Intymne wyznanie po stracie. Mąż Agnieszki Maciąg odsłania prywatne chwile

2026-01-14 12:17

Poruszające słowa, które chwytają za serce. Mąż Agnieszki Maciąg opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym wraca do ostatnich rozmów z ukochaną i do tego, jak definiowała szczęście u kresu życia. To osobiste świadectwo miłości, wiary i próby odnalezienia sensu po ogromnej stracie.

Śmierć Agnieszki Maciąg wstrząsnęła jej bliskimi oraz tysiącami osób, które przez lata czerpały inspirację z jej książek, wykładów i publicznych wystąpień. Była symbolem harmonii, uważności i życia w zgodzie ze sobą. Teraz głos zabrał jej mąż, Robert, publikując niezwykle intymny wpis, który odsłania kulisy ich ostatnich chwil razem i pokazuje, z jaką pogodą ducha Agnieszka żegnała się z życiem.

Zobacz też: Mąż zmarłej Agnieszki Maciąg ujawnia, że mieli poważny kryzys. "Nie widywaliśmy się właściwie przez rok"

Intymne wyznanie po stracie. Mąż Agnieszki Maciąg odsłania prywatne chwile

W opublikowanych słowach Robert wraca do rozmów, które na zawsze pozostaną w jego pamięci. Jak wyznał, Agnieszka pod koniec mówiła, że mieli "piękne życie" i prosiła, by pamiętał o szczęściu także w przyszłości, swojej i ich córki Heleny. Podkreślała, że czuje się spełniona, że wiele zrobiła i że nadszedł czas, by odpocząć. Najbardziej uderzające było jednak to, że nawet w obliczu śmierci nie opuszczał jej uśmiech, a słowo "szczęście" powracało w jej wypowiedziach jak mantra.

Robert przyznał, że nie potrafił zrozumieć tej pogody ducha. Jego serce pękało, a jednocześnie uśmiechali się do siebie, dzieląc momenty pełne czułości i wdzięczności. Agnieszka miała mówić, że prawdziwe szczęście polega na znalezieniu czasu na okazywanie sobie miłości, na świadomym byciu razem, na prostych słowach.

W dalszej części wpisu Robert przywołuje jej refleksje o pogodzeniu się z przeszłością i akceptacji teraźniejszości, aby przyszłość mogła rozwijać się zgodnie z Bożym planem. Agnieszka wierzyła, że nawet przez ból i nagłe wydarzenia prowadzi nas coś dobrego.

Pod koniec mówiła, że mieliśmy piękne życie. Żebym pamiętał o szczęściu w dalszym naszym - moim i Heleny - życiu. Mówiła, że jest wypełniona szczęściem. Że tyle zrobiła. Że chce odpocząć. Ale słowo „szczęście” i uśmiech na jej twarzy ciągle były obecne. Nie mogłem w to uwierzyć. Pękało mi serce, a jednocześnie uśmiechaliśmy się do siebie. Mówiła, że prawdziwe szczęście to znalezienie czasu na okazywanie sobie miłości. Czas, żeby świadomie ze sobą być. Mówiła „kocham” i „dziękuję”. Kochała pełnią piersią. Nigdy nie odwróciła się od życia. Szczęście to pogodzenie się z przeszłością i akceptacja tego co jest, aby przyszłość mogła rozwijać się zgodnie z Boskim planem. Nie znamy go, ale pewne jest to, że pomimo zawirowań, bólu, nagłych wydarzeń Bóg chce dla nas tego, co najlepsze. Szczęście to uzdrowienie zranionego serca. Wnoszenie w życie nadziei i światła. Spokojne serce i umysł oraz wiara w to, że zawsze i w odpowiedniej chwili będzie nam dane to, czego naprawdę potrzebujemy. Teraz muszę nauczyć się tego wszystkiego na pamięć. Zrozumieć też, że szczęście to też dbanie o siebie. To poczucie zdrowia, siły i mocy. Dobre myśli. Pozytywne nastawienie, uczciwe podejście do wszystkich aspektów życia. Boże. Pomóż mi mieć niezachwianą wiarę i świadomość, że każdy dzień jest ważny. Prawie codziennie czytam po kawałku od nowa „Pełnię Życia”. Odkrywam to na nowo - czytamy w poruszającym wpisie.

Zobacz też: Mąż Agnieszki Maciąg nie wytrzymał. Poruszające wyznanie po jej śmierci

Zobacz naszą galerię: Mąż Agnieszki Maciąg nie wytrzymał. Poruszające wyznanie po jej śmierci

Sonda
Wierzysz w życie po śmierci?
Pogrzeb Agnieszki Maciąg. Nietypowa ceremonia
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki