Sprawca nie działał sam? "Nie wszyscy odpowiedzialni za śmierć Mai są dziś na sali sądowej"

2026-10-07 12:02

W płockim sądzie rozpoczął się długo wyczekiwany proces w sprawie zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy. Oskarżony Bartosz G. stanął przed sądem, jednak lokalni społecznicy podkreślają, że nie wszyscy odpowiedzialni za tragiczną śmierć dziewczyny zasiadają dziś na ławie oskarżonych. Ich zdaniem, ktoś pomógł zacierać ślady, m.in. podrzucił telefon Mai w rejon torów kolejowych, gdy G. był już za granicą, co wskazuje na udział osób trzecich w ukrywaniu zbrodni.

Rusza proces ws. śmierci Mai z Mławy

7 października w płockim sądzie spotkały się strony procesu ws. zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy, do którego doszło wiosną ubiegłego roku. W sądzie pojawili się rodzice dziewczyny z pełnomocnikiem, obrończyni oskarżonego w tej sprawie Bartosza G. oraz sam podejrzany, którego doprowadzono z aresztu.

Pierwsze posiedzenie miało charakter przygotowawczy, a jego celem było wyznaczenie planu prowadzenia procesu w tej bulwersującej sprawie.

Na sądowym korytarzu pojawili się też lokalni społecznicy, którzy w ubiegłym roku byli zaangażowani w poszukiwania dziewczyny - wówczas jeszcze uznawanej za zaginioną. Chcieli oni swoją obecnością solidaryzować się z rodziną dziewczyny, ale mają też ważny przekaz - ich zdaniem Bartosz G. nie jest jedyną osobą winną w tej sprawie. 

- Oczekujemy sprawiedliwości, że sprawa zostanie do końca wyjaśniona - że zostaną ukarani również ci, którzy pomagali zacierać ślady w sprawie - mówił pan Mariusz Zalewski, który organizował Marsz Białych Aniołów w Mławie. Odbył się on po śmierci nastolatki. 

O co konkretnie chodzi? Zdaniem społeczników ktoś musiał podrzucić telefon Mai w rejon torów kolejowych. Urządzenie zostało odnalezione po kilku dniach poszukiwań. Sam Bartosz G., oskarżony w tej sprawie nie mógł - ich zdaniem - tego zrobić, bo wówczas był już za granicą Polski, w Grecji.  

Zabójstwo Mai z Mławy

Według ustaleń śledztwa 17-letni wówczas Bartosz G. i rok młodsza Maja K. 23 kwietnia 2025 r. spotkali się w domu chłopaka, tego samego dnia wieczorem doszło do zabójstwa. Rodzina dziewczyny zgłosiła zaginięcie nastolatki, w wyniku czego rozpoczęto poszukiwania. Ich finał przyniósł tragiczne odkrycie. Zwłoki dziewczyny znaleziono 1 maja 2025 r. w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu były rozległe obrażenia głowy.

Główny podejrzany w sprawie zabójstwa Bartosz G. pojechał na wycieczkę szkolną do Grecji, gdzie w maju 2025 został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ostatecznie pod koniec grudnia sprowadzono go do Polski. Usłyszał tu zarzut zbrodni zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. z Mławy. Podczas przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Płocku nie przyznał się do popełnienia tego czynu i odmówił składania wyjaśnień.

Makabryczne odkrycie w miejscu znalezienia zwłok Mai z Mławy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI