Poznali się w liceum
Stefan Friedmann swoją ukochaną poznał jeszcze w liceum. Na przerwach szukał najpiękniejszej dziewczyny. I choć koledzy nie dawali mu szans na poderwanie Krystyny, udało mu się skraść jej serce. Początki nie były jednak łatwe. „No i co, Wiśniewska?” – zapytał swoją wybrankę. „No i nic, Friedmann” – odpowiedziała. I choć ich początek nie był zbytnio romantyczny, to dalsze życie – wręcz odwrotnie. Para pobrała się w 1968 roku. Żeby utrzymać rodzinę, Friedmann często wyjeżdżał do Ameryki, gdzie ciężko pracował w ogrodach i domach bogaczy. Jednak przetrwali rozłąkę, a potem Stefan zaczął swoją przygodę zawodową. Małżonkowie doczekali się dwóch synów, Filipa i Wojciecha, oraz czterech wnuków: Maxa, Szymona, Aleksa oraz Karola.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz jest nim oczarowana. Legenda polskiej sceny chwali młodego gwiazdora
Aktor zabrał żonę na romantyczny wypad do Sopotu
Dziś Stefan Friedmann i pani Krystyna cieszą się drugą młodością. Mieszkają pod Warszawą, mają swój dom, ogród i ukochane zwierzęta. Jednak ostatnio postanowili wybrać się na romantyczny wypad do Sopotu. Małżonkowie spacerowali po Monciaku, trzymając się za rękę niczym nastolatkowie. Wybrali się również na obiad, a następnie na spacer po parku. Potem udali się na plażę. To właśnie tam usiedli na ławce i cieszyli się piękną, słoneczną pogodą. Żona gwiazdora postanowiła uwiecznić te chwile na zdjęciach. Wyjęła telefon i poprosiła męża, by zapozował na tle morza, a ten dawał jej instrukcje jak powinna łapać odpowiedni kadr. Potem wtuleni patrzyli na piękny widok. Taka miłość to skarb.