Sylwia Peretti, niegdyś jedna z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek programu "Królowe życia", przeszła przez tragedię, która złamała jej serce. W nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku jej jedyny syn, 24-letni Patryk, zginął w tragicznym wypadku samochodowym w Krakowie. Auto, którym jechał wraz z trzema kolegami, dachowało i wszyscy ponieśli śmierć na miejscu. To był moment, który na zawsze odmienił życie celebrytki.
Od tamtej pory Peretti zupełnie zniknęła z show-biznesu. Kobieta, która kiedyś brylowała na salonach i chwaliła się luksusami, wycofała się w cień, rzadko pojawia się publicznie i ogranicza aktywność w mediach społecznościowych. Jej profil na Instagramie pełen jest czarno-białych zdjęć i wzruszających wpisów o ukochanym synu. Peretti często opowiada o stracie, jakiej doświadczyła, by pomóc innym osobom w żałobie.
Zobacz także: Sylwia Peretti zrobiła sobie tatuaż z twarzą syna. Po jego śmierci całkiem się załamała
Peretti wcześnie została mamą. Z synem miała wyjątkową więź
Patryk był całym światem dla swojej młodej, pięknej mamy, która razem z synem czerpała z życia pełnymi garściami. Sylwia wcześnie została mamą (miała 18 lat) i gdy syn dorósł, chwaliła się łączącą ich więzią. Marzyła też o tym, by pewnego dnia zostać babcią, co niestety już nigdy się nie spełni. Choć od wypadku minęły ponad dwa lata, Sylwia nie potrafi pogodzić się ze stratą.
I wciąż szuka sposobów, by uczcić pamięć syna. Rok temu opublikowała zdjęcia nowego tatuażu. Wówczas na jej ręce pojawił się rysunek z twarzą Patryka. Niemal dokładnie 12 miesięcy później - pod koniec stycznia 2026 r. - Peretti pokazała kolejny tatuaż honorujący Patryka.
Zobacz także: Tak teraz wygląda Sylwia Peretti! Po śmierci syna wycofała się z show-biznesu. Co robi?
Nowy tatuaż na dłoni Peretti
Sylwia na kciuku lewej dłoni wytatuowała sobie datę 12.05.99 i godzinę 7:25. To wtedy na świat przyszedł jej ukochany syn. Patryk w tym roku skończyłby 27 lat. Niedługo później celebrytka napisała: "Ludzie, co z wami...". To jej odpowiedź na wiele nienawistnych komentarzy dotyczących śmierci jej syna. Peretti w czasie wypadku był bowiem pod wpływem alkoholu.
Czasem cisza boli mniej niż słowa obcych ludzi. A czasem słowa pokazują dokładnie, z jakim światem przyszło nam żyć. Ten tatuaż nie jest newsem. Nie jest prowokacją. Nie jest tematem do ocen. To jest miłość matki do dziecka, która nie umarła razem z nim. To pamięć. Tęsknota. Serce noszone na skórze, bo w środku już nie mieści się ból. Nie każdy musi rozumieć. Ale każdy może zachować przyzwoitość. Jeśli nie potrafisz - idź dalej. Ja zostaję tu z miłością - wyjaśniła Peretti.
Zobacz także: Syn Sylwii Peretti skończyłby 26 lat. "Boże, ile bym dała za jedną minutę z tobą". Tego już nigdy nie doświadczy
Sylwia dodała, że dostała też mnóstwo wspierających wiadomości.
Zobacz także: Sylwia Peretti szczerze o rocznicy i żałobie. "Nie ma już fajerwerków"
Zobacz więcej zdjęć. Izabela Macudzińska teraz i kiedyś. Gwiazda "Królowych życia" skończyła 42 lata!