Spis treści
Wypadek na ulicy Przyczółkowej w Wilanowie. Łoś wtargnął na jezdnię
Dzikie zwierzęta na stołecznych ulicach przestały budzić większe zdziwienie, ale trzeba pamiętać, że na drodze ich obecność oznacza ogromne zagrożenie. Do dramatycznie wyglądającej sytuacji doszło 19 marca około godziny 15:00, kiedy to kierujący hondą jechał z Konstancina-Jeziorny w kierunku centrum Warszawy. Mężczyzna rozpoczął manewr wyprzedzania pojazdu z prawego pasa i dokładnie w tym momencie pod jego maskę wpadł pędzący łoś. Brak było czasu na jakąkolwiek reakcję. Honda uderzyła w tylną część ciała łosia, a ten został wyrzucony w powietrze i z impetem uderzył o asfalt. Potem pokonał kilkadziesiąt metrów w stronę pobocza i niestety padł w przydrożnym rowie. Całe zdarzenie zarejestrowała kamera samochodowa, a nagranie z momentu kolizji udostępniono na facebookowym profilu Miejski Reporter.
Uszkodzenia hondy, kierowca miał szczęście. Zwierzę mogło wpaść do wnętrza pojazdu
Osobówka ma dość znaczne uszkodzenia - roztrzaskana przednia szyba, wgnieciona maska, urwane lusterko. Policjanci pracujący na miejscu kolizji ustalili, że uderzenie miało miejsce niespełna dwieście metrów przed drogowym znakiem ostrzegającym przed dziką zwierzyną. Ale teraz trzeba uważać wszędzie - wiosną zwierzęta częściej przemieszczają się, a szansa na groźne spotkanie na szosie rośnie. Mimo że statystycznie najwięcej podobnych wypadków notuje się o świcie lub po zmroku, opisywana sytuacja z Wilanowa udowadnia, że do groźnego uderzenia może dojść w samym środku dnia, przy doskonałych warunkach i świetnej widoczności na drodze.