Edyta Rynkowska, druga żona Ryszarda Rynkowskiego, zmarła nagle 18 września 2025 roku w wieku 52 lat. Ustalenia prokuratury wykluczyły udział osób trzecich, śmierć partnerki piosenkarza nastąpiła z przyczyn naturalnych i wynikała z choroby. Dla wokalisty tragedia był powtórką z tego, co wydarzyło się wiele lat wcześniej. Pierwsza żona gwiazdora, Hanna, zmarła w 1996 roku na raka piersi. Z obiema Rynkowski spędził około 20 lat, z obiema doczekał się po jednym dziecku.
Po śmierci Edyty piosenkarz wycofał się z życia artystycznego, zresztą już wcześniej nie występował - wszystko przez wypadek, jaki miał spowodować, będąc pod wpływem alkoholu. 4 miesiące po pogrzebie ukochanej wokalista zdecydował się jednak na powrót na scenę. To okazało się złą decyzją, ponad jego siły. Kolejny koncert został odwołany.
Zobacz także: Sylwia Peretti zrobiła sobie nowy tatuaż! Uhonorowała tragicznie zmarłego syna. "To jest miłość matki do dziecka"
Peretti o Rynkowskim. Ma dla niego wiele zrozumienia
Teraz o tragedii Rynkowskiego, jego żałobie i feralnym koncercie napisała Sylwia Peretti. Gwiazda telewizji żałobę poznała na własnej skórze - w lipcu 2023 r. straciła bowiem dorosłego syna. Patryk jechał autem - ni dość, że po alkoholu, to jeszcze o wiele za szybko. W wyniku wypadku, do którego doszło w Krakowie, podniósł śmierć i on, i trzech pasażerów, których przewoził.
Zobacz także: Ryszard Rynkowski staje przed sądem! Grożą mu trzy lata więzienia. Znamy szczegóły
Na tej scenie nie stoi "temat do dyskusji". Stoi człowiek. Artysta z historią, z bólem, z żałobą, która nie kończy się po kilku tygodniach. Kilka miesięcy temu Ryszard Rynkowski pochował drugą żonę. Żałoba nie ma terminu ważności. Choroba nie znika na zawołanie. A mimo to - wyszedł do ludzi - napisała Peretti na swoim profilu na Instagramie.
I dodała:
Łatwo jest oceniać z bezpiecznej odległości. Łatwo jest pisać te straszne komentarze, gdy nie trzeba dźwigać cudzego ciężaru. Trudniej zdobyć się na ciszę. Jeszcze trudniej - na empatię. Ten koncert odbił się echem w mediach. Nie dlatego, że był "słaby". Dlatego że był prawdziwy. Dla mnie to przede wszystkim człowiek. A dopiero potem - świetny artysta.
Peretti ma rację? Jej żałoba wciąż daje o sobie znać, a pamięć o stracie nadal jest żywa. Ostatnio gwiazda zdecydowała się ponownie uhonorować zmarłego syna i wykonała sobie tatuaż z jego datą i godziną urodzenia.
Zobacz także: Dramat na scenie w Pruszkowie. Ryszard Rynkowski nie dał rady dokończyć koncertu
Zobacz więcej zdjęć. Sylwia Peretti celebruje 26. urodziny zmarłego syna. Pokazała zdjęcia z Patrykiem