W Wielkanoc główkę Milanka zmiażdżyła płyta nagrobna. Dramat się nie kończy. Miejsca tragedii strzegą aniołki

2026-04-06 6:02

Milanek nie dożył swoich drugich urodzin. W Wielkanoc 2022 roku, podczas rodzinnej wizyty na cmentarzu w Kamienicy (woj. mazowieckie), został przygnieciony kamienną płytą. Chłopczyk umarł między grobami. Prokuratura zakończyła, potem wznowiła dochodzenie. 19-miesięczny malec miał oprzeć się o grób. Biegły kamieniarstwa stwierdził błędy konstrukcyjne. Pomimo to, winnych śmierci dziecka nie ustalono. Po kolejnym roku od tragedii pytamy o postępy w sprawie.

Super Express Google News
  • W Wielkanoc 2022 roku, 19-miesięczny Milanek zginął na cmentarzu w Kamienicy, przygnieciony przez płytę nagrobną.
  • Mimo ustaleń o wadach konstrukcyjnych, prokuratura umorzyła śledztwo. Sąd nakazał jego wznowienie.
  • Eksperci podkreślają, że prawidłowo zamontowana płyta nie powinna się przewrócić.
  • Dowiedz się, jakie są najnowsze ustalenia prokuratury. Rodzina wciąż czeka na odpowiedź, dlaczego doszło do tragedii.

Milanek umarł na cmentarzu

To nigdy nie powinno się wydarzyć. Poniedziałek Wielkanocny 2022 roku wypadł 18 kwietnia. Po godzinie 16 pani Anita wraz z siostrą i trójką dzieci, w tym synami Milankiem (†19 mies.) i starszym Natanem, wybrała się na cmentarz w Kamienicy w powiecie płońskim. Gdy przechodzili obok mogił, od jednej z nich oderwała się kamienna płyta napisowa. Spadła prosto na najmłodsze dziecko.

Dyspozytor otrzymał telefon z błaganiem o pomoc. Od początku nie przebierano w środkach. Na miejsce wezwano policję, ambulans i Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie chłopca. Reanimacja trwała około godziny, ratownicy zmieniali się przy czynnościach. Niestety, nie udało się go uratować. Milanek zmarł między grobami.

Siła uderzenia musiała być potężna. Po akcji ratunkowej na bruku zostały ślady krwi. Policja zabezpieczyła teren, płytę przykryto czarnymi workami, jak i miejsce, w którym się oderwała. Rozpoczęło się śledztwo. Konieczne było przeprowadzenie sekcji zwłok. Autopsja wykazała liczne obrażenia wielonarządowe oraz uraz głowy, który był bezpośrednią przyczyną zgonu.

Pogrzeb Milanka, który zginął przygnieciony płytą na cmentarzu

„Byłeś moim promyczkiem”

28 kwietnia 2022 roku cała społeczność pożegnała Milanka. Nabożeństwo żałobne w parafii pw. św. Floriana rozpoczęto o godz. 14. Kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich żałobników. Część z nich stała na zewnątrz. Wśród zgromadzonych byli też strażacy i strażnicy miejscy, wielu przyniosło pluszowe misie.

Podczas kazania ksiądz cytował Jana Kochanowskiego: „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim…”. - Milanie, nie stałeś się aniołkiem. Jesteś małym dzieckiem, które spogląda w oblicze Boga. Wstaw się za nami - mówił kapłan.

Po mszy kondukt ruszył na cmentarz. Nad grobem odczytano list matki: „Byłeś moim promyczkiem. Wszyscy się kiedyś razem spotkamy - ja, Ty, tata i Natanek. Czuwaj nad nami”. Gdy opuszczano białą trumienkę, wiatr uniósł do nieba białe baloniki.

Dlaczego płyta runęła na dziecko?

Prokuratura wszczęła postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci i narażenia na niebezpieczeństwo. Już kilka dni po tragedii pojawiły się pierwsze ustalenia. - Wstępna opinia biegłego z zakresu kamieniarstwa wskazuje na wady konstrukcyjne nagrobka - mówiła w 2022 roku prokurator Ewa Ambroziak.

Pomnik nie był stary. Płyta została zamontowana w 2018 roku. Miała około metra wysokości i, słyszymy, że mogła ważyć nawet 150 kilogramów. Mieszkańcy nie kryli oburzenia i wskazywali na możliwą odpowiedzialność firmy kamieniarskiej.

- Wersję, że to dziecko uszkodziło nagrobek, można wykluczyć ze względu na jego wiek - podkreślała prokurator Ambroziak. Zapowiedziano powołanie biegłego, który miał dokładnie ocenić stan i konstrukcję pomnika.

