Śmierć 31-latka na plebanii w Drobinie. Sąd podjął ważną decyzję. Śledztwo wraca do prokuratury
W poniedziałek, 26 października, Sąd Rejonowy w Sierpcu rozpatrzył zażalenie rodziny mężczyzny, który zmarł na plebanii w Drobinie. Bliscy nie zgodzili się z decyzją Prokuratury Okręgowej w Płocku o umorzeniu postępowania. Sąd przyznał im rację i uchylił postanowienie w całości. Oznacza to, że śledczy muszą ponownie zająć się sprawą. Jak poinformowała PAP sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, sąd uznał, że należy dalej badać sprawę pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci lub nieudzielenia pomocy. Kluczowe będzie ustalenie, kto kupił i przekazał 31-latkowi zakazane substancje, które doprowadziły do jego śmierci. Sąd zalecił także uzupełnienie opinii toksykologicznych i medycznych. Wskazał również na możliwość przesłuchania policjantów oraz prokuratora, którzy zajmowali się sprawą tuż po znalezieniu zwłok.
31-latek zmarł po zatruciu. Prokuratura wcześniej umorzyła śledztwo
Ciało mężczyzny znaleziono 7 września 2024 roku w mieszkaniu wikariusza na plebanii w Drobinie. Badania wykazały, że 31-latek zmarł wskutek niewydolności krążeniowo-oddechowej spowodowanej zatruciem różnymi substancjami. Nie ujawniono, jakie dokładnie środki wykryto w jego organizmie.
W lipcu 2026 roku prokuratura umorzyła śledztwo, uznając, że nikt nie spowodował śmierci mężczyzny, nawet nieumyślnie. Nie stwierdzono również przestępstwa polegającego na nieudzieleniu pomocy. Teraz sprawa będzie ponownie badana. Decyzja sądu jest ostateczna.
Co stało się z księdzem z Drobina?
Po ujawnieniu tragedii Kuria Diecezjalna Płocka odsunęła duchownego od funkcji wikariusza. Ksiądz opuścił parafię.
Biskup płocki powołał także specjalny zespół do wyjaśnienia okoliczności sprawy. Przygotowana dokumentacja ma trafić do Watykanu po zakończeniu śledztwa.
Były wikariusz ostatecznie zrezygnował ze stanu kapłańskiego, informując o swojej decyzji kurię.