Hity Justina Biebera znów podbijają listy przebojów po festiwalu Coachella. Gwiazdor nie zarobi na nich ani grosza

2026-04-17 16:20

Justin Bieber przeżywa doskonały moment w swojej karierze. Piosenkarz zaliczył spektakularny powrót na scenę w trakcie festiwalu Coachella, a jego kompozycje znowu pną się na szczyty najważniejszych globalnych zestawień. Aktualnie wspólny utwór z Nicki Minaj, „Beauty And A Beat”, króluje na światowej liście platformy Spotify. Pomimo tak wielkiego sukcesu, wokalista nie czerpie żadnych korzyści finansowych z odsłuchów swoich dawnych przebojów. Z jakiego powodu tak się dzieje?

Justin Bieber na festiwalu Coachella 2026. Triumfalny powrót gwiazdy

Justin Bieber dobitnie pokazał, że jego pozycja w panteonie legend współczesnej popkultury jest w pełni zasłużona. Po trwającej cztery lata przerwie wokalista powrócił do występów na żywo jako główna gwiazda największej muzycznej imprezy globu, czyli festiwalu Coachella 2026, a jego koncert obfitujący w nostalgiczne akcenty okrzyknięto jednym z najistotniejszych wydarzeń muzycznych bieżącego roku. Piosenkarz, którego niegdyś nazywano „złotym dzieckiem YouTube’a”, zafundował swoim sympatykom wzruszającą podróż przez poszczególne fazy swojej artystycznej drogi, wyświetlając między innymi dawne teledyski oraz nagrania z początków kariery prosto z platformy YouTube.

Hity Justina Biebera podbijają Spotify. „Beauty And A Beat” na szczycie

Jaki jest rezultat tego głośnego występu? Gwałtowny wzrost zainteresowania muzycznym dorobkiem Kanadyjczyka, który w ubiegłym roku zaprezentował publiczności dwa krążki: „SWAG” oraz „SWAG II”. W tej chwili kawałek stworzony we współpracy z Nicki Minaj, zatytułowany „Beauty And A Beat”, zajmuje pierwsze miejsce na globalnej liście przebojów Spotify, natomiast w czołowej piątce uplasowały się również utwory „Daisies” oraz „Baby”. Pomimo tego spektakularnego triumfu na listach odtworzeń, Bieber nie inkasuje żadnych pieniędzy za słuchanie jego starszych kompozycji.

Dlaczego Justin Bieber nie zarabia na piosenkach? Prawa do utworów

Przyczyną takiej sytuacji jest krok, na który piosenkarz zdecydował się w grudniu 2022 roku, kiedy to zbył prawa do całego swojego muzycznego katalogu obejmującego twórczość od debiutu aż do końca 2021 roku. Aktualnie ich prawowitym dysponentem jest zewnętrzna korporacja Hipgnosis Songs Capita, co w praktyce oznacza, że wszelkie zyski płynące ze streamingu, emisji radiowych, sprzedaży czy publicznego odtwarzania wędrują na konto nowego właściciela, omijając samego Biebera. Gwiazdor ma jednak wciąż pełne prawo do śpiewania swoich dawnych przebojów na żywo, co jest zresztą bardzo pożądane. Sympatycy nabywający wejściówki na występy swojego ulubieńca oczekują przecież znanych hitów, a powszechnie wiadomo, że czołowi artyści muzyczni generują największe dochody właśnie dzięki trasom koncertowym.

Vanessa Aleksander była wielką fanką Biebera. Do dziś ma jego tekturę!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki