Rodzinny sharenting i narodziny małego Franco
Na początku stycznia znana w polskim internecie para powitała na świecie swoje drugie dziecko. Szczęśliwi rodzice, którzy słyną z dzielenia się niemal każdym aspektem swojej prywatności, niemal natychmiast opublikowali wizerunek syna, któremu nadali imię Franco. Nie jest to nowa strategia w ich działalności – nagranie z narodzin ich starszej córki, Charlotte, było pionierskim materiałem tego typu na polskim YouTube i do dziś wywołuje skrajne emocje. Obecnie, podobnie jak kilka lat temu, influencerzy muszą mierzyć się z zarzutami o nadmierny sharenting, ponieważ wizerunek noworodka trafił do sieci zaledwie kilka godzin po porodzie.
Tym razem jednak to nie sama publikacja zdjęć dziecka wywołała największą lawinę komentarzy, lecz prezent, jaki 5-letnia Charlotte miała otrzymać od młodszego brata. Dziewczynka dostała najnowszego, różowego iPhone’a 16, którego cena rynkowa w podstawowej wersji to blisko 3,5 tysiąca złotych. Drogi gadżet elektroniczny w rękach przedszkolaka stał się powodem ostrych drwin i krytyki ze strony obserwatorów. Skala negatywnych opinii była na tyle duża, że Andziaks i Luka zdecydowali się nagrać specjalny materiał Q&A, aby bezpośrednio odnieść się do zarzutów internautów.
Zobacz też: Andziaks i Luka zabrali dzieci do Dubaju. To wywołało lawinę komentarzy
Andziaks i Luka wyjaśniają sprawę iPhone'a
W opublikowanym nagraniu Angelika Zając tłumaczyła, że nowy telefon w żadnym wypadku nie ma pełnić funkcji "elektronicznej niani". Influencerka podkreślała, że jej córka ma w ciągu dnia tak wiele aktywności, że smartfon nie jest sposobem na zajęcie jej czasu, gdy rodzice zajmują się noworodkiem. Do dyskusji włączył się również Luka, przypominając, że Charlotte już wcześniej miała dostęp do elektroniki i korzystała ze starego, zapasowego urządzenia, więc obecność telefonu w jej rękach nie jest w ich domu nowością.
Youtuber dodał również kluczowe wyjaśnienie, które rzuca nieco inne światło na całą aferę. Według jego słów, luksusowy sprzęt w praktyce jest przeznaczony dla niego, a nie służy jako wyłączna własność pięciolatki. Ojciec dzieci zaznaczył, że telefon jest prezentem dla niego, co miało ostatecznie uciąć spekulacje na temat rozpieszczania córki drogimi gadżetami technologicznymi.