Sylwia Peretti wraca do tragedii sprzed lat. Szok, co zrobiła, jak się dowiedziała o śmierci syna

2026-03-11 20:03

Sylwia Peretti po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedziała o chwili, w której dowiedziała się o śmierci swojego syna. Celebrytka znana z programu Królowe życia w szczerym wywiadzie przyznała, że długo nie potrafiła uwierzyć w tragedię.

Syn Sylwii Peretti zginął w wypadku samochodowym

Życie Sylwia Peretti zmieniło się w jednej chwili w lipcu 2023 roku. Jej jedyny syn, Patryk, zginął w tragicznym wypadku samochodowym w Krakowie. Samochód, którym jechał wraz z trzema kolegami, uderzył w betonową konstrukcję w okolicach Mostu Dębnickiego. Nikt nie przeżył. Po kilku latach od tej tragedii celebrytka zdecydowała się opowiedzieć swoją historię w książce "Niepożegnani". Przy okazji jej premiery udzieliła poruszającego wywiadu, w którym wróciła do chwili, gdy dowiedziała się o śmierci syna.

Zobacz też: Ryszard Rynkowski za wcześnie wrócił na scenę? Sylwia Peretti komentuje. "Pochował drugą żonę. Żałoba nie ma terminu ważności"

Sylwia Peretti opowiedziała o wypadku syna. Szok, co zrobiła, jak się dowiedziała o jego śmierci

Jak wspomina Peretti, wszystko zaczęło się o świcie. W domu panowała cisza, gdy nagle zadzwonił telefon. Po drugiej stronie słuchawki był policjant, który skontaktował się z jej partnerem.

Celebrytka zapamiętała tę rozmowę w najdrobniejszych szczegółach. Funkcjonariusz zapytał najpierw, czy jej partner jest z nią w domu, a chwilę później przekazał informację o wypadku. Z jego słów wynikało, że sytuacja jest bardzo poważna i że uczestnicy zdarzenia najprawdopodobniej nie żyją. Peretti przyznała, że w tamtym momencie była w szoku. Nie krzyczała, nie płakała - po prostu siedziała w milczeniu, próbując zrozumieć, co właśnie usłyszała.

Ja nic nie powiedziałam. Po prostu usiadłam na łóżku. Zaskoczyłam się, jakby mnie poparzyło. Zaczęłam biegać po domu i ubierać się, rozrzucając wszystko, mimo że jestem pedantką i mam wszystko poukładane. Stałam i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Włożyłam pierwsze lepsze cichy, wybiegłam przed dom i po prostu stałam. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Miałam w ręce klucze i telefon. I Łukasz mówi: "Kochanie, jedziemy". A ja na niego patrzyłam, jakbym była w jakiejś cyberprzestrzeni. Jakby nic do mnie nie docierało. Mówiłam sobie, że to nie możliwe. (...) - powiedziała w podcaście "Kozaczka".

Zobacz też: Sylwia Peretti zrobiła sobie nowy tatuaż! Uhonorowała tragicznie zmarłego syna. "To jest miłość matki do dziecka"

Chwilę później razem z partnerem pojechali w miejsce, gdzie doszło do wypadku. Kiedy dotarli w okolice Most Dębnicki, samochodu już tam nie było. Na miejscu pracowały służby porządkowe, które sprzątały pozostałości po zdarzeniu.

Peretti usiadła wtedy na schodach w pobliżu Wawel i patrzyła na to, co dzieje się wokół niej. Jak przyznała, wciąż nie była w stanie uwierzyć w to, co się stało.

Zajechaliśmy na miejsce, a tam panowie w kamizelkach sprzątali, zbierali jakieś szkło. Auta już nie było. Usiadłam na schodach przy Wawelu i patrzyłam, że oni tam sprzątają. Nawet nie byłam w stanie płakać, bo nie wierzyłam w to, że coś się stało. (...) Mówię, że to niemożliwe, że ktoś się pomylił - mówiła Peretti w trakcie rozmowy.

Dopiero później, na komisariacie, rzeczywistość zaczęła do niej docierać. Policjanci pokazali jej portfel syna, znaleziony w samochodzie. To właśnie wtedy po raz pierwszy poczuła, że tragedia naprawdę się wydarzyła.

Przesunęli mi tylko portfel Patryka i zapytali, czy to jest jego. Powiedziałam, że tak. I to był ten moment, kiedy zaczęło docierać, że... Liczyłam na to, że ten portfel był w aucie - mówiła w wywiadzie.

Zobacz też: Peretti po pogrzebie Jacka Wójcika uderza w medialne przepychanki Dagmary i Edzi. Do Dżejka ma jedną prośbę

Zobacz naszą galerię: Sylwia Peretti wraca do tragedii sprzed lat. Szok, co zrobiła, jak się dowiedziała o śmierci syna

Sonda
Wierzysz w życie po śmierci?
Sylwia Peretti ma tatuaż z twarzą syna!
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki