U męża Stenki zaczęło się od bólu kręgosłupa, który początkowo próbowano łagodzić masażami i fizjoterapią. Kiedy pojawiły jednak badania wykazały guzy, lekarze zaczęli podejrzewać chłoniaka. Dopiero pod koniec października 2026 rodzina Janusza Grzelaka usłyszała ostateczną diagnozę. Mąż Danuty Stenki choruje na szpiczaka plazmocytowego. Nowotwór w krótkim czasie doprowadził do poważnych uszkodzeń organizmu.
Błyskawiczny rozwój choroby męża Stenki
O dramatycznym przebiegu choroby Janusza Grzelaka opowiedziała jego córka Paulina w opisie internetowej zbiórki na leczenie. Jak wynika z jej relacji, pierwsze dolegliwości pojawiły się w połowie września 2026 r. Mężczyzna zaczął wtedy skarżyć się na silny ból całego kręgosłupa. Początkowo rodzina próbowała pomóc mu za pomocą masaży i fizjoterapii. Niestety, zamiast poprawy, jego stan stopniowo się pogarszał.
Wkrótce do bólu pleców dołączyły kolejne dolegliwości, w tym silny ból brzucha. Lekarze zdecydowali wówczas o pilnym wykonaniu rezonansu magnetycznego. Wynik badania przyniósł niepokojące informacje. U Janusza Grzelaka uwidoczniono kilka guzów, między innymi w okolicy kręgosłupa oraz po prawej stronie brzucha. Wstępnie podejrzewano chłoniaka.
Sytuację dodatkowo komplikowały problemy z płucami. Zaczęła gromadzić się w nich tzw. woda białkowa. Na przełomie września i października 2026 r. konieczne były inwazyjne zabiegi odbarczające, a także ponowienie biopsji.
Janusz Grzelak drastycznie tracił siły
Oczekiwanie na wyniki badań histopatologicznych było dla bliskich wyjątkowo trudnym czasem. Tym bardziej że stan 63-latka pogarszał się bardzo szybko. Mężczyzna drastycznie schudł, tracił siły, pojawiły się u niego poważne duszności i problemy z przyjmowaniem pokarmów.
Dopiero pod koniec października 2026 r. rodzina poznała ostateczne rozpoznanie. Okazało się, że Janusz Grzelak choruje na szpiczaka plazmocytowego, nazywanego również szpiczakiem mnogim. To złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego, który rozwija się w szpiku kostnym.
W przypadku męża Danuty Stenki choroba zdążyła już doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Doszło do ostrej niewydolności nerek i rozległych uszkodzeń układu kostnego. Zniszczone zostały dwa kręgi kręgosłupa oraz staw panewki biodrowej. Janusz Grzelak został całkowicie unieruchomiony w łóżku. Pojawiły się u niego także zaburzenia wzroku, związane z gwałtownym pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia.
Czym jest szpiczak plazmocytowy?
Szpiczak plazmocytowy to nowotwór, w którym dochodzi do niekontrolowanego namnażania nieprawidłowych komórek plazmatycznych w szpiku kostnym. W normalnych warunkach odpowiadają one za produkcję przeciwciał pomagających organizmowi zwalczać infekcje. W przebiegu choroby wytwarzają jednak nieprawidłowe białko monoklonalne, które może uszkadzać narządy, szczególnie nerki.
Nowotworowe komórki stopniowo wypierają również prawidłowe komórki szpiku, zaburzając produkcję krwinek. Choroba osłabia kości, zwiększa ryzyko złamań i może prowadzić do silnych dolegliwości bólowych. U pacjentów mogą występować także niedokrwistość, przewlekłe zmęczenie, osłabienie odporności i częstsze infekcje.
Przebieg szpiczaka bywa różny. U niektórych osób rozwija się powoli i przez długi czas nie daje charakterystycznych objawów. W innych przypadkach może szybko doprowadzić do uszkodzenia narządów i poważnych powikłań. Historia Janusza Grzelaka pokazuje, jak gwałtownie choroba może wpłynąć na życie pacjenta i jego najbliższych.
Terapia CAR-T Cell nadzieją dla męża Danuty Stenki
Rodzina nie zamierza się poddawać. Jak wynika z opisu zbiórki, lekarze prowadzący wskazują na bardzo niekorzystne parametry kliniczne związane ze szpiczakiem, a standardowe metody leczenia nie dają gwarancji powodzenia. Nadzieją dla 63-latka ma być terapia komórkowa CAR-T Cell.
To zaawansowana metoda immunoterapii, w której pobiera się własne limfocyty T pacjenta, a następnie poddaje je modyfikacji genetycznej. Dzięki temu mają one rozpoznawać określone komórki nowotworowe i je niszczyć.
Czytaj też: Wredne komentarze pod apelem Danuty Stenki. Wyjaśniamy, dlaczego terapia jej męża jest tak droga