Edyta Górniak była o krok od wygranej. Jak Polka zajęła drugie miejsce Eurowizji?

2026-05-06 18:59

Czy wiesz, że największy sukces Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji rodził się w ogromnych bólach i o mało nie zakończył się skandalem? W 1994 roku Edyta Górniak wyśpiewała dla nas drugie miejsce, ustanawiając rekord, którego nie udało się pobić przez kolejne 32 lata. Za kulisami tego zjawiskowego debiutu rozegrał się jednak dramat, który mógł doprowadzić do wyrzucenia Polki z konkursu.

Edyta Górniak na Eurowizji 1994

i

Autor: e-gorniak.com Edyta Górniak/ Youtube

Zjawiskowy debiut, który zachwycił Europę

Wyobraź sobie wiosnę 1994 roku. Telewizja Polska, po dołączeniu do Europejskiej Unii Nadawców (EBU), po raz pierwszy w historii wysyła swojego reprezentanta na Konkurs Piosenki Eurowizji do Dublina. Wybór pada na zaledwie 21-letnią Edytę Górniak, która ma wykonać utwór "To nie ja!". Co ciekawe, niewiele brakowało, a usłyszelibyśmy zupełnie inną piosenkę. Młoda wokalistka początkowo nie była przekonana do kompozycji Stanisława Syrewicza z tekstem Jacka Cygana i na spotkaniu w telewizji próbowała przeforsować inne nagranie. Ostatecznie jednak dała się przekonać, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Na scenie w Point Theatre w Dublinie zaprezentowała się niezwykle elegancko, unikając typowego dla wielu występów eurowizyjnego przepychu. Wybrała prostą, białą sukienkę projektu Vivienne Tam, którą kupiła aż w Hongkongu. Występ wizualnie i wokalnie zachwycił zgromadzonych, ale droga do samego finału była prawdziwą próbą nerwów.

ZOBACZ TAKŻE: Wpadki, których nie da się zapomnieć. Tak wyglądały największe wtopy Eurowizji

EDYTA GÓRNIAK: Z JEDNEGO MOGĘ SIĘ CIESZYĆ, NIGDY SIĘ NIE SPRZEDAŁAM

Złamany regulamin i groźba dyskwalifikacji

Czy zdajesz sobie sprawę, że ten perfekcyjny w telewizji występ poprzedziły chwile absolutnego przerażenia? W tamtym czasie regulamin Eurowizji był bezlitosny: każdy kraj miał absolutny obowiązek wykonywania piosenki wyłącznie w swoim ojczystym języku (zasada ta została ostatecznie zniesiona dopiero w 1999 roku). Tymczasem po przylocie do Irlandii, Edyta Górniak ciężko zachorowała. Zmagała się z silnym zapaleniem krtani, tchawicy i gardła, z każdym dniem tracąc głos.

W dniu tak zwanej próby generalnej – tej najważniejszej, która nie jest transmitowana w telewizji, ale to właśnie na jej podstawie narodowe komisje jurorskie przyznają swoje punkty – wokalistka postanowiła ratować zniszczone struny głosowe. Za namową swojego menadżera, Wiktora Kubiaka, zaśpiewała fragment piosenki w języku angielskim. Angielska fonetyka była łagodniejsza dla jej obolałego gardła, a ponadto menadżer upatrywał w tym szansy na zwrócenie uwagi międzynarodowego rynku muzycznego. Ten odważny krok wywołał jednak potężną burzę.

Międzynarodowy protest przeciwko polskiej reprezentacji

Kiedy inne delegacje usłyszały angielskie słowa z ust polskiej wokalistki, natychmiast podniosło się larum. Przedstawiciele aż sześciu państw – Hiszpanii, Szwecji, Grecji, Islandii, Estonii oraz Finlandii – wyrazili stanowczy sprzeciw i zażądali wykluczenia Polski z konkursu za rażące złamanie regulaminu językowego. Jeszcze na pół godziny przed wielkim finałem losy polskiej wokalistki wisiały na włosku i nie było pewności, czy zostanie dopuszczona na scenę. W kuluarach trwała zacięta dyplomatyczna walka o pozostawienie naszej reprezentantki w stawce. Ogromną rolę w załagodzeniu sytuacji odegrał ówczesny ambasador RP w Irlandii, Ernest Bryll. Ostatecznie, ponieważ oburzone delegacje nie złożyły oficjalnego, formalnego protestu na piśmie, Europejska Unia Nadawców dopuściła Polkę do wieczornego występu przed wielomilionową publicznością.

Niepobity rekord i duma narodowa

Kiedy wybrzmiały pierwsze takty muzyki, a na scenie pojawiła się Edyta, o chorobie i stresie nie było już mowy. Wokalistka, wspierana w chórkach m.in. przez Alicję Borkowską oraz dwie irlandzkie chórzystki (Robyn Grant i Pauline Bolger), dała z siebie absolutnie wszystko. Jej potężny głos przyniósł Polsce w głosowaniu jurorów oszałamiające 166 punktów. Aż pięć państw przyznało nam maksymalną notę 12 punktów. W ostatecznym rozrachunku musieliśmy uznać wyższość jedynie gospodarzy – konkurs wygrali Irlandczycy, Paul Harrington i Charlie McGettigan, z utworem "Rock 'n' Roll Kids".

Dziś, w 2026 roku, kiedy emocjonujemy się startami naszych nowych reprezentantów (w tym roku Polskę w Wiedniu reprezentuje Alicja Szemplińska z utworem "Pray"), warto przypomnieć sobie, jak wysoko zawieszono nam poprzeczkę. Przez 32 lata od historycznego występu w Dublinie żaden polski artysta – ani Michał Szpak, ani Krystian Ochman, ani powracająca w zeszłym roku Justyna Steczkowska – nie zdołał wyrównać ani przebić wicemistrzostwa Edyty Górniak. Tamten jeden, okraszony niewyobrażalnym stresem wieczór, na zawsze pozostanie najpiękniejszą kartą w historii naszych startów na Eurowizji.

Eurowizja - kto śpiewał tę piosenkę?
Pytanie 1 z 10
Kto śpiewał piosenkę "My Słowanie"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki