Bawiła się na koncercie, gdy Robert zaczynał w Chicago. Lewandowski stanął w obronie żony

2026-07-16 10:54

To aż nieprawdopodobne, że takie sytuacje nadal mają miejsce. Pod nowym postem Anny Lewandowskiej, na którym relacjonuje wyjście na koncert Bad Bunny'ego, pojawiła się lawina negatywnych komentarzy. Sytuacja zaszła tak daleko, że w obronie słynnej trenerki musiał zainterweniować jej mąż.

Czytając opinie pod najświeższym postem Anny Lewandowskiej, aż trudno uwierzyć w to, co się widzi. Chociaż jest rok 2026, dla wielu osób szokujący pozostaje fakt, że mężatka może realizować własne plany i pasje bez ciągłego dostosowywania się do obowiązków zawodowych swojego partnera. Słynnej trenerce mocno oberwało się za pojawienie się na koncercie Bad Bunny'ego zorganizowanym na PGE Narodowym w Warszawie. Komentujący nie mogli zrozumieć, jak żona Roberta Lewandowskiego odważyła się bawić na występie jednego z najpopularniejszych artystów na świecie, podczas gdy jej mąż dokładnie w tym samym czasie rozpoczynał nowy etap swojej piłkarskiej kariery w Chicago.

Hejt na Lewandowskich nie ustaje

Ostatnio nazwisko Lewandowskich nie schodzi z nagłówków portali internetowych. Na początku lipca trenerka opublikowała na swoim Instagramie bardzo szczery wpis, w którym podzieliła się swoimi lękami związanymi ze zbliżającą się przeprowadzką z Barcelony do Chicago.

Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża - napisała.

Wyznanie Anny Lewandowskiej spotkało się z bardzo zróżnicowanym przyjęciem. Kiedy przyznała, że odczuwa naturalny lęk przed zmianami, szybko zarzucono jej brak kontaktu z rzeczywistością, argumentując to potężnym majątkiem małżeństwa, tak jakby ogromne zasoby finansowe były cudownym lekiem na wszelkie życiowe obawy. Teraz na 37-latkę spadła kolejna fala krytyki, tym razem z powodu uczestnictwa w występie Bad Bunny'ego.

Reakcja Roberta Lewandowskiego na słowa internautów

Anna Lewandowska znalazła się w centrum internetowej burzy, ponieważ internauci uznali jej wyjście na koncert za wysoce niestosowne. Krytycy, wśród których prym wiedli kibice piłkarscy, twardo twierdzili, że powinna w tym ważnym momencie wspierać swojego męża przebywającego w Chicago.

Ważne, że Robert sam w Chicago na prezentacji w nowym klubie; Świetnie że wspierasz męża gdy zaczyna pracę w nowym klubie; Super, że może Pani odreagować tę stresująca sytuacje z przeprowadzką podczas gdy Robert spędza samotnie pierwsze dni w nowym domu; Trzeba nie mieć wstydu, zostawić męża w ważnym dla niego dniu żeby iść na ten sam koncert po raz trzeci i jeszcze się tym chwalić - czytamy.

Co ciekawe, pod zacytowanymi atakami podpisali się wyłącznie mężczyźni. Fala krytyki urosła do takich rozmiarów, że sytuację postanowił skomentować sam Robert Lewandowski, jednoznacznie stając w obronie swojej ukochanej żony.

Spokojnie, Moja największa fanka kibicuje mi z każdego miejsca na ziemi – czasem z trybun, czasem przed telewizorem w drodze na koncert, bo sama ma mnóstwo pracy. Dumny z niej jak zawsze! Wytańczyłaś się za nas dwoje! - napisał.

Jak sądzicie, czy ta jasna deklaracja piłkarza skłoni do refleksji tych fanów, którzy uparcie narzucają własne, często krzywdzące wyobrażenia na temat funkcjonowania jego małżeństwa?

ROBERT LEWANDOWSKI NA PIERWSZYM TRENINGU W CHICAGO FIRE!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki