Reporter „Super Expressu” spotkał się z Ernestem Julianem Rogalskim przy rondzie Dmowskiego. To właśnie tam dwa lata temu twórcy projektu Wirtualna Podróż udostępnili rekonstrukcję przedwojennego centrum Warszawy. Dzięki panoramicznemu filmowi 360 stopni każdy może porównać współczesny krajobraz z tym, jak wyglądało to miejsce przed wojną.
Stoimy przy rondzie Dmowskiego. To miejsce wydaje się dla ciebie szczególnie ważne. Dlaczego?
Ernest Rogalski, Wirtualna Podróż: Dwa lata temu, wspólnie z varsawianistą, wiernie zrekonstruowaliśmy cały ten obszar w jego przedwojennym wyglądzie. To rekonstrukcja nieoparta na sztucznej inteligencji. Wykorzystaliśmy modelowanie komputerowe i szczegółową analizę każdego budynku, piętra i reklamy. Zachowaliśmy rzeczywiste odległości, wysokości i proporcje. W ten sposób stworzyliśmy coś, co jest jednocześnie narzędziem edukacyjnym i cyfrowym dokumentem historycznym dla przyszłych pokoleń. Co ważne, udostępniliśmy ten materiał bezpłatnie na YouTubie, dzięki czemu każdy może go obejrzeć.
Dzisiaj widzimy tutaj Pałac Kultury i Nauki, Rotundę czy hotel Novotel. Co na filmie znajduje się w tym miejscu, czego już dziś nie ma?
Ernest Rogalski: Tak naprawdę jedynym elementem, który pozostał, jest fragment wystającego balkonu hotelu Polonia. Cała reszta wyglądała zupełnie inaczej. Dlatego zachęcam do obejrzenia filmu, bo najlepiej pokazuje on skalę zmian, jakie zaszły w Warszawie po wojnie.
Jak najlepiej oglądać ten materiał?
Ernest Rogalski: Najlepiej przyjść właśnie tutaj i uruchomić film na YouTubie. Jeśli ktoś nie ma takiej możliwości albo jest za granicą, może obejrzeć go na komputerze. To film panoramiczny 360 stopni, więc można swobodnie rozglądać się myszką. Jednak największą immersję uzyskuje się jednak wtedy, gdy stoi się dokładnie w tym miejscu, w promieniu kilku metrów. Wtedy jednocześnie widzimy współczesną Warszawę i możemy porównać ją z tym, jak wyglądała sto lat temu.
Film został opublikowany 5 lipca 2024 roku. Co zmieniło się przez te dwa lata?
Ernest Rogalski: W międzyczasie wykonaliśmy dwa kolejne punkty komercyjne dla klientów indywidualnych, o których nie mogę jeszcze mówić. Rozwijaliśmy się technologicznie i wraz z rozwojem AI doszliśmy do wniosku, że możemy wykorzystywać ją do wprowadzania aktorów do naszych filmów. Nie zmieniamy jednak podstawowej koncepcji rekonstrukcji komputerowej ani współpracy z varsawianistą, który gwarantuje autentyczność naszych materiałów. Ulice, budynki, samochody, proporcje i odległości pozostają zgodne z rzeczywistością. Dzięki AI możemy natomiast nagrać człowieka telefonem w określonej pozie, a następnie cyfrowo ubrać go w odpowiedni strój z epoki. Możemy umieścić go obok zrekonstruowanego kiosku czy słupa ogłoszeniowego. Takich postaci może być kilka.
Przeczytaj również: Tak wyglądała Warszawa 100 lat temu! Zrekonstruowano fragment stolicy. „Powstał bez użycia sztucznej inteligencji”
Co to daje?
Ernest Rogalski: Przede wszystkim zwiększa atrakcyjność projektu dla potencjalnych partnerów i sponsorów kolejnych punktów. Dzięki temu możemy rozwijać nie tylko samą architekturę, ale także tworzyć bardziej żywe sceny. Szacujemy, że w Warszawie istnieje około 50 miejsc, które można w ten sposób zrekonstruować. Za każdy punkt mogłaby odpowiadać inna firma albo jeden większy partner. W efekcie mogłaby powstać cała trasa spacerowa po mieście. Chcemy połączyć cyfryzację z fizycznym spacerem i stworzyć cyfrowe muzeum Warszawy. Użytkownik mógłby przechodzić od punktu do punktu, korzystając z mapy lub aplikacji i oglądać, jak dawniej wyglądały konkretne miejsca.
