Udusił żonę, bo chciała rozwodu. Ściskał jej szyję aż zabrakło jej tchu. Tyranowi grozi dożywocie

Ich małżeństwo było pomyłką. Nie mieli wspólnego zdania na wiele tematów. Chociaż na początku związku wszystko układało się dobrze między Ludmiłą S. (+34 l.) i jej małżonkiem Łukaszem S. (31 l.), to po trzech latach coś zaczęło się psuć. Urodziła się im piękna córeczka, która była oczkiem w głowie mamy i taty. Jednak dziecko nie scementowało już tego związku.  

Uciekła od męża tyrana 

Ludmiła uciekła z córeczką od męża, który często się awanturował. Miała już dość tyrana i wynajęła mieszkanie w Sokołowie Podlaskim na wschodzie Mazowsza. Remontowała je, by żyć godnie ze swoją ukochaną Patrycją. Ale Łukasz S. (31 l.) nie dawał jej spokoju. Nachodził Ludmiłę w nowym mieszkaniu. Załamana kobieta złożyła pozew o rozwód.

To jeszcze bardziej rozwścieczyło męża awanturnika, który udusił małżonkę w nowym mieszkaniu. Do tragedii doszło w piątek wieczorem. Do mieszkania Ludmiły przyszedł jej maż. Wywiązała się awantura o rozwód, bo Łukasz nie chciał rozstawać się z żoną. W pewnej chwili Łukasz wściekł się. Chwycił bezbronną małżonkę za szyję i ściskał dotąd aż zabrakło jej tchu. Gdy opamiętał się było już za późno. Ludmiła zmarła na miejscu, a jej oprawca uciekł. Ciało kobiety znaleźli sąsiedzi. Śledczy od razu jako sprawcę wytypowali męża ofiary. Zatrzymany przyznał się w sokołowskiej prokuraturze, że to on udusił żonę. 

Zabójstwo w Sokołowie Podlaskim. Sprawcy grozi dożywocie

Sąd Rejonowy w Sokołowie Podlaskim przychylił się do wniosku miejscowej prokuratury i aresztował na trzy miesiące Łukasza S. Mężczyzna podobnie jak podczas przesłuchania przez prokuratora przyznał się do zbrodni podtrzymując wersję, że podczas kłótni „wysiadły mu nerwy”.

Kacpra zadźgano na klatce w sylwestra. Wzruszający pogrzeb. Na cmentarzu jak na stadionie [ZDJĘCIA, WIDEO]

W kamienicy gdzie mieszkała Ludmiła S. mówi się tylko o zabójstwie. Sąsiedzi ofiary nie dowierzają, że mogło dojść do takiej tragedii. - Ta pani mieszkała tu zaledwie trzy tygodnie - relacjonuje jedna z sąsiadek. Miała taką fajną małą córeczkę, która powiedziała mi, że teraz będziemy sąsiadkami. Nie słyszałam żeby z mieszkania wydobywały się odgłosy kłótni lub awantur. Ludmiła to spokojna i grzeczna dziewczyna. Pytała mnie czy może mi w czymś pomóc, bo widziała, że nie wychodzę ze swojego mieszkania - dodaje. Sokołowscy kryminalni sprawdzają wszelkie okoliczności zdarzenia. Zabójcy grozi dożywocie.  

Ksiądz dyktuje sobie stawki za kolędę

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki