- Kierowca z sądowym zakazem przez kilka miesięcy woził pasażerów.
- We wrześniu policjanci zatrzymali także kierowców z zatrzymanym prawem jazdy i blisko promilem alkoholu.
- Uber deklaruje codzienną weryfikację uprawnień w CEPiK oraz regularne sprawdzanie tożsamości kierowców.
- Czy obecne procedury nie są wystarczające?
Woził na zakazie od kwietnia do września
Już na początku września policjanci trafili na mężczyznę prowadzącego mimo sądowego zakazu, innego z zatrzymanym prawem jazdy, a także kierowcę z blisko promilem alkoholu. Kolejny próbował przekupić funkcjonariuszy, inny został przyłapany na składaniu fałszywych dokumentów w urzędzie. W przypadku z 6 września firma, pod której szyldem kierowca wykonywał przejazdy, nie wykryła zakazu prowadzenia pojazdów wystawionego w kwietniu br.
Pojawia się więc podstawowe pytanie: skoro wewnętrzny system ma wyłapywać takie przypadki, dlaczego policja wciąż znajduje je podczas kontroli? Firmy mają przecież narzędzia pozwalające sprawdzać kierowców. Są także przepisy, które po serii głośnych spraw i napaści seksualnych na pasażerki miały uszczelnić rynek. Czytaj też: Znów gwałt w Bolcie w Warszawie. Angelika z okna auta widziała swój balkon
Sąd w kwietniu bieżącego roku wydał mu zakaz kierowania pojazdami. Od tego czasu firma pod której szyldem 26-latek świadczył usługi nie wykryła nieprawidłowości, a mężczyzna przez kilka miesięcy nielegalnie przewoził osoby korzystające z popularnych aplikacji - mł. asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy KSP KRP I.
Zmiany w przepisach
Od czerwca 2024 roku kierowcy wykonujący odpłatny przewóz osób muszą posiadać polskie prawo jazdy. Firmy pośredniczące mają obowiązek weryfikować tożsamość kierujących i wymagane dokumenty, m.in. licencję taksówkową czy niekaralność. Do tego dochodzą rozwiązania technologiczne. Kierowcy są sprawdzani za pomocą zdjęć twarzy, które mają potwierdzić, że za kierownicą siedzi osoba przypisana do danego konta. Jest też CEPiK. A jednak! Kierowca z zakazem przez pół roku woził pasażerów. To nie musi oznaczać, że wszystkie mechanizmy weryfikacyjne nie działają. Pokazuje natomiast, że sam fakt istnienia kontroli nie gwarantuje jeszcze, że każda zmiana sytuacji kierowcy zostanie skutecznie zauważona i przełożona na natychmiastową blokadę przejazdów.
Walka z wiatrakami
Warszawscy policjanci sami zwracają uwagę na ten problem. Funkcjonariusze skierowali do firm, pod których oznaczeniami zatrzymani kierowcy świadczyli usługi, pytania dotyczące zasad i częstotliwości weryfikowania osób wykonujących przewozy.
- Na początku miesiąca śródmiejscy funkcjonariusze w toku podobnych spraw skierowali pismo do firm, pod których oznaczeniami zatrzymani świadczyli usługi przewozu osób, o informacje dotyczące zasad oraz częstotliwości weryfikowania kierowców wykonujących przewozy pod jej szyldem. W szczególności chodzi o sprawdzanie posiadanych uprawnień do kierowania pojazdami oraz pozostałej dokumentacji wymaganej do legalnego wykonywania tego rodzaju usług - przekazał asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy komendy przy ul. Wilczej.
Jak wynika z przekazanych nam informacji, mimo upływu czasu kryminalni nadal nie otrzymali odpowiedzi.
I my poprosiliśmy o stanowisko dwie największe platformy: Ubera i Bolta. Uber szczegółowo opisał stosowane procedury. Bolt, pomimo skutecznego nawiązania kontaktu, do czasu publikacji nie odpowiedział na pytania redakcji. Uber przekazał nam, że jego baza aktywnych kierowców jest codziennie automatycznie weryfikowana w CEPiK. System ma sprawdzać ważność prawa jazdy, a konto kierowcy z nieważnym lub cofniętym dokumentem ma być natychmiast blokowane. Firma deklaruje również, że od 2019 roku stosuje weryfikację selfie. Kierowca wykonuje zdjęcie raz na 50 przejazdów lub maksymalnie co siedem dni. Dodatkowo każdy kierowca przed dopuszczeniem do platformy musi osobiście stawić się w Centrum Obsługi Kierowców i przedstawić wymagane dokumenty.
Zabezpieczenia Ubera: polityka zerowej tolerancji, automatyczne blokowanie konta przy podejrzeniu naruszenia prawa, PSRT i portal dla organów ścigania, codzienna weryfikacja CEPiK, nagrywanie audio, integracja kamer, Uber by Women, weryfikacja selfie, 27 funkcji bezpieczeństwa, przycisk 112, Zaufane Kontakty, RideCheck, weryfikacja kierowcy i pojazdu, GPS każdej podróży.
Co tu nie działa?
Platforma sama wskazuje na jeden problem, mianowicie wymianę informacji między firmami a służbami oraz pomiędzy poszczególnymi platformami.
- Uber postuluje od lat wymianę informacji między platformami a służbami. Kierowca, który utracił uprawnienia lub posługuje się fałszywymi dokumentami na jednej platformie, nie powinien mieć możliwości działania na innej - mówi nam reprezentant Piotr Krzesiński.
Nawet najbardziej rozbudowana kontrola jednej firmy nie rozwiązuje problemu, jeśli kierowca po utracie możliwości wykonywania przewozów może próbować znaleźć inne miejsce, w którym nadal będzie woził pasażerów. Pozostaje jeszcze kwestia skuteczności weryfikowania dokumentów przez pośredników.
Potrzebne mogą być także kolejne zmiany w przepisach. Dziś osoba, która ma na sumieniu poważniejsze przewinienia drogowe, po zakończeniu kary może ponownie ubiegać się o możliwość wykonywania przewozu osób. Pytanie brzmi, czy w przypadku takiej pracy, to powinno być brane pod uwagę oraz czy przepisy powinny narzucać dodatkową weryfikację takiej osoby lub jej dyskwalifikację.
Zważając na znaczną ilość naruszeń prawa, kolizji i wypadków z udziałem przewozów "na aplikację", jeżeli informacje o naruszeniach nie docierają skutecznie do firmy, to byle selfie nie wystarcza. CEPiK z kolei pozwala na sprawdzanie uprawnień, ale przypadek kierowcy zatrzymanego 6 września pokazuje, że warto dokładnie przyjrzeć się temu, jak szybko te informacje są przekazywane, kiedy są aktualizowane i czy blokada rzeczywiście następuje zanim kierowca przyjmie kolejnego pasażera.
Być może potrzebna jest więc lepsza współpraca policji, administracji i platform przewozowych w zakresie szybkiego przekazywania informacji o zakazach, zatrzymanych uprawnieniach, fałszywych dokumentach i osobach, które mogą być realnym zagrożeniem. Czas płynie, a dla człowieka siedzącego na tylnej kanapie najważniejsze pozostaje jedno: bezpieczeństwo.