Szlachetny gest władz Warszawy
Historia zaczęła się pod koniec 2022 r. Metro Warszawskie zadeklarowało gotowość przekazania przedsiębiorstwu Kyjiwski Metropoliten 60 wagonów serii 81. Były to pojazdy znane zarówno polskim, jak i ukraińskim kolejarzom. Ten typ taboru był wcześniej eksploatowany w obu miastach, co ułatwiało jego późniejsze wykorzystanie w stolicy Ukrainy. Oba metra korzystały z podobnych, rosyjskich rozwiązań.
Warszawa przekazała łącznie dziesięć sześciowagonowych składów, które wcześniej kursowały na M1. Zgodnie z zapowiedziami część pojazdów miała zostać dostosowana do przewozu pasażerów, a pozostałe wagony przeznaczono na źródło części potrzebnych do napraw kijowskiego taboru.
Pomoc była szczególnie cenna ze względu na dramatyczną sytuację związaną z atakami na Kijów oraz brakiem części zamiennych do nadal jeżdżących taborów. Duża część pociągów wykorzystywanych w stolicy Ukrainy pochodziła jeszcze z czasów radzieckich. W Warszawie wykorzystywano wagony o podobnej technologii, stąd wymiana części miała być relatywnie łatwa. Warto dodać, że 60 wagonów w innym przypadku zostałaby po prostu zezłomowana.
Przeczytaj także: Dramat w Warszawie. Kobieta wtargnęła pod tramwaj
Tabor został przekazany bez żadnej opłaty. Uzgodniono jedynie, że Kyjiwski Metropoliten zorganizuje i sfinansuje jego przewiezienie z Warszawy do Kijowa. To właśnie ten element operacji znalazł się później pod lupą Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy, znanego jako NABU, oraz Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej, czyli SAP.
Wagony jechały do Kijowa przez siedem miesięcy
Transport rozpoczął się w 2023 r. i był realizowany etapami. Cała operacja miała trwać około siedmiu miesięcy, a ostatnie wagony dotarły do Kijowa 24 października. Niedługo później, w listopadzie, pierwszy skład złożony z wagonów przekazanych przez Warszawę rozpoczął regularne kursowanie w kijowskim metrze. Z punktu widzenia władz naszej stolicy przedsięwzięcie zakończyło się zgodnie z założeniami.
Problemy miały jednak pojawić się przy rozliczaniu ich przewozu. W 2023 r. kijowskie przedsiębiorstwo przeprowadziło serię przetargów na zakup usług transportowych i spedycyjnych. Zwycięska firma zaproponowała wykonanie zadania za 190 mln hrywien, czyli według aktualnych przeliczeń około 16 mln zł. Ukraińscy śledczy uważają, że kwota została sztucznie zawyżona.
Przeczytaj także: 108 km/h obok szkoły podstawowej. 75-latek stracił prawo jazdy
Transport kosztował 16 mln zł. Wykonawca dostał 4,3 mln zł
Według ustaleń NABU po otrzymaniu pieniędzy zwycięska firma nie wykonała samodzielnie zleconego przewozu. Środki miały zostać przelane na rachunki innej spółki działającej poza Ukrainą i kontrolowanej przez uczestników domniemanego procederu.
Następnie znaleziono zagranicznego wykonawcę, który rzeczywiście przewiózł 60 wagonów z Warszawy do Kijowa. Za wykonanie usługi przedsiębiorstwo miało otrzymać 51,8 mln hrywien, czyli około 4,3 mln zł.
Według ukraińskich służb, aż 11,6 mln zł miało zostać rozkradziona.
Przeczytaj także: "Moja jazda też mnie przeraża". Po kolizji naklejka na aucie powiedziała wszystko o kierowcy
Siedem osób z zarzutami
Ukraińskie śledztwo doprowadziło już do przedstawienia zarzutów siedmiu osobom. Wśród podejrzanych znaleźli się były urzędnik przedsiębiorstwa Kyjiwski Metropoliten, trzej pracownicy firmy, dwaj domniemani współorganizatorzy procederu oraz dyrektor kontrolowanej spółki.
Według informacji podawanych przez portal Ukraińska Prawda w organizację schematu miał być zaangażowany także Wiktor Brahinski, były szef kijowskiego metra. Nazwisko Brahinskiego jest dobrze znane Ukraińcom, ponieważ urzędnik powiązany jest także z tajemniczym wzbogaceniem się jego krewnych, m.in. w liczne mieszkania czy działki pod Kijowem.
Warszawskie wagony nadal wożą pasażerów
Mimo afery wokół transportu wagony przekazane przez Warszawę rzeczywiście dotarły do Kijowa i zostały wykorzystane zgodnie z deklarowanym przeznaczeniem.