Zwłoki małżeństwa na Targówku. Świadkowie o szturmie antyterrorystów: "W życiu czegoś takiego nie widziałem"
Warszawskim Zaciszem na Targówku wstrząsnęła makabryczna zbrodnia. Zwłoki starszego małżeństwa na parterze domu i zabarykadowany na piętrze syn. Takich scen okoliczni mieszkańcy nie widzieli nawet w najgorszych koszmarach. Udało nam się porozmawiać z kilkoma sąsiadami.
– Mieszkam w Polsce od ośmiu lat, a w tej okolicy od pięciu. Nigdy w życiu nie widziałem takich scen, jakie się tu rozegrały nad ranem! Widziałem, jak antyterroryści wrzucają do środka granaty, potem był głośny huk – mówił Aleksander Hajfulim (29 l.). O swoich doświadczeniach opowiedział nam też jego kolega, Władysław Zwoliński (28 l.). – To miał być dzień jak każdy inny. Wyszedłem rano do sklepu po śmietanę, a nagle na ulicy zaczęły pojawiać się radiowozy jeden po drugim. Przyjechali też kontrterroryści. Samochodem pancernym staranowali ogrodzenie – opisywał nam drugi ze świadków.
Podwójne zabójstwo na Targówku. Radosław J. nie oszczędził nawet małych yorków
Przypomnimy, że podejrzany mo dokonanie mordu jest Radosław J. (49 l.). Szokujące sceny rozegrały się w środę (28 stycznia) na warszawskim Targówku, gdzie na parterze domu ujawniono ciała dwóch osób. Sprawca nie oszczędził nawet psów. Podejrzany o dokonanie zbrodni, 49-letni Radosław J., zabarykadował się na piętrze. Kontrterroryści, po intensywnych negocjacjach, siłowo wtargnęli do lokalu i zatrzymali mężczyznę. Nieoficjalnie: ofiarami są jego rodzice, Tadeusz i Wiesława.