- Dorota Wellman w swoim podcaście przypomniała dawny wpis Agaty Młynarskiej o wakacjach nad Bałtykiem, sugerując niechęć do Polaków.
- Młynarska ostro zaprotestowała, podkreślając, że krytykowała jedynie konkretne zachowania, a nie cały naród, i nazwała takie interpretacje „nieuczciwymi”.
- Spór po latach wrócił z nową siłą, pokazując, jak łatwo granica między krytyką a oskarżeniem bywa przekraczana.
Słowa Doroty Welmann błyskawicznie odbiły się szerokim echem. A reakcja Młynarskiej była natychmiastowa – i bardzo emocjonalna.
Agata Młynarska nie lubiła Polaków nad morzem. Jerzy Stuhr czasami wstydził się mówić po polsku, co było dla mnie szokiem
– powiedziała Wellman, nawiązując do komentarzy sprzed lat. Dorota Wellman miała na myśli wpis Agaty Młynarskiej z 2016 roku, w którym dziennikarka opisała swoje wakacyjne doświadczenia znad polskiego morza. Tekst był ostry, ironiczny i – jak się okazało – zapamiętany na długo:
Podróż samochodem z Helu do Trójmiasta w lipcowy dzień potrafi trwać 6 godzin. We Władysławowie jest totalny armagedon — zjechali wszyscy państwo Kiepscy z rodzinami i przyjaciółmi, jedzenie jest drogie i przeważnie niedobre — ryby smażone na oleju niepierwszej świeżości, królują gofry i fryty. Wszędzie gra muzyka, w każdej knajpie faceci w gastronomicznej ciąży opędzają się od swoich dzieci i umęczonych żon. Wiadomo, dobry browar to podstawa! Wieje, pada deszcz i bywa zimno.
Wpis wywołał wówczas ogromną falę krytyki. Młynarskiej zarzucano pogardę wobec Polaków, a temat szybko stał się paliwem politycznym i medialnym.
Zobacz też: Dorota Wellman ostro podsumowała Szymona Hołownię! Nie gryzła się w język
Młynarska odpowiada ostro: „To jest nie OK”
Po latach Agata Młynarska nie kryje oburzenia, że jej słowa znów zostały użyte w takim kontekście. W odpowiedzi na wypowiedź Doroty Wellman jasno stawia granicę:
Dorota! To jest nie ok. Nie taki był sens mojej wypowiedzi w 2016 roku na ten temat – napisałam, że nie akceptuję pijanych, krzyczących, niepozwalających odpocząć innym, pijących piwo wakacjuszy. Podchwyciła to rodzącą się na potęgę pisowska propaganda i rozgrzała ten temat do granic możliwości. Stałam się ofiarą hejtu, wygrałam wszystkie sprawy z portalami i gazetami, w których pisano o mnie straszne rzeczy.
Dziennikarka podkreśla, że nigdy nie mówiła o „niechęci do Polaków jako takich”, a jedynie krytykowała konkretne, uciążliwe zachowania. W dalszej części wpisu Młynarska zaznacza, że dziś – w czasach dosłownego odbierania treści – takie uproszczenia są wobec niej zwyczajnie krzywdzące:
Mówienie, że »nie lubię Polaków«, nawet jako żart czy z przymrużeniem oka, w czasach kiedy rozumienie treści stało się niestety literalne, jest wobec mnie nieuczciwe. Nigdy Dorota nie powiedziałam, że »nie lubię Polaków«, miałam odwagę, podobnie jak i Ty wiele razy piętnować niestosowne zachowania naszych rodaków. A to jest zasadnicza różnica.
To właśnie to zdanie – „to wobec mnie nieuczciwe” – stało się najmocniejszym podsumowaniem całej sytuacji. Sprawa pokazuje, jak cienka bywa granica między krytyką zachowań a zarzutem pogardy wobec całego narodu. To także przykład, jak wypowiedzi sprzed lat – wyrwane z kontekstu – potrafią żyć własnym życiem i po czasie wracać w zupełnie nowej odsłonie. A ta wymiana zdań między Dorotą Wellman a Agatą Młynarską tylko dolała oliwy do ognia.
Zobacz też: Młynarska uderza w Pavlović i zachwyca się Zillmann. Padły mocne słowa. "Poczułam ścisk serca"
Zobacz galerię: Agata Młynarska pokazała zdjęcia rodziców sprzed lat. Tak się plażowało w PRL-u