Polska scena muzyczna - jak każda na świecie - na przestrzeni dekad uległa licznym zmianom i przemianom. Był czas, gdy królował na niej big beat, następnie nadeszły czasy, gdy to artyści, artystki i zespoły, kojarzone z raczej gitarowym brzmieniem przejęli stery. W końcu na przód wysunął się szeroko rozumiany pop, który, nie da się tego ukryć, radzi sobie świetnie do dziś, dzieląc się miejscem na scenie z reprezentantami i reprezentantkami hip-hopu.
Od dziesięciu lat, czyli od momentu swojego debiutu, szczególnym statusem w rodzimej muzyce cieszy się Dawid Podsiadło. Muzyk wygrał polską edycję programu "X-Factor", szybko wydał pierwszą płytę, którą podbił rodzime stacje radiowe, kluczowy moment w karierze Podsiadły nadszedł jednak w chwili wydania krążka Małomiasteczkowy. Dziś Dawid to ten typ artysty, który jest w stanie wyprzedawać stadiony. Nie brak głosów twierdzących, że w pełni na to zasługuje, jak i tych, którzy są zdania, że muzyk nie reprezentuje nic ciekawego, przełomowego i nie są w stanie pojąć, z czego de facto wynika jego sukces.
Dziś wszyscy wykonawcy w Polsce to naśladowcy Dawida Podsiadły i sanah?
Sukces jednak jest i ciężko temu zaprzeczyć. Zdaje się, że jest on na tyle duży, że można już mówić o pewnym fenomenie, na fali którego na rodzimym rynku pojawia się coraz więcej wykonawców, którzy stawiają w swojej twórczości na rozwiązania podobne do tych, którymi zasłynął Podsiadło.
Takiego zdania jest Andrzej Krzywy. Muzyk, lider grupy De Mono pojawił się w podcaście "Co u nich słychać?" i już na początku rozmowy pojawił się temat współczesnej branży w Polsce. Krzywy stwierdził, że z jego obserwacji wynika, że dziś muzyce nad Wisłą brakuje indywidualizmu, a jej przedstawicielom tego czegoś, co sprawi, że będą się w stanie wyróżnić. Artysta właśnie jest zdania, że obecnie młodzi muzycy za bardzo inspirują się Podsiadło - i to na tyle, że można mieć problem z odróżnieniem, kto właściwie wykonuje dany utwór. Zdaniem Krzywego, to samo tyczy się wokalistek, które zdają się chcieć brzmień niemal bliźniaczo do sanah. Nie ukrywa on, że dawniej było zdecydowanie więcej osobowości w polskiej muzyce, wskazując przy tym na Czesława Niemena, Krzysztofa Krawczyka, Zbigniewa Wodeckiego - czy samego siebie.
Jak mówi lider De Mono, on sam należy do grona fanów Dawida Podsiadły, choć ceni sobie także chociażby Mroza, Krzysztofa Zalewskiego, Darię ze Śląska oraz Kaśkę Sochacką. Wskazuje on, że w jego opinii są to przedstawiciele alternatywy, co może oznaczać, że dziś to właśnie ona jest mainstreamem.
Wszystko wydaje mi się tak podobne do siebie i wszystko idzie tak głównymi nurtami, [...]. Dochodzę do wniosku, że skoro Dawid Podsiadło odniósł sukces, to wszyscy zaczynają jęczeć i śpiewać, jak Dawid - który mi się bardzo podoba. [...] Nie mniej, ja nie wiem do końca, kto śpiewa, słuchając dziś nowych piosenek, bo mówię, wszyscy starają się naśladować. U dziewczyn znowu trochę mam wrażenie, większość, mówię o młodzieży oczywiście, zaczyna śpiewać jak sanah. Ja rozumiem - tu jest sukces, jest fajnie i to się może podobać, niemniej, mam wrażenie, że jak zaczynaliśmy z De Mono [...], że kiedyś tych głosów indywidualnych, rozpoznawalnych, było, to na tym to wszystko polegało. Każdy po kilku taktach rozpozna Niemena, Krawczyka, Zbyszka Wodeckiego czy Muńka, czy mój głos - to głosy, które się natychmiast rozpoznaje. Nie wiem, czy to jest taka moda, czy to na zasadzie: “jemu się udało, to i ja odniosę sukces - a może ktoś się pomyli i pomyśli, że to on”. Nie do końca mi się to podoba - mówi Andrzej Krzywy.
Dawid mi się podoba, lubię Mroza, lubię Zalewa, [...], ale również dziewczyny: Daria ze Śląska - uwielbiam, jej słowa, Kaśka Sochacka - jest tego sporo. Większość to alternatywa, ale dziś ta alternatywa jest chyba mainstreamem.
Dziś wykonawcy mają łatwiej?
Andrzej Krzywy mówi w podcaście też o szansach młodych wykonawców i wykonawczyń w branży. Jego zdaniem, dziś są one dużo większe, gdy istnieje dużo więcej, niż dawniej stacji radiowych. Kluczowy ma być jednak Internet, dzięki któremu łatwiej jest dotrzeć do odbiorcy, zwłaszcza, gdy tworzy się ciekawy kontent.
Jest i łatwiej, i trudniej. Umówmy się, dziś tych rozgłośni jest 500, dodatkowo mamy Internet, więc dużo łatwiej trafić, jeśli ma się coś ciekawego i jakiś kontent, który może zainteresować dużą grupę ludzi, no to masz dużo łatwiej, bo często to oddolnie się zaczyna. Nie wiem, zaczyna się od Internetu, a nagle ktoś zwraca uwagę [...] - wskazuje Andrzej Krzywy.