Sprawa nabrała rozgłosu po uruchomieniu zbiórki na kosztowną rehabilitację. Akcja wystartowała 2 kwietnia, a już po kilku dniach udało się zebrać prawie 100 tys. zł. To dużo, ale wciąż tylko połowa środków potrzebnych na długotrwałe leczenie i specjalistyczną rehabilitację, która ma pomóc aktorce wrócić do zdrowia i – jak podkreślają organizatorzy – dać jej szansę, by znów stanęła na scenie.
Zobac zteż: Dramat Hanny Bieluszko. Ilona Łepkowska ujawnia, w jakim jest stanie jest aktorka
Ilona Łepkowska nie ma wątpliwości: Zarówno ekipa "M jak miłość", jak i "Barw szczęścia"
Najwięcej emocji wzbudziły jednak słowa Ilony Łepkowskiej. Scenarzystka, która od dekad przyjaźni się z Hanną Bieluszko, dała do zrozumienia, że nowa fala pomocy dopiero się rozkręca. Pomogą znajomi z planu? W rozmowie z "Faktem" powiedziała wprost:
Jestem o tym przekonana. Zarówno ekipa "M jak miłość", jak i "Barw szczęścia".
To ważny sygnał – pokazuje, że o aktorce pamiętają nie tylko widzowie, ale też ludzie, z którymi przez lata współtworzyła telewizyjny świat. Łepkowska zdradziła również, że już rozmawiała z osobami z planu i z tych rozmów płynie jeden wniosek – Hannie Bieluszko naprawdę kibicuje wiele osób. Jak zaznaczyła, teraz trwa przerwa w zdjęciach, ale gdy ekipy wrócą do pracy, pomoc ma zostać lepiej zorganizowana, a sama zbiórka może nabrać jeszcze większego rozpędu.
Pomoc nie kończy się na jednej zbiórce
Widać, że wokół Bieluszko tworzy się realny krąg wsparcia – od widzów, przez przyjaciół, po zawodowe środowisko. A gdy mowa o osobie, która od lat była ważną częścią polskiej sceny teatralnej i serialowej, taki odruch solidarności ma szczególną wagę. Szczególnie mocno wybrzmiewają też słowa organizatorów zbiórki, którzy podkreślają, że najcięższa walka – o życie – zakończyła się powodzeniem, ale choroba zostawiła po sobie ogromne zniszczenia w organizmie. Teraz stawką jest odzyskanie sprawności. I właśnie dlatego każdy dzień, każda wpłata i każda kolejna osoba angażująca się w pomoc mają dziś ogromne znaczenie.
Branża pokazuje, że pamięta
Ta historia ma jeszcze jeden ważny wymiar. Pokazuje, że w świecie, który zwykle pędzi od jednej sensacji do drugiej, wciąż jest miejsce na zwykłą ludzką lojalność. Gdy przychodzi prawdziwy kryzys, nagle liczy się nie błysk fleszy, ale to, kto zadzwoni, kto zapyta, kto uruchomi wsparcie i kto nie przejdzie obojętnie. W przypadku Hanny Bieluszko wygląda na to, że tych osób jest naprawdę wiele. I może właśnie to jest dziś w tej historii najmocniejsze. Nie tylko dramat choroby, ale też to, że aktorka nie została sama. A jeśli zapowiedzi Ilony Łepkowskiej się spełnią, to pomoc dla Hanny Bieluszko dopiero nabierze siły.