Andrzej Zaorski rozbawiał miliony Polaków, nagle spotkała go straszna tragedia. Los odebrał mu głos

2026-10-31 4:49

Pewnego grudniowego ranka Andrzej Zaorski (+78 l.) otworzył oczy i odkrył, że nie potrafi powiedzieć ani słowa. Dla aktora, satyryka i człowieka radia był to cios w samo serce jego zawodu. A jednak pierwsza myśl nie dotyczyła sceny ani przyszłości. "Czy ja mam jeszcze poczucie humoru?" - pytał sam siebie.

Andrzej Zaorski całe życie żył ze słowa

Jeszcze dzień wcześniej mówił bez przerwy. Nagrywał, próbował, grał przedstawienie, pracował nad tekstami. Głos był jego narzędziem, zawodem i znakiem rozpoznawczym. Andrzej Zaorski potrafił jednym zdaniem rozbawić publiczność, jednym spojrzeniem dopowiedzieć puentę, a z Marianem Kociniakiem stworzył skecze, których powiedzonka weszły do codziennego języka Polaków.

W połowie lat 60. skończył warszawską szkołę teatralną. Grał później m.in. w Teatrze Współczesnym, Ateneum, Narodowym, Powszechnym i Kwadracie. W telewizji można go było zobaczyć w "Stawce większej niż życie", "Kolumbach" czy "Lalce", gdzie wcielił się w Juliana Ochockiego. Ale równie ważne jak teatr i film były dla niego kabaret oraz radio.

Z Marianem Kociniakiem stworzył niezapomniane "Kulisy srebrnego ekranu". To właśnie z ich skeczy do codziennego języka przedostały się powiedzonka o "fajnym filmie" i "momentach". W radiu współtworzył "60 minut na godzinę", przez lata grał też w "W Jezioranach". A potem przyszło "Polskie zoo". Na początku lat 90. zwierzęce kukiełki komentujące polityczną rzeczywistość przyciągały przed telewizory miliony widzów. Zaorski był jednym z ludzi, dzięki którym satyra polityczna stała się częścią masowej rozrywki. W 1991 roku otrzymał Wiktora.

Przeczytaj także: Zmarł Andrzej Zaorski. Jego życie było pełne tragedii: śmierć żony i zięcia, potworna choroba

Pierwszy dramat przyszedł bardzo wcześnie

Publiczność znała uśmiechniętego Zaorskiego. Prywatnie życie kilka razy wystawiło go na wyjątkowo ciężką próbę. Był jeszcze bardzo młody, gdy stracił pierwszą żonę, aktorkę Marię Tomaszewską. W 1967 roku, mając zaledwie 26 lat, odebrała sobie życie. Zaorski został wdowcem u progu swojej kariery. Nie wracał później publicznie do przyczyn tej tragedii i nie ma powodu, by po latach próbować ich szukać.

Dwa lata później ożenił się ponownie. Z Ewą Strzelecką stworzył związek, który przetrwał ponad pół wieku. Doczekali się trzech córek – Anny oraz bliźniaczek Aleksandry i Jolanty. Ewa miała później odegrać ogromną rolę w jednym z najtrudniejszych okresów życia aktora. Rodzina przeżyła także kolejną stratę. W 2011 roku po długiej chorobie zmarł zięć Zaorskiego, Andrzej Butruk – aktor, lektor i satyryk znany m.in. z "KOC-a" i T-raperów znad Wisły.

Litery zaczęły tańczyć

Zaorski pracował bardzo dużo. Sam opowiadał, że występy działały na niego niemal jak narkotyk. Gdy przez kilka dni nie grał, zaczynało go "nosić". Jego żona żartowała nawet, że pod koniec tygodnia nerwowo zaglądał do kalendarza, sprawdzając, gdzie czeka go kolejny występ. W grudniu 2003 roku po kolejnym intensywnym dniu wrócił do domu. Miał za sobą nagrania, próbę teatralną i przedstawienie. Wieczorem usiadł jeszcze do pracy. Nagle coś zaczęło dziać się z literami. Przestał nad nimi panować, podobnie jak nad prawą ręką. Trafił do szpitala. Następnego ranka stało się jasne, jak poważne były skutki udaru. Nie potrafił mówić.

Dla człowieka, który przez dziesięciolecia żył z głosu, tekstu, riposty i wyczucia słowa, trudno wyobrazić sobie bardziej okrutny cios. A jednak Zaorski zapamiętał, że pierwsza świadoma myśl po przebudzeniu była zupełnie inna. "Czy ja mam jeszcze poczucie humoru?" – pytał sam siebie.

Uczył się wszystkiego od nowa

Udar spowodował częściowy paraliż i poważne problemy z mową. Zaorski musiał rozpocząć długą rehabilitację. Pomagali mu najbliżsi, szczególnie żona Ewa, brat Janusz, córki i przyjaciele. Nie zawsze było dobrze. Po latach nie ukrywał, że przechodził także kryzysy i okresy załamania. Jednocześnie od początku powtarzał sobie, że będzie ćwiczył i spróbuje odzyskać tyle sprawności, ile tylko zdoła.

Szczególnym sprawdzianem stał się powrót przed mikrofon. Początkowo czytanie tekstu było niezwykle trudne. Słowa, które wcześniej przychodziły bez wysiłku, trzeba było wydobywać mozolnie, jedno za drugim. Ale z czasem zaczął czytać płynniej. Wrócił do radia. Znów pojawiał się w "W Jezioranach". Dwa i pół roku po udarze ponownie występował i pisał.

Z rehabilitacji powstała książka

Lekarze kazali mu zapisywać wspomnienia. Ćwiczenie miało pomóc pamięci i mowie. Zaorski zaczął więc notować wydarzenia, obrazy z przeszłości i historie z pracy. Z rehabilitacyjnych zapisków wyrosła książka "Ręka, noga, mózg na ścianie", wydana w 2006 roku. Nawet doświadczenie, które mogło całkowicie odebrać mu zawodowe życie, opowiedział po swojemu – z ironią i dystansem.

W tym samym roku otrzymał Złoty Mikrofon za wszechstronny talent i umiejętności ofiarowane Polskiemu Radiu. Dekadę później uhonorowano go Splendorem Teatru Polskiego Radia. To miało szczególną wymowę. Człowiek, który po udarze musiał na nowo uczyć się mówić, został nagrodzony właśnie przez medium zbudowane niemal wyłącznie z głosu.

Humor został do końca

Zdrowie nie wróciło już do stanu sprzed udaru. Skutków choroby nigdy nie udało się całkowicie usunąć. Około półtora roku przed śmiercią aktor przeszedł także zawał, po którym jego stan ponownie się pogorszył.

Andrzej Zaorski zmarł 31 października 2021 roku. Pięć lat później łatwo pamiętać "Polskie zoo", Ochockiego z "Lalki" czy głos z radiowych audycji. Trudniej zobaczyć człowieka, który pewnego ranka odkrył, że nie potrafi wypowiedzieć najprostszego zdania.

A jednak właśnie wtedy chciał przede wszystkim wiedzieć, czy wciąż potrafi się śmiać. Potrafił. I chyba dlatego tak dobrze pasuje do niego anegdota Marcina Wolskiego. Zaorski po szczęśliwym lądowaniu samolotu miał zwyczaj mówić: "I znów nam się udało". W jego przypadku zabrzmiało to więcej niż raz.

Tragedia w Tychach. Dwa ciosy nożem w seniora
Kto śpiewał te przeboje w PRL-u? Nie pomylisz tych legend?
Pytanie 1 z 10
Kto śpiewał przebój "Tyle słońca w całym mieście"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI