"Zombie" na polskim rynku
Policjanci odkryli takie groźne używki w mieszkaniu na Woli. 33-letni Białorusin miał ukrytych sporo skrzyneczek i pudełek z kolorowymi substancjami, w tym kilkaset gram a-PVP. To dopalacz potocznie nazywany „flakką” lub „zombie”. Powoduje pobudzenie organizmu, stan euforii, nieodczuwania zmęczenia i bólu, bezsenność. Jest śmiertelnie niebezpieczny. Do tej pory znany był głównie z przerażających relacji ze Stanów Zjednoczonych, gdzie po ulicach naćpani poruszali się nienaturalnie wygięci lub pochyleni i chwiejący się. Amerykańskie media pisały wręcz o „ulicach zombie”.
Teraz „kolorowa śmierć” zawitała do Warszawy. W mieszkaniu Białorusina na osiedlu Mirów policjanci znaleźli też do kompletu wagę elektroniczną oraz gotówkę.
– Ilość środków odurzających pozwala przypuszczać, że były przeznaczone na coś więcej niż „użytek własny” – przyznają policjanci.
Areszt dla Białorusina
Białorusin -jak ustalił „Super Express” - był już wcześniej notowany za przestępstwa narkotykowe. Ale tym razem prokurator postawił mu „tylko” zarzut „posiadania znacznej ilości substancji psychotropowej” za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
- Wszystkie substancje zostały zabezpieczone do dalszych badań – informuje Marta Sulowska z policji na Woli. A Białorusin trafił do aresztu, na razie na trzy miesiące.