Spis treści
Sanatorium Miłości 8 - kim jest Aleksander?
Aleksander wszedł z przytupem do Sanatorium Miłości. Mężczyzna z Krakowa znalazł się w programie przez kiepski stan zdrowia Wiesia. Ale co wiadomo o Olku?
Aleksander spędził w Stanach Zjednoczonych ponad 20 lat (wyjechał pierwszy raz w 1984 roku). Od 2015 roku ma amerykańskie obywatelstwo. Jego życie w USA nie było jednak usłane różami – pracował m.in. jako kierowca zawodowy ogromnych ciężarówek (trucków). Przemierzył Amerykę wzdłuż i wszerz, odwiedzając aż 49 stanów.
Jak się okazało, życie mężczyzny nie było usłane różami. Ponad 40 lat temu w tragicznym wypadku zginęła jego żona. Mężczyzna został sam z dwójką malutkich dzieci.
- Dzieci zostały z teściową. Byłem tatą „na kilka godzin”. Pracowałem, przynosiłem pieniądze, spędzałem z nimi czas, kiedy tylko mogłem i wracałem do siebie. To był naprawdę dla mnie trudny okres, ale chciałem tak pokierować swoim życiem, żeby zapewnić dzieciom i sobie dobrą przyszłość. Jednak nie potrafiłem tak zbudować życia, żeby je od teściowej zabrać. Żeby zarabiać, często wyjeżdżałem pracować za granicę - powiedział w TVP Aleksander.
W 2007 roku poznał Amerykankę polskiego pochodzenia. Okazało się, że jest niezwykle zamożna. Chciała mu pomóc osiąść w USA i po krótkim związku - para pobrała się. Po 7 latach doszło jednak do rozstania. Okazało się, że oboje mają inne oczekiwania względem swojego związku.
Wyszła prawda o wejściu Aleksandra do Sanatorium Miłości. TVP naprawdę to zrobiło
Aleksander razem z Henrykiem byli gośćmi poniedziałkowego "Pytania na śniadanie". Mężczyźni nie ukrywali, że szybko złapali wspólny kontakt.
- Przyjąłem Olka do siebie do pokoju, wszystko opowiedziałem i przedstawiłem. Jestem tolerancyjny, nie przeszkadzało mi wiele rzeczy. Doskonale się dogadywaliśmy - powiedział Henryk.
Widzów może zaskoczyć fakt, przed jaką decyzją Aleksandra postawiła produkcja. Okazało się, że mężczyzna pierwszy raz prowadził traktor!
- Sam byłem zaskoczony, ponieważ pierwszy raz jeździłem traktorem [...] Wypowiedzi było na spontanie. Reżyserka kazała siąść na traktor i niech się dzieje. Wszystko to spontan. Widziałem potencjał wśród tych ludzi. Ten program sam mówi o tym, że nie wolno się poddawać, bo kto wie - czy nie poznamy swojej miłości. Oglądajcie, bo będzie się działo. Uczestnicy mają nadzieję, że nas czeka coś nowego. Popycha nas to do pewnych działań - opowiadał Aleksander.