Śledztwo umorzone. Sąd nakazał ponowne zbadanie śmierci Milanka

2 stycznia 2023 roku prokuratura ogłosiła decyzję umorzeniu śledztwa. - Biegły stwierdził, że gdyby chłopiec nie dotknął płyty, ta nie runęłaby na niego, bo w tym przypadku wystarczyłby do tego nawet niewielki nacisk. W związku z tym umorzyliśmy śledztwo, bo nie sposób przypisać tutaj winy jednej osobie, więc nie można stwierdzić, że doszło do czynu zabronionego - mówiła wtedy prokurator Ambroziak. Decyzja nie była prawomocna, a po sprzeciwie rodziny sąd nakazał ponowne zajęcie się sprawą.

- Czynności będą prowadzone m.in. w kierunku ustalenia ułożenia ciała dziecka w chwili zdarzenia - wyjaśniała prokurator Ambroziak.

W 2025 roku prokuratura nadal prowadziła sprawę. Biegły ocenił, że chłopiec oparł się o pomnik w momencie wypadku. Śledczy postanowili zbadać, z jaką siłą naciskał i czy mogło to doprowadzić do przewrócenia "napisówki". 

W toku postępowania przesłuchano kamieniarzy oraz biegłych. Ustalono, że nagrobek miał trzy wady konstrukcyjne.

- Po zgromadzeniu dodatkowego materiału zwróciliśmy się do biegłego medycyny sądowej. Ma on ocenić, czy sposób instalacji płyty mógł spowodować takie obrażenia - mówił nam w kwietniu ub. roku prok. Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Na wydanie ostatecznej opinii przewidziano do dwóch miesięcy. Tymczasem mija kolejny rok.

Końca sprawy nie widać

Prokuratura Rejonowa w Płońsku podjęła śledztwo ponownie od lutego bieżącego roku. Trudno jednak mówić o konkretach.

- Postępowanie zostało przedłużone do końca kwietnia i nadal znajduje się na etapie postępowania dowodowego. Sprawa była wcześniej raz umorzona, jednak kontynuujemy czynności procesowe - mówi prok. Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Śledczy nie wykluczają dalszych działań w toku śledztwa, a pod koniec kwietnia mogą pojawić się kolejne informacje na temat jego przebiegu.

Mama Milanka szuka odpowiedzi

- Biegły od sztuki kamieniarskiej wykazał wady konstrukcyjne. Czyli nagrobek został zbudowany źle. To miało wpływ na to, co się stało - mówiła w Radiu Płońsk mama chłopca, Anita K. Umorzenie śledztwa było dla niej szokiem i złożyła wtedy zażalenie. - W głowie mi się nie mieściło, że tak się stało, skoro kamieniarze mówią, że prawidłowo wykonany nagrobek nie ma prawa się wywrócić, nawet pod naciskiem dużej siły - dodała. Obecnie ze względu na dalej toczące się śledztwo nie chce komentować sprawy osobiście.

Ból nie przemija

„18 dzień każdego miesiąca to najgorszy czas, to najgorsza data, która przypomina ten najgorszy dzień w moim życiu (…)” – pisała w mediach społecznościowych pani Anita.

W tym roku mijają cztery lata, a miejsca tragedii w Kamienicy wciąż strzegą aniołki. Nowa napisówka nie została zamontowana. Mieszkańcy dobrze pamiętają tamten dzień. - Wielka tragedia. Było zamieszanie, podobno ktoś oparł się o pomnik - słyszymy.

Milanek pochowany jest kilkanaście kilometrów dalej, na cmentarzu w Krysku. Obok jego grobu nie można przejść obojętnie: morze kwiatów i lampionów, motylki, wiatraczki, aniołki, zabawki, samochodziki… Napisy na zniczach łamią serce.

„Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic bez Ciebie, Synku”.

„Milanku, nasz malutki Aniołku, choć Twoje serduszko biło krótko, zostawiłeś w nas miłość, która nie zgaśnie nigdy. Na zawsze będziesz częścią nas, ukryty w szeptach wiatru, w promieniach słońca, w łzach i w uśmiechu. Kochamy Cię bez końca! Do zobaczenia nasz Skarbie”.

„Ocean tysiąca słów nie odda tego, co czuję, ale Ty jeden tylko wiesz, Milusiu, jak bardzo mi Ciebie brakuje (…)”.

O śmierci dziecka nie da się zapomnieć. Pustkę można spróbować oswoić. Tym trudniej, gdy pytanie „dlaczego?” pozostaje bez odpowiedzi.

Komentarze ekspertów

- Prawidłowo zamontowana płyta napisowa nie może przewrócić się pod naciskiem kilkunastu kilogramów. Taka konstrukcja musi wytrzymać przypadkowe oparcie się dorosłej osoby, tym bardziej dziecka czy typowe obciążenia eksploatacyjne. Do przewrócenia może dojść jedynie w przypadku poważnych błędów montażowych, zastosowania niewłaściwych materiałów, korozji elementów kotwiących i rozluźnienia połączeń. W praktyce branżowej takie sytuacje się zdarzają, ale są bardzo rzadkie - mówi "Super Expressowi" Dariusz Chrzanowski, ekspert sztuki kamieniarstwa i biegły sądowy.

