Wataha zdziczałych psów terroryzuje wieś. „Nie zaatakowały z głodu. To była napaść, by zabić”

2026-01-07 9:32

Siedem owiec kameruńskich i dwie alpaki zginęły w potwornych męczarniach od kłów zdziczałych psów w Pieńkach (pow. siedlecki). Bestie rozerwały zaskoczone w zagrodzie zwierzęta, dusiły je za gardła, odzierały ze skóry. Właściciel zabitych zwierzaków boi się, że psy wrócą, bo po dwóch atakach może dojść do trzeciego, a wtedy ofiarami będą ludzie. Miejscowy komisariat prowadzi poszukiwania oszalałych psów.

Super Express Google News
  • W Pieńkach zdziczałe psy rozszarpały alpaki i owce kameruńskie, powodując straty na 13 tysięcy złotych.
  • Doszło do dwóch ataków w ciągu tygodnia, podczas których zginęło łącznie dziewięć zwierząt hodowlanych.
  • Mieszkańcy obawiają się o własne bezpieczeństwo, a policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia właścicieli agresywnych psów.

Pieńki. Zdziczałe psy rozszarpały zwierzęta

Chociaż od potwornych scen, które rozegrały się w zagrodzie pana Adama Kobylińskiego (50 l.) we wsi Pieńki (pow. siedlecki), minął już miesiąc, właściciel bestialsko zamordowanych zwierząt do dziś nie może dojść do siebie. Hodowca utracił to, co bardzo kochał i wychowywał od małego: dwie dorodne alpaki i siedem kameruńskich owiec. Co prawda straty oszacował na 13 tysięcy złotych, ale nie to jest najważniejsze, bo zapłaciłby dużo więcej żeby jego ulubione zwierzaki żyły, cieszyły jego oczy i jego rodziny.

Do dwóch zderzeń, które dzielił niespełna tydzień, doszło na początku grudnia. Pierwsza napaść na hodowlę pana Adama miała miejsce w nocy z 6 na 7 grudnia 2025 roku. Wówczas dzikie psy zagryzły dwie alpaki. - Zwierzęta znalazłem rankiem, miały ślady duszenia, a ich futerka były porozrywane - opowiada „Super Expressowi” mężczyzna. - Psy nie zaatakowały z głodu, bo nie stwierdziłem ubytków w tuszach alpak. To była po prostu napaść, by zabić - wyjaśnia.

Kolejny atak bestii wydarzył się zaledwie kilka dni później. Rankiem 12 grudnia. - Zobaczyłem przez okno biegające obok zagrody zwierząt psy. Wybiegłem krzycząc, a psy momentalnie uciekły pod siatką, tą sama droga, którą weszły - opowiada pan Adam. - W zagrodzie ujawniłem jatkę. Te bestie zagryzły mi siedem pięknych owiec kameruńskich. Wszystkie miały podgryzione gardła. Tym razem psy również nie zaatakowały, by się najeść. Teraz po tym wszystkim boimy się o własne życie i życie naszych dzieci - dodaje mężczyzna i pokazuje naszemu reporterowi miejsce podkopu pod siatką.

Wataha psów sieje postrach w okolicy

Wataha agresywnych psów sieje postrach w okolicy. - Staram się nie wychodzić poza swoje podwórko - mówi nam sąsiadka pana Kobylińskiego. - Widziałam z oddali watahy psów, które również próbowały dostać się na moją posesję - dodaje.

Miejscowa policja prowadzi postępowanie w sprawie ataku psów. - Przyjęliśmy w komisariacie w Skórcu zgłoszenia o ataku psów na zwierzęta hodowlane - przekazała kom. Ewelina Radomyska z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach. - Policjanci wykonali oględziny miejsca zdarzenia. Obecnie prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia właścicieli psów - dodała.

Pokój Zbrodni podsumowanie 2025
Sonda
Czujesz się bezpiecznie w swojej okolicy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki