Śmierć 20-letniej studentki z Portugalii w Warszawie. Wcisnęła głowę między balustradę a podłogę

Tajemnicza śmierć 20-letniej studentki z Portugalii w Warszawie długo pozostawała zagadką. Ciało Marii znaleziono około godziny 8 w sobotę (16 października) na balkonie akademika. Przez wiele dni próbowano odpowiedzieć na pytanie: jak doszło do tej tragedii? Prokuratura w końcu ujawniła ustalenia śledztwa dotyczące tego tragicznego wypadku. Jak więc zginęła Maria? Dzisiaj znamy całą prawdę.

Tajemnicza śmierć na balkonie

Od tego dnia minęło właśnie 5 lat. Październikowy poranek 2021 roku. Pracownik warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego dokonuje makabrycznego odkrycia. Na balkonie jednego z akademików zauważa nieruchome ciało młodej kobiety. Wezwane na miejsce służby mogą jedynie potwierdzić zgon.

− Miała na sobie czarne kabaretki, wyglądała, jakby właśnie szła na imprezę lub z niej wracała. Jej ciało było jakoś nienaturalnie wykręcone, a z daleka wyglądała jak manekin w kabaretkach − tak opisywała makabryczny widok jedna ze studentek Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, która zobaczyła ciało młodej kobiety leżące na balkonie akademika.

Ofiarą okazała się 20-letnia Maria, studentka ekonomii z Portugalii, która przyjechała do Polski w ramach programu Erasmus i uczyła się na Politechnice Warszawskiej. Jak doszło do tej tragedii?

Rekonstrukcja zdarzeń. Ostatnie godziny życia Marii

Wieczór przed tragedią Maria spędziła z dwoma kolegami w jednym z warszawskich klubów. Finał tej nocy okazał się dramatyczny. Śledczy zdołali odtworzyć ostatnie godziny życia studentki. Jak ustalono, Maria wraz z dwoma mężczyznami pojawiła się przed akademikiem AWF przy ulicy Marymonckiej tuż po godzinie 5 rano. Chwilę później spotkała ją pierwsza przeszkoda − pracownica ochrony, widząc, że dziewczyna nie jest mieszkanką budynku, odmówiła jej wejścia.

Zdeterminowana studentka nie dała jednak za wygraną. Między godziną 5:20 a 5:40 krążyła wokół budynku, bezskutecznie szukając otwartego okna w piwnicy. Jeden ze świadków zeznał nawet, że widział, jak próbowała wspinać się po rynnie. W tym czasie, jeszcze przed godziną 6:00, zaniepokojeni koledzy zaczęli jej szukać, niestety bez rezultatu. Tragiczny finał tej nocy nastąpił dopiero po godzinie 8:00, gdy pracownik uczelni znalazł jej ciało na balkonie.

Kluczowa dla sprawy okazała się opinia biegłego. Ustalił on, że Maria, po nieudanych próbach wejścia dołem, zdołała dostać się na jeden z balkonów. Prawdopodobnie chciała wejść do budynku przez okno balkonowe. Z nieznanych przyczyn postanowiła jednak opuścić balkon w najbardziej niebezpieczny sposób.

Zamiast zejść tą samą drogą, którą weszła, próbowała przecisnąć się przez niewielką przerwę między podłogą balkonu a balustradą. Szczelina ta miała zaledwie 19 centymetrów szerokości. Gdy wsunęła w nią głowę, jej ciało zostało unieruchomione w śmiertelnym uścisku. Nie mogła się cofnąć ani ruszyć dalej. Przyczyną śmierci było uduszenie gwałtowne.

Prokuratura wyklucza udział osób trzecich

Po dokładnej analizie materiału dowodowego, w tym monitoringu i zeznań świadków, prokuratura podjęła ostateczną decyzję.

− Śledztwo zostało umorzone. Wstępne wyniki sekcji zwłok Marii wykluczyły udział osób trzecich w tym tragicznym zdarzeniu. Prawdopodobnie zginęła na skutek nieszczęśliwego wypadku − informowała wówczas rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sonda
Wiesz jak udzielić pierwszej pomocy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI