"Z uszu i noska ciekła jej krew". Dziadek malutkiej Hani opowiada o tragedii pod Sochaczewem [WIDEO, ZDJĘCIA]

Cała wieś płacze po maleńkiej Hani
Autor: Sebastian Wielechowski/Super Express Cała wieś płacze po maleńkiej Hani

- Pędził jak wariat! Nie zatrzymał się, gdy samochód uderzył w wózek, a dziecko uderzyło główką w siatkę ogrodzenia, aż zrobiła się dziura! Maleńka miała rozcięte czoło. Z uszu i noska ciekła krew. Co to maleństwo winne?! - szlocha dziadek Hani (+15 mies.), która w piątek zginęła przez drogowego pirata we wsi pod Sochaczewem.

- W domu jest ogromny lament. Nie możemy się pozbierać po tej tragedii - ze łzami w oczach opowiada "Super Expressowi" pan Ireneusz (78 l.), dziadek 15-miesięcznej Hani z Przęsławic. Tata Hani zabrał w piątek po południu córeczkę i 3-letniego synka na spacer. Tragedia wydarzyła się na poboczu, niedaleko ich domu. - Ten pirat potrącił w sąsiedniej miejscowości kobietę, która wpadła do rowu. Nie zareagował i gnał dalej. Wjechał do Przęsławic z dużą prędkością, wyprzedzał na zakręcie. Syn szedł wtedy poboczem. Prowadził wózek z Hanią a za rękę trzymał Franka (3 l.). Słychać było tylko ogromny huk - opowiada dziadek Hani.

ZOBACZ TEŻ: Maleńka Hania umierała w męczarniach. Poruszające pożegnanie dziewczynki. "Serce rozdziera rozpacz"

Ojciec zdążył odepchnąć Frania pod płot, sam również cudem uszedł z życiem. Rozpędzone białe infiniti uderzyło w wózek, dziewczynka wypadła. - Jej główka zrobiła dziurę w drucianej siatce ogrodzenia - pan Ireneusz pokazuje dziurę w płocie. - Miała rozcięte czoło. Z uszu i noska pociekła krew. Lekarze z karetki reanimowali ją 30 minut. Potem przekazali ją lekarzom z helikoptera. Usiedli na polu i próbowali dalej. Ale niestety umarła. Co to maleństwo winne? Ten kierowca wyrządził nam ogromną krzywdę - płacze emeryt.

Po maleńkiej Hani płacze też cała wieś. W miejscu, gdzie dziecko umarło lekarzom na rękach, palą się znicze, leżą kwiatki i dziecięce pluszaki. - Jesteśmy gotowi do udzielenia wszelkiej pomocy. To ogromna tragedia dla tej rodziny - mówi nam Jarosław Nowakowski (39 l.) sołtys Przęsławic. Policja już w sobotę zatrzymała 61-latka, mieszkańca Warszawy z białego infiniti. Siedzi w areszcie. Nie przyznaje się do winy.

Mała Hania przebiła główką drucianą siatkę. Jak doszło do tragicznego wypadku w Przęsławicach?
Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE