Smród padłych zwierząt nie daje im żyć. Rodzice boją się o dzieci. „Może dojść do jakiejś epidemii”

2026-06-17 9:54

Mieszkańcy Skórca (woj. mazowieckie) żyją w potwornym fetorze wydobywającym się z lokalnej Zbiornicy odpadów zwierzęcych. Smród uniemożliwia normalne funkcjonowanie, spacery czy wypuszczanie dzieci na place zabaw. Ludzie obawiają się, że może dojść do epidemii. Na spotkaniu z mieszkańcami prezes Zbiornicy obiecał założenie specjalnych filtrów neutralizujących smród.

Skórzec. Smród padliny nie daje żyć mieszkańcom

Blisko 500 mieszkańców gminnej miejscowości Skórzec (woj. mazowieckie) przybyło do hali sportowej miejscowej szkoły podstawowej na spotkanie z wójtem gminy i przedstawicielami „Zbiornicy” zajmującej się odbiorem i utylizacją odpadów pochodzenia zwierzęcego i roślinnego. Firma znajduje się w kompleksie leśnym, oddalona zaledwie o kilometr od wioski. Według mieszkańców Skórca, w którym mieszka 1200 osób, ze Zbiornicy wydobywa się potworny smród, który uniemożliwia normalne życie.

Gdy jest ciepło, ludzie nie mogą otworzyć okna, a przebywanie na zewnątrz, wywołuje zawroty głowy. W najgorszej sytuacji są dzieci miejscowej podstawówki, które na zajęciach fizycznych są zmuszone przebywać w budynku szkoły. - Nie możemy swoich pociech wypuszczać na place zabaw, bo dzieciaki wracają z nich z bólami głowy - mówi Anna Wereda (35 l.).

Pan Ryszard Kokoszka (74 l.) macha wymownie rękami. - Tu śmierdzi wszędzie i zawsze. Władze gminne muszą coś zrobić z tym trucicielem - mówi. - Mamy dość tego fetoru. Boimy się, że może dojść do jakiejś epidemii - dodaje.

Prezes Zbiornicy obiecuje zmiany

Pracownicy Zbiornicy stoją murem za swoim pracodawcą. - Nasz zakład daje zatrudnienie 100 osobom. Ja pracuję tu z żoną i dzięki temu żyjemy na pewnym poziomie. Dla mnie pieniądze nie śmierdzą - mówi Wiesław Olszewski (58 l.) kierowca Zbiornicy.

Wójt gminy Jerzy Długosz odcina się od problemu. Mówi, że funkcjonowanie zakładu utylizacji regulują przepisy, które egzekwują inne urzędy państwowe. Z kolei prezes zarządu Zbiornicy Marcin Cabaj (48 l.) obiecuje, że zawalczy z problemem. - Nasza firma działa od 35 lat, jest jedną z dziesięciu największych w Polsce. Zakład posiada wszystkie zgody i decyzje spełniając przy tym wymagania określone przepisami weterynaryjnymi i ochrony środowiska - zapewnia. - Jeżeli mieszkańcy twierdzą, że śmierdzi, postaramy się zamontować dodatkowe filtry, które będą zapobiegać wydobywaniu nieprzyjemnych zapachów z terenu Zbiornicy - obiecuje.

Pokój Zbrodni - Zabójstwo Anny z Raszyna
Sonda
Popierasz protest mieszkańców?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki