Doda i Radosław Majdan
Związek Doroty Rabczewskiej i Radosława Majdana był jednym z najbardziej medialnych tematów w polskim show-biznesie. Para, często określana mianem "polskich Beckhamów", budziła ogromne zainteresowanie ze względu na swoje profesje i barwny styl życia. Choć oficjalnie ich drogi rozeszły się w 2008 roku po niespełna pięciu latach małżeństwa, relacja nie zakończyła się wraz z orzeczeniem rozwodu. W rozmowie z Radiem Eska artystka przyznała, że ich więź trwała jeszcze przez pewien czas po formalnym rozstaniu.
„Sytuacja była dosyć "cringe'owa", gdyż ja już się z nim rozstałam, napisałam piosenkę z listu pożegnalnego, że mnie zdradził, więc go nienawidzę, ale jako że piosenka została singlem i robiliśmy do niej teledysk, to do mnie zadzwonił i powiedział, że nie przeżyje tego, jak będzie mnie jakiś inny facet macał, ponieważ wciąż mnie kocha. A że ja byłam wtedy młoda i głupia, nie umiałam się wyrwać z tego związku, to powiedziałam, że w sumie też go kocham i niech będzie. Jeszcze parę lat po rozwodzie byliśmy razem” - wyjawiła.
Temat byłego małżonka powrócił również w podcaście "Galaktyka Plotek", gdzie piosenkarka rzuciła nowe światło na ich obecne stosunki. Zamiast wspominać stare czasy, skupiła się na konkretnym wydarzeniu, które doprowadziło do całkowitego zerwania kontaktu między nimi. Mimo wcześniejszego wypracowania poprawnych relacji, artystka poczuła się ostentacyjnie zlekceważona zarówno przez byłego piłkarza, jak i jego obecną partnerkę, Małgorzatę Rozenek-Majdan. Co ciekawe, obie panie niedawno miały okazję przebywać w Sejmie w tym samym czasie.
Doda o chłodnym spotkaniu z Radosławem Majdanem
Obecnie trudno mówić o jakiejkolwiek przyjaźni między byłymi małżonkami. Wymiana medialnych uprzejmości, w której Majdan określał zachowanie wokalistki "cyrkiem", a ona rewanżowała się wypominaniem mu zdrad, stała się normą. Według relacji Rabczewskiej, odpowiedzialność za ochłodzenie kontaktów spada na Małgorzatę Rozenek-Majdan. Gwiazda opisała sytuację towarzyską, która definitywnie przekreśliła szanse na normalne funkcjonowanie w systemie "rodziny patchworkowej".
„Z Radkiem mielibyśmy dobry kontakt. Mieliśmy to wszystko przepracowane. Wszystko się zepsuło na imprezie, gdy ja szłam ze swoim mężem, a on ze swoją żoną w ambasadzie amerykańskiej. (...) Idziemy parą na parę, myślę: boże w końcu będziemy taką patchworkową rodziną, będziemy się lubić, będziemy sobie robić grille. I mówię: zobacz poznasz mojego pierwszego męża. Będzie fajnie. Mówię cześć, a ona go łup! On się odwrócił i poszli. (...) Ja tak zostałam jak taki słup soli. Otworzyłam gębę, już jej nie zamknęłam. Ten obok pocieszał mnie z 25 minut na imprezie amerykańskiej. Drugi mąż pociesza mnie, dlaczego pierwszy mnie olał. Taka kuriozalna sytuacja. A później tendencja spadkowa” - opowiedziała.