Dodaje, że elementy konstrukcyjne i płyty napisowe nagrobków powinny zostać zamontowane w sposób kombinowany, czyli za pomocą zapraw lub klejów i w sposób mechaniczny, za pomocą kotew, kształtek, bolców itp. Elementy kotwiące powinny zostać wykonane z materiałów nierdzewiejących o nominalnej granicy plastyczności minimum 200 N/mm kw. Tak stanowi norma nagrobkowa.

- O bezpieczeństwie decydują m. in.: odpowiednia ilość kotew, ich długość, średnica i głębokość zakotwienia, przy jednoczesnym właściwym doborze kleju i przygotowaniu powierzchni łączenia. Prawidłowo zamontowana napisówka powinna zachować stabilność przez wiele lat - słyszymy.

Właściciele grobów powinni pamiętać o regularnym sprawdzaniu ich stanu technicznego. Niepokojące sygnały to: wyczuwalne chybotanie danego elementu, szczeliny między elementami, pochylenie płyty napisowej, ślady korozji w miejscach łączonych (zakotwionych) i odspojenia kleju lub pęknięcia w miejscach łączeń.

- Przy odbiorze warto sprawdzić stabilność płyty napisowej i jej odporność na wywrócenie czy elementy są równo osadzone, oraz to, czy wykonawca jasno informuje o zastosowanej metodzie montażu - wskazuje ekspert. - W praktyce najczęściej obowiązuje 2-letnia rękojmia, choć niektórzy wykonawcy oferują dłuższe gwarancje. „Dożywotnie” gwarancje mają zwykle charakter marketingowy. Zaleca się, aby sprawdzanie stanu nagrobka wykonywać w momencie jego odbioru, na zakończenie okresu rękojmi oraz z częstotliwością nie mniejszą niż raz na 2 lata - dodaje.

Z kolei Krzysztof Piotrkowski, rzeczoznawca kamieniarski i biegły sądowy wskazuje, że płyta tych rozmiarów mogła ważyć nawet 150 kg. Ocena, czy małe dziecko mogło ją przewrócić, jest trudna bez wizji lokalnej i projektu tego konkretnego nagrobka. - Wszystko zależy od miejsca przyłożenia siły i jej wartości - tłumaczy.

Odnosząc się do trwałości, ekspert zaznacza, że prawidłowo zamontowane płyty zachowują stabilność przez wiele lat, nawet w trudnych warunkach atmosferycznych. Mróz, wilgoć czy osiadanie gruntu mają znaczenie, ale konstrukcja powinna uwzględniać stalowe szpilki, kleje żywiczne odporne na mróz oraz zaprawy mrozoodporne. W razie wypadku konieczna byłaby analiza innych nagrobków w pobliżu, ocena warunków klimatycznych od momentu montażu, a także badanie gruntu i jakości piwnicy grobowej. Do rzetelnej oceny przyczyn wypadku biegły powinien przeprowadzić testy wytrzymałościowe połączeń krytycznych, analizę klejów i spoin, ocenę jakości wykonania nagrobka, badania gruntu oraz wykonania piwnicy grobowej, a także sprawdzić wymiary poszczególnych elementów. 

Dariusz Chrzanowski - członek Polskiego Związku Kamieniarstwa (PZK), członek Komisji Egzaminacyjnej Czeladniczej i Mistrzowskiej w zawodzie kamieniarz przy Dolnośląskiej Izbie Rzemieślniczej we Wrocławiu, instruktor praktycznej nauki zawodu w zawodzie kamieniarz, biegły sądowy w zakresie kamieniarstwa przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku, rzeczoznawca ds. jakości produktów lub usług w zakresie kamieniarstwa budowlanego i nagrobkowego przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gdańsku, a także członek i rzeczoznawca Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych (PSRiBS).

Krzysztof Piotrkowski - rzeczoznawca kamieniarski i OSPWZK, biegły sądowy sądów okręgowych w Radomiu, Poznaniu, Szczecinie, Łodzi i Lublinie. Specjalista stosowania i oceny elementów z kamieni naturalnych i sztucznych. 26 lat w branży kamieniarskiej.

Uwaga: Eksperci nie znają akt sprawy, dokumentacji technicznej ani opinii biegłego. Powyższe wypowiedzi mają charakter ogólny i edukacyjny, odnoszą się wyłącznie do zasad sztuki kamieniarskiej i typowych rozwiązań konstrukcyjnych. Nie stanowią opinii w konkretnej sprawie ani podstawy do przypisywania komukolwiek odpowiedzialności. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki