Wzywasz na pomoc Straż Miejską? Zobacz, co spotkało naszych dziennikarzy

2019-10-10 8:01 md
Interwencja przy ulicy Meissnera
Autor: Piotr Grzybowski/ Super Express

Niebezpieczne przejście dla pieszych na Gocławiu zostanie przebudowane – zadeklarowali urzędnicy z ratusza. To efekt naszej publikacji o samochodach ograniczających widoczność pieszym wzdłuż ul. Meissnera. Niestety mieszkańcy nie zawsze mogą liczyć na pomoc straży miejskiej w zadbaniu o porządek w tym miejscu, o czym boleśnie przekonali się reporterzy Super Expressu.

Mieszkańcy gocławskiego osiedla od dawna skarżyli się na dramatyczną sytuację na przejściu. Samochody zaparkowane zbyt blisko pasów zasłaniają je, a piesi, by zobaczyć, czy coś nadjeżdża, muszą wejść na ulicę i się wychylić, żeby pójść dalej. (KLIKNIJ I PRZECZYTAJ O TYM WIĘCEJ) Niebezpieczne sytuacje zarejestrowaliśmy naszą kamerą, a film pokazaliśmy zastępcy dyrektora biura polityki mobilności i transportu w ratuszu.

– Pracujemy nad nową organizacją ruchu na Meissnera. Ulica zostanie podzielona na strefy. Pojawią się też wyspy, które uniemożliwią kierowcom parkowanie w pobliżu przejścia dla pieszych – zapowiada wicedyrektor biura Marek Wierczyński. Zmiany powinny nastąpić się w następnym roku. – Obiecuję, że wcześniej przyjrzymy się temu miejscu. Ale tutaj powinny zadziałać też służby i reagować na zaparkowane samochody stwarzające niebezpieczeństwo dla pieszych – uważa wicedyrektor Wierczyński.

Niestety mieszkańcy nie zawsze mogą liczyć na odpowiednią interwencję. Choć – jak przekonują – dzwonią w sprawie źle zaparkowanych aut co kilka dni.

Kilka dni temu reporterzy „Super Expressu” na prośbę mieszkańców sami wezwali straż miejską. W rozmowach nie przedstawiliśmy się jako dziennikarze. Pierwszą wykonaliśmy około 18.12.

Dyżurnemu podaliśmy, dokładne miejsce w którym znajdują się samochody. Podkreśliliśmy, że stoją one za przystankiem oś. Jantar w kierunku ulicy Abrahama.  Kiedy po 40 minutach na miejscu nie pojawił się partol, wykonaliśmy kolejne połączenie. Dyżurny zapewnił nas, że radiowóz jest w drodze.

O godz. 19.27 ponownie zadzwoniliśmy na numer 986. Ku naszemu zdziwieniu usłyszeliśmy, że funkcjonariusze byli na miejscu, ale nie stwierdzili nieprawidłowości. Niestety – reporterzy cały ten czas czekali przy wskazanym przejściu – i patrolu straży na pewno tam nie było.

CZYTAJ TEŻ: Parkowanie w stolicy będzie droższe: Opłaty mogą wzrosnąć nawet trzykrotnie!

W tej samej rozmowie zażądaliśmy ponownej interwencji. Kiedy czas oczekiwania na radiowóz znów się wydłużał, poprosiliśmy o pomoc policję. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni, bo radiowóz policji zjawił się kilka minut po naszym zgłoszeniu na 112. Funkcjonariusze błyskawicznie ustalili właściciela źle zaparkowanego auta. Okazał się nim mężczyzna o kulach, który nie mógł wsiąść do tego samochodu. Przytomny policjant wziął kluczyki od starszego pana i przeparkował jego auto, by nie zagrażało bezpieczeństwu pieszych. Patrol straży miejskiej pojawił się przy Meissnera dopiero po godz. 20.

- Patrol został zadysponowany. Niemal natychmiast pojechał w to miejsce. Strażnicy nie stwierdzili nieprawidłowo parkującego pojazdu. Dopiero drugie zgłoszenie sprecyzowało i pozwoliło zlokalizować strażnikom pojazd – stwierdził Sławomir Smyk ze stołecznej straży miejskiej.

I dodał, że pierwotnie patrol pojechał na ulicę Meissnera 9, bo tak miało wynikać ze zgłoszenia. Nie wiemy dlaczego ekipa dostała ten adres, ponieważ w rozmowach go nie podawaliśmy. Kiedy powiedzieliśmy o tym rzecznikowi, odpowiedział. - Tę sprawę można wyjaśnić. Tu mamy do czynienia z techniką. Być może akurat były jakieś zakłócenia na stacji – podsumował.