Englert i Ścibakówna dogadzają sobie słodkościami
Beata Ścibakówna nie jest typową panią domu. Aktorka, która bardzo dba o zdrowy tryb życia wielokrotnie w wywiadach podkreśla, że lubi gotować, ale nie lubi piec, gdyż jest to dla niej zbyt czasochłonne zajęcie. Dlatego też, na kilka dni przed świętami wielkanocnymi, wraz z mężem wybrała się do cukierni, która znajduje się w samym centrum Warszawy. Małżonkowie stanęli przy ladzie i z uwagą przyglądali się wszystkim słodkościom. Jan Englert pokazywał swoje wybory palcem, a pani ekspedientka pakowała wszystko do pięknych, świątecznych pudełeczek. Kiedy aktorka zapłaciła za zakupy, nie kryła swojego zadowolenia. W końcu uniknęła w ten sposób kilku godzin spędzonych w kuchni.
Lubią uciekać na święta
Nie jest też tajemnicą, że Ścibakówna i Englert często uciekają na święta za granicę. Czasami wolą poleżeć pod palmą, niż siedzieć przy świątecznym stole. W 2024 roku aktorka wraz z córką Heleną udały się w czasie świąt do Dubaju. Za pośrednictwem mediów społecznościowych chwaliły się swoimi fotkami z wypoczynku, m.in. z wyprawy na pustynię.
Przed Wielkanocą szukają zegarków
Przy okazji wizyty w centrum handlowym, w którym znajdowała się ulubiona cukiernia aktorów, Beata Ścibakówna i Jan Englert postanowili wybrać się na zakupy. W końcu nie samymi świętami człowiek życie. Weszli więc do sklepu z markowymi zegarkami. Oglądali je uważnie, początkowo przez szklaną witrynę, a następnie z bliska. Jednak żaden nie skradł ich serca. Wsiedli więc do samochodu i odjechali.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Emilia Krakowska zalała się łzami przed naszą kamerą. Mówi o starości i braku rodziny