Początek roku przyniósł Angelice Trochonowicz, znanej w sieci jako Andziaks, jedną z największych życiowych zmian. Influencerka i jej mąż Luka powitali na świecie drugie dziecko – syna. Para od lat dzieli się swoim życiem w mediach społecznościowych, więc i tym razem nie zabrakło relacji z prywatnych chwil. Na YouTubie pojawił się nawet film z porodu, który błyskawicznie przyciągnął setki tysięcy widzów.
Polecamy: Tak mieszkają Andziaks i Luka! Basen jak z resortu, jacuzzi, palmy i... 242 tuje!
Prezenty dla córki i żony. Luka nie szczędził środków
Andziaks od dawna należy do grona internetowych twórców, których codzienność śledzą miliony. Dla jednych to inspiracja, dla innych przykład życia w oderwaniu od realiów. Jedno jest pewne - obok tej rodziny trudno przejść obojętnie.
Narodziny syna stały się dla Luki impulsem do obsypania bliskich prezentami. Najpierw niespodziankę dostała pięcioletnia córka Charlie, która otrzymała iPhone’a "od braciszka". Jednak prawdziwe emocje wywołał prezent przygotowany dla Andziaks.
W jednym z najnowszych nagrań para pokazała moment wręczenia influencerce dwóch luksusowych torebek marki Dior. Ich łączna wartość to niemal 50 tysięcy złotych. Jedna z nich, klasyczna Lady Dior w lakierowanym, bordowym wydaniu, miała – jak żartobliwie zaznaczył Luka – być prezentem "od synka".
Warto przypomnieć: Polska celebrytka obsypana tysiącem róż i torebką z Paryża. Nie mogła płakać przez makijaż
Influencerka nie kryła wzruszenia, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Nie chcę wychodzić na materialistkę, ale to jest takie szczęście
– powiedziała, trzymając luksusowe upominki w dłoniach.
Zobacz także: Andziaks pochwaliła się jedzeniem sushi po porodzie. Jedno zdjęcie i lawina komentarzy
Nagranie wywołało lawinę komentarzy. Jedni gratulowali Luce gestu, inni zarzucali parze epatowanie luksusem i oderwanie od codziennych problemów "zwykłych ludzi". Czy prezenty za niemal 50 tysięcy złotych to przesada?