Duch Bożeny Dykiel straszy na planie "Na Wspólnej"! "„Oho, Bożenka! Zaraz nas zweryfikuje"

Bożena Dykiel grała jedną z najważniejszych bohaterek w serialu "Na Wspólnej” - Marię Ziębę. Jej śmierć wstrząsnęła całą Polską, w tym aktorami, z którymi założyła serialową rodzinę. Tylko nam zdradzili, że Bożena Dykiel była dla nich wszystkich, jak matka. I wcale swoich "dzieci" nie opuściła - teraz jej duch straszy na planie!

Jak powiedział nam grający męża Marii Zięby Mieczysław Hryniewicz, Bożeny Dykiel nie da się zastąpić. Zresztą, jego zdaniem każdy z nas jest unikalny i nie do "podrobienia". Śmierć Marii Zięby opłakali prawie wszyscy wychowankowie domu dziecka, których znamy z ul. Wspólnej. W dodatku, sceny i stypy z pogrzebu bohaterki nie były nagrywane "jak zwykle". Sylwia Gliwa, wcielająca się w córkę Ziębów, Monikę, wyznała, że nie było mowy o graniu smutku. Ten smutek był naprawdę.

"Nas autentycznie zatykało w gardle"

My autentycznie płakaliśmy! I nawet kiedy była ta scena stypy na dziedzińcu na Wspólnej i postawiono taki telebim, na którym wyświetlaliśmy zdjęcia i filmy o Bożence, to nas autentycznie zatykało w gardle. Te emocje były bardzo szczere i bardzo prawdziwe. My czuliśmy i czujemy nadal, że Bożenka była dla nas ważną osobą.

- wyznała w wywiadzie dla "Super Expressu" Sylwia Gliwa, grająca córkę Marii, Monikę. Nie tylko aktorka wciąż wspomina emocje, które nagromadziły się wokół wielkiej gwiazdy kina i serialu. Okazuje się, że tęsknota za Bożeną Dykiel przyjmuje także niecodzienne formy!

O swojej serialowej żonie opowiedział nam Mieczysław Hryniewicz. Okazuje się, że Dykiel była tak intensywną osobą, że koledzy nawet mu współczuli, że musi z nią grać.

"Nawet mi współczuli, że ja gram jej męża!"

Wszyscy się jakby , „bali”, bo ona nie rządziła strachem, ale mieliśmy do niej wielki szacunek. I ten szacunek się przeradzał w taki mocny szacunek, na granicy strachu - bo ona była ostra, wymagająca. Ale przede wszystkim w stosunku do siebie, niezwykle profesjonalna. I nawet mi współczuli, że ja gram jej męża! Grażyna Wolszczak mówiła: „Ty grasz jej męża?”, ja mówię: „Mhm”. A ona na to: „Ojej, jak ja ci współczuję!”. (śmiech). (...) Oczywiście to wszystko było w żartach, bo... bo nie mogło być inaczej. I nie było powodów do takich skarg.

I właśnie ten "mąż pantoflarz", Włodek Zięba w rozmowie z nami ujawnił - też w żartobliwym tonie - że odkąd Bożeny Dykiel z nimi nie ma, na planie dzieją się bardzo dziwne rzeczy!

"Oho, Bożenka!"

Bożena jest bardzo często wspominana, bardzo często jest z nami na planie duchem. Nawet na wesoło! Jak coś spadnie w barze od razu słychać: „Oho, Bożenka! Zaraz nas zweryfikuje".

Albo na przykład, czasie sceny ktoś ma telefon wyłączony i dzwoni... To kto może dzwonić?

Są takie sytuacje, nawet takie lżejsze troszeczkę, ale cały czas jest obecna. I to jest też bardzo ważne, że gdzieś tam patronuje naszym działaniom. Jej imię zostało podtrzymane w barze, bardzo mi się ten pomysł to podoba!

Nie da się ukryć, że Bożena Dykiel będzie żyła wiecznie - we wspomnieniach, żartach i w sercach swoich przyjaciół i współpracowników. I wszystkich widzów, którzy od 2003 roku wiernie śledzą losy mieszkańców warszawskiej ulicy.

Nie przegap: Anna Mucha zniknie z "M jak miłość"?! Znamy prawdę. Mamy komentarz produkcji

Tak wygląda grób Bożeny Dykiel
Rodzina Ziębów to fundament "Na Wspólnej". Dobrze ich znasz?
Pytanie 1 z 11
Które z dzieci Ziębów było adoptowane?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI