Gortat dał synowi na imię Marcin i rozpętała się burza w sieci! Nie on jeden! Kto jeszcze?

2026-01-25 4:45

Marcin Gortat znalazł się w centrum medialnej dyskusji – i to nie za sprawą sportu. Gdy były koszykarz ogłosił narodziny syna, gratulacje szybko ustąpiły miejsca ostrej krytyce. Powód? Chłopiec otrzymał imię Marcin, dokładnie takie samo jak ojciec. Internet zawrzał. „Narcyzm”, „ego większe niż kariera w NBA”, „dziecko jako przedłużenie ojca” – to tylko część komentarzy, jakie pojawiły się w sieci. A przypomnijmy, że nadawanie synom imienia po ojcu ma w Polsce długa tradcję.

To tradycja czy jasny sygnał, że znany ojciec nie potrafi wyjść poza własne „ja”?  W Polsce takie decyzje wciąż budzą emocje – znacznie większe niż na Zachodzie, gdzie „Junior” przy nazwisku nikogo specjalnie nie dziwi. U nas? To gotowy zapalnik do burzy. I choć Gortat znalazł się na pierwszej linii ognia, nie jest jedyny.

Nie tylko Gortat. Lista znanych ojców i sytnów o tym samym imieniu jest dłuższa

Najgłośniejszym przykładem od lat pozostaje Krzysztof Rutkowski, który swojego syna również nazwał Krzysztofem. Rutkowski Junior od najmłodszych lat funkcjonuje w mediach, pojawia się na galach, konferencjach i w social mediach rodziców. Dla jednych to urocze, dla innych – budowanie dziecku gotowego scenariusza życia.

Zobacz: Burza po narodzinach syna Marcina Gortata. Kuriozalna kłótnia w sieci! Co się stało?

Podobnie było w przypadku Krzysztofa Krawczyka, który swojemu synowi także przekazał własne imię. Krawczyk junior przez lata zmagał się z porównaniami do legendarnego ojca, a jego relacja z nazwiskiem i imieniem okazała się bardziej ciężarem niż przywilejem, zwłaszcza po tym, jak wdowa po artyście zastrzegła imię i nazwisko Krzysztof Krawczyw w urzędzie patentowy. Teraz syn piosenkarza, czy chce tego czy nie, musi stosować przydomek "junior" lub posługiwać się dwoma imionami.

Zobacz: Syn Krzysztofa Krawczyka nie może występować pod własnym imieniem i nazwiskiem. Przegrał w sądzie z macochą

Na tej liście jest też Kazimierz Mazur, aktor znany m.in. z seriali, który również zdecydował się na imię „w linii prostej”. Tu jednak znaczenie miała z pewnością wiara aktora, który hołdował starosłowiańskim obyczajom. Do podobnej kategorii trafia także Eryk Klum. W jego przypadku imię to coś więcej niż rodzinny zwyczaj – to wielopokoleniowa historia. Aktor nosi imię po swoim ojcu, wybitnym jazzmanie Eryku "Erysiu" Kulmie, a ten z kolei otrzymał je po własnym ojcu, który przez 33 lata pracował jako oficer rozrywkowy na legendarnym MS „Batory”. W tej rodzinie imię jest symbolem ciągłości i artystycznej tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

Imię jako znak władzy i przedłużenie nazwiska

Psychologowie i kulturoznawcy od lat zwracają uwagę, że nadawanie dziecku imienia ojca bywa czymś więcej niż sentymentem. W kulturze patriarchalnej imię było symbolem ciągłości rodu, kontroli i dziedziczenia znaczenia. Ojciec przekazywał nie tylko nazwisko, ale też oczekiwania, rolę i ciężar tożsamości. Współcześnie coraz częściej mówi się, że dziecko noszące imię ojca może mieć trudniej w budowaniu własnej odrębności – szczególnie gdy ojciec jest osobą publiczną. Porównania zaczynają się niemal od kołyski.

W przypadku Marcina Gortata emocje są tym większe, że poglądy sortowca od lat budzą skrajne reakcje. Dla jednych to duma narodowa, dla innych postać kontrowersyjna. Decyzja o imieniu syna dolała oliwy do ognia – i zapewne jeszcze długo będzie wracać w komentarzach. Bo pytanie wciąż pozostaje aktualne: czy to piękna tradycja, czy jednak potrzeba zostawienia po sobie własnej kopii?

Super Express Google News
FB:Co się dzieje z synem Krzysztofa Krawczyka? Jest coraz gorzej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki