- Sprawa Kajetana P., zwanego "hannibalem z Żoliborza", skazanego na dożywocie za brutalne zabójstwo lektorki języka włoskiego, wraca przed Sąd Najwyższy.
- Obrońcy skazanego złożyli kasację, kwestionując ocenę jego poczytalności w chwili popełnienia zbrodni oraz domagając się ponownego rozpatrzenia sprawy.
- Kajetan P. nie okazywał skruchy, tłumacząc swoje czyny "pracą nad sobą" i porównując zabicie kobiety do zabicia kury.
- Dowiedz się więcej o szokujących szczegółach zbrodni i kontrowersjach wokół stanu psychicznego sprawcy, które ponownie rozgrzeją debatę publiczną!
„Hannibal z Żoliborza” skazany na dożywocie
Kajetan P. został prawomocnie skazany w 2023 r. na dożywocie za zabójstwo 30-letniej Katarzyny J., lektorki języka włoskiego. Pracownik warszawskiej biblioteki umówił się z nią i zamordował w jej mieszkaniu w lutym 2016 r., po czym odciął jej głowę, a ciało przewiózł w torbie do wynajmowanego przez siebie mieszkania. I tam podpalił. Zwłoki kobiety znaleźli strażacy. Po dokonaniu zbrodni Kajetan uciekł na Maltę, gdzie został zatrzymany po 11 dniach i przekazany polskim organom ścigania. W trakcie śledztwa i procesu nie okazywał skruchy, a swoje działania tłumaczył potrzebą „pracy nad sobą” i „walką ze słabościami”, podkreślając przypadkowość wyboru ofiary.
- Sąd uznał, że w chwili czynu oskarżony miał zachowaną zdolność rozpoznania jego znaczenia, ale w znacznym stopniu ograniczoną zdolność pokierowania swoim postępowaniem - mówiła ogłaszając prawomocny wyrok dożywocia sędzia Izabela Szumniak. - Stopień brutalności, bezsensowność zbrodni i jej ogromna społeczna szkodliwość przemawiają za wymierzeniem kary dożywotniego pozbawienia wolności - uzasadniła sędzia.
Adwokaci Kajetana P. walczą dalej. Będzie kasacja!
Adwokaci Kajetana nie zgodzili się z wyrokiem i już w 2024 r. wnieśli o kasację, ale dopiero teraz został wyznaczony termin sprawy. Odbędzie się ona 12 marca.
- Nasze wątpliwości budzi ocena stanu poczytalności mojego klienta w chwili popełnienia czynu. Podnosimy również uchybienia formalne oraz sposób prowadzenia postępowania przed sądem drugiej instancji. Kwestionujemy wymierzenie kary dożywotniego pozbawienia wolności osobie dotychczas niekaranej - mówi obrońca Kajetana P., mec. Piotr Dałkowski, cytowany przez PAP.
Obrona domaga się uchylenia prawomocnego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.
Szokujące szczegóły zbrodni. Książka o Kajetanie P. wbija w fotel
Kajetan P. siedząc w więzieniu doczekał się już książki o sobie. Napisała ją była dziennikarka „Super Expressu” Hanna Dobrowolska.
Oto kilka fragmentów tej książki:
Proces Kajetana Poznańskiego toczył się za zamkniętymi drzwiami. Dobrowolska przeczytała tysiące stron akt sądowych, interpretowała zeznania Kajetana z psychiatrami, rozmawiała z prokuratorami i profilerami. Stąd dziś już wiemy, co za sądowymi drzwiami opowiadał oskarżony. I jaka walka toczyła się między biegłymi psychiatrami o jego portret psychologiczny.
„Moja żądza zabójstwa wyrosła z ciągłej frustracji, nerwów i niepokoju. Targała mną żądza zjedzenia mięsa, które uważałem, że powinienem upolować sam. Ale.. zwierzętom współczułem bardziej niż ludziom. Pragnąłem udowodnić, że życie ludzkie jest tyle samo warte, co życie innych zwierząt. Powinienem zapytać ofiarę o jej dietę przed zabójstwem.. Może też była wegetarianką? To mój największy grzech w tym wszystkim” – oceniał Kajetan w rozmowie terapeutą. ‒ Żałuje Pan, że ją zabił? – pytał psycholog. ‒ Tak samo żałuję, że zabiłem tę kobietę, jak tego, że zabiłem kurę, albo kupiłem mięso w sklepie – twierdził.” - to jedno z jego wyjaśnień cytowane w książce.
Ale jest też inne: „Nie zależało mi na cierpieniu ofiary. To nie sprawiało mi przyjemności. Robiłem tylko to, co musiałem robić, jak rzeźnik. Nie brałem pod uwagę użycia broni palnej. Poderżnięcie komuś gardła to coś odpowiednio bezpośredniego. Było trochę szarpaniny, więc pogłębiłem nacięcie. Nie chodziło mi o to, żeby to trwało – zapewniał.”. A kilkanaście miesięcy później: „Czy pan może nam powiedzieć, dlaczego pan w ogóle tu jest? – pytali biegli, próbując nakłonić do rzeczowej rozmowy.‒ Szmata nie żyjeee. ‒ A jak to się stało, że jak to pan określił dosadnie „szmata nie żyje” ‒ No bo tam wpadł nóż i zrobił takie umz-umz. A ja zrobiłem benc-benc i ona menc, menc. Cienc, cienc. ‒ A gdzie ten nóż wpadł? W które miejsce? ‒ On wpadł tu – powiedział, pokazując szyję i charcząc. – I ona robiła ech, ech, cechu, cechu. ‒ A długo ona robiła „echu, echu”? ‒ Jakąś minutę bez pięciu sekund i na dwie zuche były tu-tu-tu i się sciuł na mechu.” Ten bełkot, to była tylko gra. Gra mężczyzny, który przyznał, że izolacja daje mu wewnętrzny spokój. Psychiatrzy i profilerzy o Kajetanie: „Ma zaburzenia osobowości o typie mieszanym, z dominującą komponentą narcystyczną, jest także egocentryczny, impulsywny, agresywny, niedojrzały i ma wielkościowe mniemanie na swój temat.”, „Pewne elementy zachowania Kajetana Poznańskiego zbieżne są z cechami charakteryzującymi osobowość schizotypową. Jest to utrwalony wzorzec deficytów społecznych i interpersonalnych – wyrażający się silnym poczuciem dyskomfortu w bliskich relacjach i ograniczoną zdolnością do nawiązywania takich relacji”. „Należy przyjąć, iż główną motywacją sprawcy było dokonanie aktu zabicia człowieka, dające mu możliwość sprawdzenia się, jako osoby wyzbytej z emocji strachu, lęku i uczuć wyższych (...). Tego typu zachowanie nosi cechy motywacji instrumentalnej, zdolność kontroli nad sytuacją stanowi zysk psychologiczny z dokonania zabójstwa. Daje poczucie mocy, dużej wartości, absolutnego posiadania drugiego człowieka, ewentualnie przekonanie o zrównaniu się z Bogiem”.
Na ławie oskarżonych siedział człowiek, wobec którego wydano trzy różne opinie sądowo-psychiatryczne, dotyczące stanu psychicznego podczas jednej zbrodni. Pierwsi biegli mówili: chory, do leczenia. Drudzy: poczytalność ograniczona w stopniu znacznym, na granicy choroby, ale można przypisać winę. Trzeci: wiedział, co robi i jakie będą konsekwencje, ale był tak zaburzony, że nie mógł odstąpić od zabójstwa.