MAKABRYCZNA ZBRODNIA

Tragiczna śmierć nastolatki pod Warszawą. „Uderzyłem ją i przestała się ruszać”. Zabili i zakopali 16-letnią Kornelię

2024-02-12 16:31

O tej sprawie pamięta cała Polska. Pomimo tego, że od potwornego morderstwa, do którego doszło 11 lutego, minęły już 4 lata, wielu mieszkańców podwarszawskiego Konstancina nadal zastanawia się – jak można było zrobić coś tak makabrycznego biednej dziewczynie? „Kara śmierci, krzesełko albo powiesić” – pisali lata temu w komentarzach, nie gryząc się w język, internauci.

Konstancin-Jeziorna. Makabryczne zabójstwo 16-letniej Kornelii. Zabili i zakopali w płytkim dole

Ten mord wstrząsnął wszystkimi Polakami. W programach informacyjnych w telewizji przez dłuższy czas nie mówiono o niczym innym. 16-letnia Kornelia z Konstancina została brutalnie zamordowana i zakopana w płytkim dole. W tej sprawie, zatrzymano i skazano już jej znajomych. Jak doszło do tego koszmaru?

Dzień przez śmiercią nastolatki, 10 lutego 202 roku, Patryk B. pojechał do lasu przy rezerwacie Łęgi Oborskie i wykopał w nim grób. Przygotowywał się do zabicia koleżanki – Kornelii. Wszystko skrupulatnie zaplanował. O przywiezienie swojej ofiary i partnerki do lasu poprosił znajomego. Zaoferował mu za fatygę 50 złotych. Kornelia myślała, że jedzie świętować 17. urodziny koleżanki ze szkoły, które wypadały 12 lutego. Prawda okazała się jednak przerażająca.

11 lutego około godziny 18:30 znajomy Patryka zabrał najpierw swoją dziewczynę, później Martynę, a następnie udali się po Kornelię do Piaseczna. Wszyscy pojechali do lasu, gdzie ofiara i dwoje oprawców zamierzali pić alkohol i strzelać z wiatrówki zakupionej przez Patryka. Mężczyzna czekał w pobliżu.

Patryk B. zaczął ją dusić zgiętym łokciem. Kornelia broniła się

Oskarżony w pewnym momencie wymierzył do Kornelii z wiatrówki i oddał strzał. Broń nie wypaliła. Dziewczyna myślała, że to żart. Patryk zapytał więc ofiarę, czy potrafi się bronić, gdy ktoś atakuje ją od tyłu. 16-latka miała rzekomo sama zaproponować, żeby B. sprawdził, jak zareaguje. Mężczyzna zaczął dusić Kornelię zgiętym łokciem. Ofiara próbowała wyswobodzić się z uścisku. Upadła na ziemię. Dalej była przyduszana. Broniła się.

Do szamotaniny miała włączyć się Martyna S., która naładowała wiatrówkę i trzykrotnie strzeliła do poszkodowanej. − Nie ruszała rękami, rzucała się tylko na boki. Uderzyłem ją dwa razy i przestała się ruszać. Zasypałem piachem i rzuciłem kilka patyków. Kiedy zasypałem, to się nie ruszała już. Gdy ją zakopaliśmy nie było widać części ciała − relacjonował w 2020 roku Patryk B.

Zanim para zniszczyła należący do Kornelii telefon komórkowy, napisała do jej chłopaka wiadomość o treści "z nami koniec", jako odpowiedź na serię nieodebranych połączeń.

Podejrzani zostali zatrzymani i przedstawiono im zarzut zabójstwa. Zostali skazani

Para była widziana w dniu zabójstwa około godziny 21, gdy pod apteką Martyna opatrywała Patrykowi krwawiącą ranę dłoni. Młodzi ludzie o zbrodni nie powiedzieli nikomu. Uzgodnili natomiast wersję wydarzeń, którą przedstawiali w trakcie poszukiwań nastolatki, w które również sami się zaangażowali. Z ich relacji wynikało, że dziewczyna rozstała się z nimi po tajemniczym telefonie i zniknęła.

Młodym ludziom nie udało się uciec od kary za zbrodnię, która popełnili. Zwłoki Kornelii odnaleziono 26 kwietnia 2020 roku. Logowania telefonów ofiary i oskarżonych jednoznacznie wskazywały, gdzie i o której godzinie przebywali razem w dniu śmierci nastolatki.

Patryk B. zarzut zabójstwa usłyszał już w kwietniu 2020 roku. Natomiast Martyna S., która zarzucanego jej czynu dokonała na trzy godziny przed ukończeniem 17 lat, przez kilka miesięcy przebywała w schronisku dla nieletnich. O możliwości pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej musiał zadecydować sąd rodzinny. Czynności z podejrzaną zostały przeprowadzone 27 sierpnia 2020 roku.

Brutalnie zamordowali im córkę. Ojciec 16-letniej Kornelii z Konstancina: „Nigdy nie wybaczę”
Sonda
Czy dożywocie to odpowiednia kara za zabójstwo?