Wybuch gazu zabrał mamę Emilki i Julka. Zniszczył też ich dom

Dramatyczny finał wybuchu gazu w Gocławiu (pow. garwoliński). 35-letnia Karolina, która pod koniec sierpnia uległa koszmarnemu wypadkowi we własnym domu, zmarła tydzień później w szpitalu. Reporter „Super Expressu” spotkał się z jej teściową. Elżbieta Mazak oprowadziła nas po zniszczonym budynku. − Dom to dom, odbuduje się za rok, dwa, pięć. Ale jej życia nikt nie wróci − mówiła ze łzami w oczach. Druhowie z lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej zorganizowali już zbiórkę pieniędzy na rzecz rodziny zmarłej. Potrzebne są środki na odbudowę doszczętnie zniszczonego budynku.

Do wybuchu doszło w środę (26 sierpnia) w Gocławiu. W domu znajdowało się kilka osób, w tym dwoje dzieci. Karolina, jak relacjonuje jej teściowa, poszła na górę odpalić gaz. Elżbieta Mazak została na dole.

Wszystko zaczęło się od tego, że synowa poszła na górę odpalić gaz. My mieszkaliśmy na dole, a oni, syn z rodziną, na górze − opowiadała reporterowi „Super Expressu”.

Chwilę przed tragedią do Elżbiety przyszedł wnuczek. Chciał skorzystać z toalety. Babcia nie mogła wtedy wiedzieć, że za moment w jej domu wydarzy się dramat.

„Babciu, siku mi się chce” − powiedział. Odpowiedziałam mu: „Juluś, no to zrób siku”. Zrobił i poleciał z powrotem na górę − wspomina Elżbieta.

Kobieta zalała sobie kawę. Minęły dwie, może trzy minuty. Szła z kuchni do salonu. Wtedy nastąpiła eksplozja.

Jezu, raptownie huk! Nie wiedziałam, co się dzieje. Ona musiała odpalić gaz i to wszystko poszło − relacjonuje teściowa Karoliny.

Siła wybuchu była ogromna. Drzwi wypadły z futryny i uderzyły panią Elżbietę. Kobieta próbowała dostać się na klatkę schodową, ale nie była w stanie odsunąć drzwi.

Wyskoczyłam i zaczęłam krzyczeć: „Żyjecie?!”. Nie mogłam wejść na klatkę schodową, bo drzwi tak upadły, że nie mogłam ich odsunąć. Wybiegłam na dwór i krzyczałam: „Ratunku! Boże, ratunku!” − mówi.

Na pomoc ruszyli sąsiedzi. To oni wynieśli Karolinę z domu. Dzieci również znalazły się już na zewnątrz. Elżbieta chciała wezwać pogotowie, ale w tamtej chwili była tak zdenerwowana, że nie potrafiła wybrać numeru alarmowego. Karolina, mimo ciężkich obrażeń, była wtedy przytomna.

Karolina miała poparzone 50 procent ciała

W chwili wybuchu w domu nie było męża Elżbiety. Jak opowiada kobieta, był wtedy w pracy. Syn Karoliny, Adrian, wracał po nocnej zmianie.

Jak przyjechał, to pytał: „Mamo, co tu się dzieje?”. Cały się trząsł, tak jak ja − mówi Elżbieta.

Na miejsce przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ciężko ranna Karolina została przetransportowana do szpitala. Miała rozległe poparzenia.

Ona chyba, jak tę butlę odkręciła, to się tego gazu zachłysnęła. Miała poparzone 50 proc. ciała. Ręce, nogi, plecy, pośladki, no i twarz. Poparzyła się też w środku − relacjonowała teściowa.

Lekarze określali jej stan jako krytyczny i ciężki. Jednocześnie dawali rodzinie nadzieję, że młody organizm może poradzić sobie z obrażeniami. Niestety, nie udało się jej uratować. Zmarła tydzień po wybuchu, 4 września. Miała 35 lat.

Z domu prawie nic nie zostało

Eksplozja zniszczyła rodzinny dom. Budynek wymaga teraz gruntownej odbudowy. Powiatowy inspektorat stwierdził, że trzeba go zburzyć, z możliwością pozostawienia jednej ściany od strony kotłowni, która nie została uszkodzona. Dzięki temu rodzina nie będzie musiała przygotowywać nowych planów i ponosić dodatkowych kosztów. Służby zabezpieczyły również butle gazowe do sprawdzenia. Ma to pomóc w ustaleniu bezpośredniej przyczyny tragedii.

Dla rodziny zniszczenie domu jest jednak tylko częścią dramatu. Największą stratą jest śmierć Karoliny. − Dom to dom, odbuduje się za rok, dwa, pięć. Ale jej życia nikt nie wróci − mówi teściowa zmarłej.

Emilka i Julek stracili mamę

Karolina zostawiła dwoje dzieci. Emilka ma sześć lat, a Julek osiem. To właśnie o nich Elżbieta mówi z największym bólem. − Tak mi tych wnuczków szkoda − mówi.

Już tacy byliśmy szczęśliwi i zadowoleni, że mamy swój dom. A teraz spotkało nas to... − podsumowuje Elżbieta.

Sonda
Czy wspierasz zbiórki pieniędzy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki