polski za pracą, by poprawić los swój i rodziny. Dwa lata później, 18 marca 2026 roku, Jekaterina Sz. (44 l.) miała wejść w Warszawie na pokład samolotu do Kazachstanu. Nigdy nie dotarła na lotnisko. Zniknęła bez śladu. Dwa dni później bliscy otrzymali z jej telefonu wiadomość, że wyjechała do Niemiec. - Ktoś pisał to za nią - mówiła zrozpaczona siostra. Stołeczna policja zatrzymała obywatela Ukrainy, a kobieta została znaleziona martwa.

Super Express Google News
  • Jekaterina Sz., 44-letnia obywatelka Kazachstanu, zaginęła w Warszawie.
  • Po jej zniknięciu, bliscy otrzymywali fałszywe wiadomości z jej telefonu, sugerujące wyjazd do Niemiec.
  • Wkrótce znaleziono ciało kobiety. Współlokator Jekateriny, Siergiej D., został zatrzymany.
  • Co było motywem zbrodni? Dowiedz się więcej.

Jekaterina wyjechała za chlebem 

Jekaterina Sz., obywatelka Kazachstanu, dwa lata temu przyjechała do Warszawy znaleźć pracę. Jak relacjonowała jej siostra w kazachskich mediach, 44-latka decyzję podjęła szybko i mimo obaw bliskich. W ojczyźnie pracowała bez przerwy, bez dni wolnych, a pensja była niewystarczająca. Ledwo starczało na wynajem i podstawowe potrzeby. Nie widziała możliwości, by odłożyć na własne mieszkanie czy wesprzeć bliskich.

„Mówiłam jej: Jekaterina, teraz jest trudny czas, wojny, niepewność. Może jeszcze to przemyślisz”.

Jednak kobieta była nieustępliwa. Chciała poprawić swoją sytuację finansową i pomóc rodzinie, szczególnie po śmierci młodszego brata. Klamka zapadła. Po emigracji pracowała w pralni, żyła bardzo oszczędnie. Nic sobie nie kupowała, brała dodatkowe zlecenia. Przez dwa lata odłożyła znaczną sumę pieniędzy: około 6 mln kazachskiego tenge, czyli 45 tys. złotych.

Początkowo mieszkała w hostelach, jednak pół roku przed zaginięciem przeprowadziła się do mieszkania wynajmowanego z parą z Ukrainy: Siergiejem D. (34 l.). i Tatianą.

Dorian S. stanął przed sądem. Powiedział, że nie chciał zabić 25-letniej Lizy

Ostatni kontakt. Jekaterina nigdy nie dotarła na lotnisko

Jekaterina na początku zaplanowała miesięczny pobyt w Kazachstanie.Kupiła bilety w obie strony. Wylot z Warszawy do Astany miał nastąpić 18 lutego, a powrót 14 marca. W dniu wyjazdu rano skontaktowała się z rodziną. Nic nie zapowiadało, by miała zmienić swoje plany. 

„Zadzwoniła około 11 czasu polskiego. Wysłała zdjęcia biletów, mówiła, że zaraz leci” - twierdzi siostra. Kobieta była spokojna i cieszyła się na spotkanie z bliskimi. Niedługo później kontakt się urwał.

„Rano się budzimy - żadnych wiadomości, żadnych zdjęć. Zaczęłam panikować”.

19 lutego rodzina zaczęła publikować informacje o zaginięciu. Telefony kobiety były wyłączone. 

Dziwne wiadomości i fałszywe tropy

20 lutego z telefonu Jekateriny do jej ojca przyszła niepokojąca wiadomość: „Cześć, tato! Oddałam bilety i poleciałam do Niemiec”. Rodzina szybko nabrała podejrzeń.

„Ona tak nigdy nie pisze (…) ktoś pisał tę wiadomość za nią. Kiedy zaczęłam pisać z groźbami, pytać: „Co zrobiliście z moją siostrą, znajdę was”, telefon nagle się wyłączył” - relacjonowała siostra.

Dodatkowo wiadomości wysyłane przez rodzinę na WhatsApp nie były dostarczane, choć sygnał połączenia nadal się pojawiał. Według rodziny, bilety rzeczywiście zostały zwrócone.

Ambasada Kazachstanu 

Sprawą zajęło się Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kazachstanu. Resort poinformował, że ambasada w Warszawie skierowała oficjalną notę do polskich służb, a sprawa trafiła do odpowiednich jednostek policji. Zapewniono pomoc konsularną i monitorowanie sytuacji. W poszukiwania zaangażowali się także wolontariusze i mieszkańcy. Poszukiwania prowadzono w Polsce, Niemczech i na Białorusi, informowały media w ojczyźnie kobiety.

„Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Warszawa Targówek prowadzą poszukiwania 44-letniej Jekateriny Sh., która 18 lutego 2026 roku wyszła z miejsca zamieszkania i nie wróciła. Zaginiona ma około 165 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, długie ciemne blond włosy i szare oczy" - komunikat szybko obiegł media społecznościowe.

Przełom w sprawie. Siergiej wskazał miejsce ukrycia ciała?

Po paru tygodniach zatrzymano Siergieja D., współlokatora Jekateriny, który miał wskazać miejsce ukrycia ciała kobiety. Jego partnerka również została zatrzymana, jednak później została zwolniona do domu. Twierdzi, że nie wiedziała o zbrodni. Zastosowano wobec niej zakaz opuszczania kraju.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kazachstanu potwierdziło śmierć Jekateriny na terenie Polski i przekazało kondolencje rodzinie. Ambasada pozostała w kontakcie z bliskimi oraz polskimi służbami, pomagając m.in. w procedurach związanych z transportem ciała do ojczyzny.

Prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, poinformowała se.pl o postawieniu Siergiejowi D. zarzutu zabójstwa. - Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące - słyszymy. Grozi mu dożywocie.

Ustalenia i podejrzenia bliskich. Poszło o pieniądze?

Rodzina przekazała, że na kilka tygodni przed zaginięciem Jekaterina wypłaciła wszystkie oszczędności z konta i przechowywała je w gotówce.

„Zostawiła te pieniądze u nich” - siostra wskazała na współlokatorów. W wydaniu wiadomości Ludowej Partii Kazachstanu mówiła że pieniądze do dziś nie zostały odnalezione. 

Znajomy rodziny odwiedził mieszkanie Jekateriny. W środku czas się zatrzymał. „Wszystko było na miejscu. Walizka spakowana, rzeczy przygotowane, bilety wydrukowane. Wyglądało, jakby wyszła w pośpiechu”. Nieoficjalnie wiadomo, że kobieta została wyprowadzona z mieszkania i wsadzona do samochodu.

Jekaterina: uczciwa, odpowiedzialna, z sercem do dzieci. Rodzina czeka na sprawiedliwość

Przed wyjazdem pracowała w Ałmatach. Bliscy wspominają ją jako osobę uczciwą i odpowiedzialną. Nie paliła, nie piła, prowadziła spokojne życie. W Warszawie praktycznie tylko pracowała. Była wegetarianką i bardzo lubiła dzieci, mimo że nie miała własnych. Bliscy starali się sprowadzić ciało do kraju. Najpierw chcą godnie pożegnać Jekaterinę, a później walczyć o pełne wyjaśnienie sprawy.

„Czekamy na dokumenty. Chcemy ją pochować jak najszybciej. Zbliża się 40. dzień od śmierci. Potem będziemy walczyć o sprawiedliwość” - mówiła siostra „Najpierw chcemy ją pochować. ”. Jednocześnie bliscy stanowczo odrzucają sugestie podejrzanego, który próbuje oczerniać ofiarę. Siergiej miał twierdzić, że zamordowana była jego kochanką i go szantażowała. Rodzina jednak jest przekonana, że poszło o pieniądze, która kobieta uzbierała. 

O sprawę spytaliśmy w Ambasadzie Republiki Kazachstanu. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Śledztwo trwa.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki