Zbiórka na leczenie Janusza Grzelaka zakończyła się ogromnym sukcesem. Po dramatycznym apelu Danuty Stenki internauci błyskawicznie ruszyli z pomocą. Potrzebne 2 mln zł udało się zgromadzić w zaledwie dwa dni. W akcję aktywnie włączyła się też Joanna Jabłczyńska, która udostępniała informacje o zbiórce i mobilizowała swoich fanów do wpłat.
"Ani przez chwilę w was nie zwątpiłam"
Jabłczyńska nie ukrywała, jak wiele znaczy dla niej ta inicjatywa. W czwartek, 5 listopada 2026 r., opublikowała na Instagramie nagranie, na którym wyraźnie poruszona zwróciła się do osób wspierających rodzinę Stenków.
Wspominałam wam, że jesteście niesamowici. Ja ani przez chwilę w was nie zwątpiłam i wiedziałam, że jest to kwestia chwili, aby zebrać tak dużą kwotę. Ale mimo wszystko to jest najłatwiejsza część walki o zdrowie pana Janusza. Mam nadzieję, że razem z tymi pieniędzmi do Danusi, jej męża i całej ich rodziny trafi mnóstwo ciepła i wsparcia, które poszły od nas. Bardzo wam dziękuję i postaram się nie nadwyrężać waszej dobroci.
Joanna Jabłczyńska sama przechodzi trudny czas
W swoim nagraniu aktorka zdecydowała się również na osobiste wyznanie. Przyznała, że ostatni rok mocno daje jej się we znaki. Nie jest tajemnicą, że w ostatnim czasie znalazła się w centrum medialnego zamieszania wokół kontynuacji filmu "Nigdy w życiu!". Jabłczyńska, która przed laty wystąpiła w produkcji u boku Danuty Stenki, nie otrzymała angażu do nowej odsłony.
— Myślę, że i po mnie widać, że nie jestem w formie życia. Ten rok mnie telepie mocno; mam nadzieję, że to ostatnie takie sytuacje
- wyznała gwiazda.
Joanna Jabłczyńska wyjaśniła, że przeżywa również trudne chwile w związku ze stanem zdrowia swojego ukochanego psa Mecenasa. Zwierzak przebywa w psim szpitalu, a Jabłczyńska nie ukrywa, jak bardzo martwi się o jego życie.
Nie przegap: Pierwsze objawy choroby męża Danuty Stenki. Zaczęło się od bólu pleców, skończyło na dramatycznej diagnozie