Film "Kurier" opowiada o kilkunastu dniach poprzedzających wybuch Powstania Warszawskiego. Producentem obrazu jest Muzeum Powstania Warszawskiego, we współpracy z firmą Scorpio Studio.
Dzisiaj o godz. 10 plac na terenie muzeum zapełnił się młodymi ludźmi. Część z nich przyszła nawet we własnych stylizacjach. Oficerki, wojskowe spodnie, sukienki jak z czasów wojny.
- Przyjechałam do Warszawy z festiwalu Polandrock. Zahaczyłam tylko o Łódź i od razu na casting. W moim rodzinnym mieście często są kręcone wojenne filmy, ale jakoś nie miałam okazji. Gdy dowiedziałam się, że w Warszawie szukają młodych ludzi do filmu „Kurier”, pomyślałam że się zgłoszę. To może być niesamowita przygoda – mówi z entuzjazmem Wiktoria Sławińska (20) z Lublina.
Wśród kandydatów do roli powstańców nie zabrakło też tych, którzy znają losy II wojny światowej z opowieści swoich bliskich.
- Mnie namówił na casting mój dziadek – przyznaje Adam Burdow-Gołoś (21) z Warszawy. - Dziadek był w Szarych Szeregach. Miał 11 lat gdy wybuchło powstanie. Wiele razy opowiadał mi co przeżył, jak okrutne, ale jednocześnie wspaniałe to były czasy.
Z ogromnego tłumu młodzieży w filmie ma szansę zagrać aż kilkadziesiąt osób. A jak, przyznał dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, jest z kogo wybierać.
- Naprawdę bardzo fajni ludzie przyszli. Z wieloma miałem okazję rozmawiać. To inne pokolenie niż to, które walczyło, ale dadzą radę – mówi Jan Ołdakowski.
- Przyjechałam na wakacje do Warszawy. 1 sierpnia brałam udział w obchodach rocznicy wybuchu powstania. I niezwykle spodobała mi się ta atmosfera. Dlatego przyszłam na casting – tłumaczy Hanna Kłonowska (22), studentka z Wrocławia.
Antonina Kuźnica (20), studentka filologii angielskiej z Łodzi, która mieszka w Warszawie przyszła na casting z chłopakiem.
- To on mi powiedział, że idzie, ale że to tylko dla chłopaków. Tak mnie łobuz oszukał. Dowiedziałam się, że to nieprawda i mam nadzieję, że to ja się dostanę. Oczywiście żartuję. Najfajniej by było, gdybyśmy się dostali do filmu oboje - śmieje się Antonina.