Agnieszka Hyży, jedna z najpopularniejszych polskich gwiazd telewizyjnych, ujawniła wstrząsającą historię sprzed lat, która mogła jej zniszczyć życie. Prezenterka opisała na Instagramie dramatyczne wydarzenie z klubowej imprezy w Katowicach. Gdy nie patrzyła, ktoś dosypał jej do napoju tzw. pigułkę gwałtu. Ta zadziała błyskawicznie, a Hyży przez wiele godzin nie wiedziała, co się z nią dzieje.
Zostawiłam na barze szklankę Coli. To był największy błąd tamtej nocy. To wydarzyło się naprawdę. To moja historia - napisała dziennikarka.
Zobacz także: Agnieszka Hyży uderza w lukrowany obraz małżeństwa! Prawda wyszła dopiero po 12 latach
Agnieszka Hyży ze szczerym, wstrząsającym wyznaniem. To mogło skończyć się tragedią
Opowieść Hyży zaczęła się zwyczajnie i całe szczęście, że nie skończyła się tragicznie. Agnieszka miała kilkanaście lat, wyszła na spotkanie z przyjaciółmi z liceum w swoich rodzinnych Katowicach. Zostawiła na barze szklankę z napojem, nie piła alkoholu, ale po chwili poczuła, że świat wiruje i traci kontrolę nad ciałem. Udało jej się zamknąć w łazience, gdzie spędziła dłuższy czas. Skontaktowali się z nią bliscy, ale Agnieszka ledwo mówiła. Jej mama szukała jej w klubie, dzwoniąc i martwiąc się o córkę.
Gdy rodzice zawieźli ją na pogotowie, miała usłyszeć od lekarki: "Jesteś naćpana", mimo że z własnej woli nie przyjęła żadnych narkotyków. Według Hyży pomoc w placówce była minimalna, a jej stan został zignorowany przez personel, który po prostu skategoryzował ją jako odurzoną. Dalsze godziny prezenterka przespała, a później z pomocą bliskich wróciła do sił.
Zobacz także: Agnieszka Hyży topless na wakacjach! "Pani Muszelka". Zasłoniła się tylko dłońmi
Nie alkohol. Nie impreza życia. Jedna szklanka coli zostawiona na barze. Kilka minut później świat zaczął wirować, ciało przestało słuchać, a film… urwał się całkowicie. Pogotowie, szpital, wszystko pamiętam jak przez mgłę. Obudziłam się dopiero wiele godzin później, już pod opieką bliskich. Miałam ogromne szczęście. Wiele osób go nie ma. Najbardziej przerażające jest to, że wykrycie sprawcy jest dziś bardzo trudne. Substancje znikają z organizmu szybko, dowody przepadają, a wiele historii nigdy nie trafia do statystyk. Proceder istnieje naprawdę i może spotkać każdego. Kobiety. Mężczyzn. Nasze dzieci - napisała Hyży w sieci.
Opisała zdarzenie na Instagramie, ale opowiedziała o nim także w "Halo, tu Polsat". Cały wpis gwiazdy i szczegóły incydentu sprzed lat znajdziecie niżej i w naszej galerii.
Gwiazdy komentują
Jeśli ta historia sprawi, że choć jedna osoba wróci bezpiecznie do domu, było warto - podsumowała Hyży.
"Koszmar! Z całego serca współczuję i dziękuję, że podzieliłaś się tym traumatycznym doświadczeniem! Niech to wzbudzi szczególną czujność i ustrzeże innych przed dramatem" - skomentowała Małgorzata Kożuchowska, a Aneta Zając, która, jak się okazuje, też ma złe doświadczenia z napojami w klubach, dodała:
Ważny temat, Aga! Ja swoją szklankę dostałam od barmana. Na szczęście wypiłam tylko trochę i byłam razem z bliskimi, którzy się mną zaopiekowali.
Zobacz także: Agnieszka Hyży niczym urodziwy prezent. Tak poprowadziła rozdanie Telekamer
Zobacz więcej zdjęć: Krzysztof Skiba na miesiącu miodowym paraduje w kusym topie. Co za styl!