Szok! Koń z sankami biegał ulicami Białołęki. To nie był kulig. Zgubił uczestników?

2021-01-20 9:17 Damian Ryndak
Straż Miejska
Autor: Wojciech Wójcikowski

Czegoś takiego mieszkańcy jeszcze nie widzieli. Ulicami dzielnicy biegał koń z przypiętymi sankami, na których nikt nie siedział. Do akcji wezwano straż miejską. Zwierzę po jakimś czasie załapał jeden z mieszkańców i przekazał je właścicielowi.

Co za akcja. W niedzielne popołudnie niedaleko szkoły przy ul. Bohaterów mieszkańcu zauważyli biegającego po ulicy konia. Zwierzę miało przyczepione sanki, na których nikogo nie było. Galopował ile sił w nogach w kierunku Szamocina. O całej sytuacji ludzie zaalarmowali straż miejską. - o godzinie 14:45 funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o koniu galopującym po ulicach dzielnicy. Patrol pojechał na miejsce i szukał zwierzęcia po okolicy, ale go nie znalazł – poinformował Jerzy Jabraszko.

Koń na Szamocinie opuścił jezdnię i uciekł w pole. Tam grupa próbowała go zatrzymać. Kilkanaście metrów dalej został złapany przez mieszkańca, przekazany właścicielowi i odprowadzony do pobliskiej stajni. Jak tłumaczą eksperci, konia łatwo jest spłoszyć, a gdy galopuje robi się niebezpiecznie. Nie ma szans go wtedy utrzymać. Dlatego należy pamiętać, by nie wydawać dziwnych sygnałów dźwiękowych i straszyć konia– tłumaczy ekspertka.