Zdjęcia z sekcji zwłok trafiły do sieci. Zaskakująca decyzja prokuratury

Prokuratura nie podejmie śledztwa w sprawie kontrowersyjnych zdjęć z sekcji zwłok, które koordynator warszawskiego Szpitala Południowego udostępniał w internecie. Śledczy uznali, że materiały te miały wartość edukacyjną, a publikując je, nie znieważono zmarłych ani nie złamano tajemnicy lekarskiej.

Szpital Południowy
Autor: Shutterstock, Marek Kudelski/Super Express/ Shutterstock Szpital Południowy

Afera wybuchła, gdy portal Zero.pl nagłośnił niepokojące działania w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie. Z ustaleń serwisu wynikało, że szef placówki promował biznes pogrzebowy swojej wspólniczki, a samo pomieszczenie służyło m.in. jako sceneria do filmów. Co więcej, w internecie udostępniano fotografie ludzkich szczątków. Władze szpitala poinformowały wówczas, że jeszcze poprzednia dyrekcja zgłosiła sprawę do organów ścigania. Złożono dwa zawiadomienia: o zamontowaniu podsłuchu oraz o ujawnieniu tajemnicy lekarskiej.

Śledztwo w sprawie domniemanego podsłuchu zakończyło się umorzeniem. Jak przekazał prok. Piotr Antoni Skiba, reprezentujący Prokuraturę Okręgową, sprzęt został poddany ekspertyzie. Okazało się, że urządzenie nie zarejestrowało żadnych dźwięków ani rozmów, co wykluczyło możliwość popełnienia przestępstwa w tym zakresie.

Sonda
Czy zarobki lekarzy są zbyt wysokie?

Śledczy odrzucili też wniosek o wszczęcie postępowania w kwestii udostępniania fotografii z sekcji zwłok. W uzasadnieniu stwierdzono, że publikacje miały na celu szerzenie wiedzy o tanatologii. Według prokuratury ukazywały one przyczyny zgonów, następstwa obrażeń oraz zmiany widoczne podczas badań pośmiertnych.

Żaden z postów nie zawiera w swoim opisie treści, które wskazywałyby na intencję znieważenia zwłok będących przedmiotem badań. Wprost przeciwni, część postów podkreśla kwestię konieczności rozwijania wiedzy w tym zakresie, aby zapewnić zmarłym godny pochówek, a ich rodzinom umożliwić pożegnanie osoby najbliższej w sposób możliwie najbardziej ograniczający traumę z tym związaną

Z doniesień PAP wynika, że udostępniane zdjęcia nie pozwalały na rozpoznanie zmarłych, dlatego nie można mówić o naruszeniu tajemnicy zawodowej. Prokurator Skiba odniósł się także do oskarżeń o sugerowanie rodzinom wyboru konkretnego zakładu pogrzebowego. Zaznaczył, że po przeanalizowaniu dowodów i zeznań świadków, nie potwierdzono takich działań.

Analizowany był materiał dowodowy w tym zakresie. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki nie zostały stwierdzone. Nie zostały również zarejestrowane

To jednak nie koniec problemów związanych z prosektorium warszawskiej placówki. Prokuratura kontynuuje dochodzenie dotyczące sfałszowania dokumentacji medycznej 20 zmarłych. Podejrzenia dotyczą użycia pieczątki kierownika prosektorium przez osobę do tego nieupoważnioną. W sumie organy ścigania badają aż 32 wątki związane z działalnością Szpitala Południowego.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki