Wojna prawników sparaliżowała proces ws. zabójstwa Mai. Ojciec ofiary nie wytrzymał: „To bzdury wyssane z palca”

Miał być kluczowy etap procesu w sprawie zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy. Zamiast tego, sala sądowa stała się areną awantury, która sparaliżowała początek postępowania. Obrończyni oskarżonego zaatakowała sędziów, zarzucając im stronniczość. Mec. Prętczyńska złożyła wniosek o ich wyłączenie. Rodzina zamordowanej nastolatki z bólem obserwowała to, co się dzieje na sali. Sprawa finalnie została odroczona do 2 grudnia. Jeśli skład sądu zostanie wyłączony, termin rozprawy może ulec zmianie. I proces rozpocznie się od początku.

Zamiast odczytania aktu oskarżenia, start procesu w sprawie brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy zamienił się w proceduralny chaos. Emocje sięgnęły zenitu...

Atak na sąd i szokujące żądanie

Posiedzenie zdominował ostry spór zainicjowany przez obrończynię oskarżonego, mec. Agnieszkę Prętczyńską. Zarzuciła ona sądowi utrzymywanie „fałszywego przekazu medialnego” i złożyła wniosek o wyłączenie ze sprawy przewodniczącej składu sędziowskiego oraz jednego z sędziów.

W przestrzeni medialnej cały czas pojawiały się fałszywe informacje co do nagrania i sąd nic z tym nie zrobił – grzmiała na sali mec. Prętczyńska.

Jej stanowisko poparł oskarżony Bartosz G., mówiąc o „rażącej niesprawiedliwości”. Napięcie eskalowało do tego stopnia, że obecna na sali jedna z dziennikarek złożyła formalny wniosek o zbadanie obrończyni alkomatem. Prok. Edyta Kochanowska uznała, że sprawa zamieniła się w konferencję prasową mec. Prętczyńskiej i proponuje zakończenie kształtowania przekazu medialnego.

Wojna o wizerunek oskarżonego

Kluczowym elementem strategii obrony we wtorek (3 listopada) stała się próba przemodelowania publicznego wizerunku Bartosza G. Mecenas Prętczyńska przedstawiała go jako dobrego ucznia, zaangażowanego w akcje charytatywne, którego próba samobójcza była faktem, a nie manipulacją.

Na jakiej podstawie został stworzony i utrzymany przez sąd wykreowany przez media obraz, że niby Bartek był psychopatą? – pytała obrończyni.

Tej narracji ostro sprzeciwiła się strona oskarżycielska oraz pełnomocnicy rodziny, którzy wskazali na zupełnie inny obraz wyłaniający się z akt.

Pan G. był dobrym i grzecznym uczniem? To skąd liczne postępowania w sądzie dla nieletnich? – kontrował mecenas reprezentujący matkę Mai.

Ojciec zamordowanej Mai w mocnych słowach. "Żaden wyrok nie ukoi tego bólu"

Rodzina Mai przechodzi przez piekło

Dla rodziny zamordowanej nastolatki każda minuta na sali sądowej to niewyobrażalne cierpienie. Ojciec Mai, Jarosław Kowalski, z trudem panował nad emocjami, słuchając argumentów obrony.

Jestem zdumiony tą sytuacją. Wysłuchałem obrony i w mojej ocenie są to bzdury wyssane z palca. Pani mecenas chce wydłużyć postępowanie procesowe – stwierdził.

Głos zabrała również matka dziewczyny, która skierowała do sądu dramatyczny apel.

Proszę, żeby zacząć proces o morderstwo mojej córki. Proszę nie przedłużać. A to, czy Bartosz miał czerwony pasek na świadectwie, nie ma znaczenia – mówiła.

Sąd ostatecznie odroczył rozprawę, by rozpatrzyć wnioski o wyłączenie sędziów. Jeśli skład sądu zostanie wyłączony, termin rozprawy może ulec zmianie. I proces rozpocznie się od początku.

Dzisiaj powinien zostać odczytany akt oskarżenia, następnie oskarżony powinien zdecydować czy chce składać wyjaśnienia. Był szereg różnych możliwości. A teraz nie wiemy czy kolejne posiedzenie sądu się odbędzie. Materiał w naszej ocenie jest zero-jedynkowy. Wiemy, kto dokonał zabójstwa, jak dokonał tego zabójstwa, wiemy, co zeznawali świadkowie i przeprowadźmy to przez sąd, nie czekajmy, nie przedłużajmy tego – podsumował po rozprawie mec. Kacprzyk.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI