Rusza proces ws. śmierci Mai z Mławy
7 października w płockim sądzie spotkały się strony procesu ws. zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy, do którego doszło wiosną ubiegłego roku. W sądzie pojawili się rodzice dziewczyny z pełnomocnikiem, obrończyni oskarżonego w tej sprawie Bartosza G. oraz sam podejrzany, którego doprowadzono z aresztu.
Pierwsze posiedzenie miało charakter przygotowawczy, a jego celem było wyznaczenie planu prowadzenia procesu w tej bulwersującej sprawie.
Na sądowym korytarzu pojawili się też lokalni społecznicy, którzy w ubiegłym roku byli zaangażowani w poszukiwania dziewczyny - wówczas jeszcze uznawanej za zaginioną. Chcieli oni swoją obecnością solidaryzować się z rodziną dziewczyny, ale mają też ważny przekaz - ich zdaniem Bartosz G. nie jest jedyną osobą winną w tej sprawie.
- Oczekujemy sprawiedliwości, że sprawa zostanie do końca wyjaśniona - że zostaną ukarani również ci, którzy pomagali zacierać ślady w sprawie - mówił pan Mariusz Zalewski, który organizował Marsz Białych Aniołów w Mławie. Odbył się on po śmierci nastolatki.
O co konkretnie chodzi? Zdaniem społeczników ktoś musiał podrzucić telefon Mai w rejon torów kolejowych. Urządzenie zostało odnalezione po kilku dniach poszukiwań. Sam Bartosz G., oskarżony w tej sprawie nie mógł - ich zdaniem - tego zrobić, bo wówczas był już za granicą Polski, w Grecji.
Zabójstwo Mai z Mławy
Według ustaleń śledztwa 17-letni wówczas Bartosz G. i rok młodsza Maja K. 23 kwietnia 2025 r. spotkali się w domu chłopaka, tego samego dnia wieczorem doszło do zabójstwa. Rodzina dziewczyny zgłosiła zaginięcie nastolatki, w wyniku czego rozpoczęto poszukiwania. Ich finał przyniósł tragiczne odkrycie. Zwłoki dziewczyny znaleziono 1 maja 2025 r. w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu były rozległe obrażenia głowy.
Główny podejrzany w sprawie zabójstwa Bartosz G. pojechał na wycieczkę szkolną do Grecji, gdzie w maju 2025 został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ostatecznie pod koniec grudnia sprowadzono go do Polski. Usłyszał tu zarzut zbrodni zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. z Mławy. Podczas przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Płocku nie przyznał się do popełnienia tego czynu i odmówił składania wyjaśnień.