Żona Aleksandra z "Sanatorium miłości" zginęła w wypadku
Życie Aleksandra na zawsze naznaczyła śmierć pierwszej żony. Jak wspominał w wywiadzie, ich małżeństwo trwało zaledwie siedem lat, ale było dla niego "piękne i fantastyczne". Wszystko zakończyło się nagle - w jednej chwili.
Kobieta zginęła w wypadku samochodowym. Jechała do pracy, gdy na oblodzonej drodze jej auto wpadło w poślizg i zderzyło się z ciężarówką. Nie miała szans przeżyć.
To była katastrofa – zginęła na miejscu. To był dla mnie ogromny wstrząs
- wspominał uczestnik "Sanatorium miłości" w rozmowie z TVP.pl.
Został sam z dwójką małych dzieci. Choć formalnie był ojcem, codzienność okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Po śmierci żony teściowa postawiła sprawę jasno - Aleksander musiał się wyprowadzić, a dzieci zostały z nią. To był jeden z najtrudniejszych momentów jego życia.
Zobacz także: Zaskakujące wyznanie uczestnika Sanatorium Miłości. Wyszła prawda o jego wejściu do programu
Aleksander wyjechał pracować do USA
Chcąc zapewnić rodzinie byt, Aleksander zaczął wyjeżdżać za granicę. Już w 1984 roku po raz pierwszy trafił do Stanów Zjednoczonych - kraju, który, jak przyznaje, wcześniej "śnił mu się nocami".
Spędził tam łącznie ponad 20 lat. Pracował ciężko, m.in. jako kierowca ciężarówki. Dzięki temu przemierzył niemal całe USA - odwiedził 49 stanów. To właśnie ta praca dała mu stabilność finansową i pozwoliła zbudować przyszłość. Z czasem zdobył także amerykańskie obywatelstwo, które otrzymał w 2015 roku.
Dziś nie ukrywa, że ma również emeryturę z USA.
Wypracowałem ją sobie. (...) Da się żyć. To znaczy inaczej, mężczyźni o kobietach i pieniążkach nie rozmawiają, bo tak po prostu mają dżentelmeni
- podkreślał w rozmowie z "Faktem".
Druga żona milionerka i trudna relacja
Po latach samotności Aleksander ponownie się ożenił. Poznał kobietę polskiego pochodzenia, która - jak się okazało - była bardzo zamożna.
Ich historia zaczęła się niemal filmowo, ale szybko nabrała dramatycznego wymiaru. Już pierwszego dnia jego wizyty u niej doszło do wypadku - kobieta spadła z drabiny i złamała kręgosłup. Aleksander zaopiekował się nią i wspierał w trudnych chwilach. To właśnie wtedy padła propozycja małżeństwa. Para pobrała się nad wodospadem Niagara.
Z czasem jednak okazało się, że ich oczekiwania wobec związku są zupełnie różne. Aleksander nie chciał być utrzymankiem i wrócił do pracy jako kierowca ciężarówki, co prowadziło do konfliktów. Małżeństwo przetrwało siedem lat. Mimo rozstania mówi o byłej żonie z dużym szacunkiem i wdzięcznością. Podkreśla, że bardzo mu pomogła w życiu.
Żeniąc się z nią, mogłem spełnić swoje marzenie o życiu w Stanach Zjednoczonych. Nie próbuję się tłumaczyć, ale jej propozycja mi się spodobała, bo w jakimś sensie spełniała moje oczekiwania i zapomniałem o tym, że być może ona też ma jakieś oczekiwania wobec mnie
- wspomina w rozmowie z TVP.pl.
Powrót do Krakowa i nowe życie
Po latach spędzonych za oceanem Aleksander wrócił do Polski. Zamieszkał w Krakowie, z którym czuje silną więź - jest trzecim pokoleniem swojej rodziny w tym mieście.
Dziś prowadzi spokojne, ale aktywne życie. Spaceruje, jeździ na rowerze i hulajnodze, uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych.
Osiągnąłem pewien status materialny i mogę robić w życiu to, co chcę
- mówi w TVP.
Mimo trudnych doświadczeń Aleksander nie zamknął się na uczucia. Udział w "Sanatorium miłości" to dla niego nie tylko przygoda, ale i szansa na spotkanie kogoś wyjątkowego.