Cały czas mówimy o rekonstrukcji i cyfryzacji. W dobie powszechnie dostępnej sztucznej inteligencji czym waszego zespołu praca różni się od efektu, jaki można uzyskać za pomocą dobrego promptu?
Ernest Rogalski: Różnic jest bardzo wiele. Przede wszystkim tworzymy filmy 360 stopni, a więc modelujemy wszystkie obiekty ręcznie. Nazywamy to czasem cyfrowym rzeźbieniem. Korzystając z oryginalnych fotografii dostarczonych przez naszego varsawianistę oraz z prywatnych zbiorów, budujemy modele komputerowe w tradycyjny sposób. Następnie określamy ich rzeczywiste proporcje, wysokości i relacje względem innych budynków. Tego sztuczna inteligencja wciąż nie potrafi zrobić z pełną dokładnością. AI najczęściej korzysta z pojedynczych zdjęć czy pocztówek. Potrafi je pokolorować lub ożywić, ale już na tym etapie może popełniać błędy. Nie wie, co znajdowało się poza kadrem ani jak wyglądała przestrzeń z innych stron. Czasami nawet same pocztówki są błędne, bo były kolorowane umownie. Nasza przewaga polega na tym, że wszystkie materiały konsultujemy varsawianistą i rozmawiamy również z instytucjami muzealnymi, które mają potwierdzać zgodność rekonstrukcji z faktami.
Czy rozwój AI może sprawić, że za kilka lat takie rekonstrukcje będą tworzone automatycznie?
Ernest Rogalski: Być może tak się stanie. Pytanie jednak, czy będą one zgodne z prawdą. Jeśli AI będzie przez kolejne lata modyfikować już istniejące materiały, może dochodzić do coraz większych przekłamań. Dlatego uważam, że jako twórcy z piętnastoletnim doświadczeniem w cyfryzacji musimy dbać o historyczną wiarygodność. Jeśli tego nie zrobimy, cyfrowy obraz przeszłości może zacząć odbiegać od rzeczywistości.
Wspomniałeś również o prywatnych archiwach.
Ernest Rogalski: To bardzo ważna kwestia. Korzystamy z oryginalnych materiałów pochodzących zarówno z muzeów, jak i od prywatnych kolekcjonerów. Ich wartość rośnie, ponieważ dopóki nie zostaną zeskanowane i opublikowane w internecie, sztuczna inteligencja nie ma do nich dostępu. Dzięki temu pracujemy na autentycznych źródłach, a nie na materiałach, które mogły już zostać wcześniej zmodyfikowane.
Mówiłeś o około 50 kolejnych punktach. Jak długo mogłoby potrwać stworzenie takiej sieci rekonstrukcji?
Ernest Rogalski: Rozwój technologii może przyspieszyć proces produkcji, ale każdy punkt musimy wykonywać od podstaw. Nie jesteśmy w stanie stworzyć całej przedwojennej Warszawy i czekać, aż przyda się nam konkretny model. To byłoby niewykonalne. Każde miejsce jest inne, a oprogramowanie i standardy jakości stale się zmieniają. Dlatego każda rekonstrukcja powstaje od nowa.
Czy można ponownie wykorzystywać elementy z wcześniejszych projektów?
Ernest Rogalski: Czasami można wykorzystać pojedyncze modele samochodów. Natomiast ludzie praktycznie za każdym razem są tworzeni od nowa. Wcześniej stosowaliśmy bardziej uniwersalne, oddalone postacie. Dzisiaj, dzięki AI, możemy przybliżać bohaterów i pokazywać ich twarze. Rozwój technologii sprawia więc, że musimy stale dostosowywać się do nowych możliwości.
Twórcy Wirtualnej Podróży nie ukrywają, że realizacja kolejnych punktów będzie wymagała wsparcia zewnętrznych partnerów. Jak podkreśla Ernest Julian Rogalski, projekt może być rozwijany we współpracy z firmami i instytucjami, które chciałyby zaangażować się w tworzenie kolejnych rekonstrukcji. Autorzy liczą, że dzięki takim partnerstwom uda się stopniowo zrealizować ambitną wizję cyfrowego muzeum Warszawy i stworzyć całą trasę historycznych spacerów po mieście.
Wirtualna Podróż na Facebooku oraz na Youtubie.